Leopard upada. Będą kolejne bankructwa
03.02.2009
, aktualizacja: 04.02.2009 14:45
Jeden z największych krakowskich deweloperów - Leopard - zgłosił wniosek o upadłość. Zamiast o syndyka występuje jednak o likwidatora, bo to daje szansę dokończenia jednej z inwestycji. - To może być początek serii upadłości, które szykują się w tym roku - oceniają analitycy.
ZOBACZ TAKŻE
- Kiedy skończą się problemy deweloperów? (16-02-09, 22:00)
- Jest kryzys, budujemy tanie mieszkania (04-02-09, 19:03)
- Deweloper zniknął. Inwestycję rozkradają (24-11-09, 06:00)
- Klienci Leoparda: nie oddamy mieszkań (23-11-09, 07:00)
- Znikający deweloper i komornik w akcji (25-04-09, 08:00)
- Nadzór sądowy nad Leopardem (15-03-09, 21:59)
- "Polska": Nadszedł czas na tanie zakupy u komornika (12-03-09, 08:05)
- Cudzoziemcy stracili krocie na inwestycjach w nieruchomości (23-02-09, 11:55)
- "GP": Gdy deweloper upadnie, klient straci (23-02-09, 07:35)
- Leopard przegrał z klientami w sądzie! (16-02-09, 23:00)
- Rynek mieszkaniowy stanął (27-02-09, 01:00)
- J.W. Construction: ceny mieszkań znów będą w euro (16-02-09, 21:03)
SERWISY
Leoparda opisywaliśmy w "Gazecie" jesienią ubiegłego roku. Firma, która ma w dorobku duże inwestycje mieszkaniowe w centrum miasta, na Krowodrzy i Woli Justowskiej, o swoich kłopotach finansowych poinformowała kilka miesięcy temu. Wtedy deweloper zażądał dopłat do mieszkań przy ul. Kijowskiej. Klienci mieli dorzucić od 2 do 4 tys. zł za metr (im wcześniej zdecydowali się zapłacić, tym mniejsza była kwota). Prezes Leoparda Jacek Panikowski tłumaczył, że pieniądze to "pożyczka", która pozwoli spłacić długi amerykańskiemu funduszowi Manchester, który ma hipotekę na wszystkich inwestycjach Leoparda, i uratować się przed upadkiem. Dopłaty nie pomogły, a 140 mln zł długu, jaki spółka ma w bankach i u wierzycieli, pchnęły zarząd do decyzji o upadłości. Wczoraj spółka potwierdziła nam tę informację.
Nie ma innego wyjścia
- Po miesiącach negocjacji z wierzycielami doszliśmy do wniosku, że nie mamy żadnego wyjścia. Złożyliśmy wniosek i czekamy na decyzję sądu. Zwracamy się o wyznaczenie likwidatora, który będzie nadzorował dokończenie budowy naszej ostatniej inwestycji przy ul. Wierzbowej - mówi Panikowski. - Nie wiemy jednak, czy sąd się do naszej propozycji przychyli - dodaje.
Co to oznacza dla klientów? - Są dwa rodzaje upadłości: taka, która wprowadza likwidatora, i taka, która wprowadza syndyka. W pierwszym przypadku likwidator próbuje dokończyć inwestycję, a wierzytelności spłaca w późniejszym okresie. Syndyk z kolei od razu spłaca wierzycieli, a klientom bardzo trudno odzyskać pieniądze - wyjaśnia Piotr Krochmal, rzeczoznawca majątkowy z Monitora Rynku Nieruchomości.
Klienci spółki są załamani. - Nikt się z nami nie kontaktuje i nie wyjaśnia, co naprawdę się dzieje - mówi jeden z niedoszłych mieszkańców ul. Wierzbowej, który chce pozostać anonimowy. - Zapłaciłem 90 proc. wartości mieszkania, ponad 200 tys. zł, i nie wiem, czy w ogóle zostanie ono skończone. Spłacam kredyt za coś, czego mogę nie dostać - żali się.
Dopłaty będą nieuniknione
Inwestycja przy Wierzbowej rozpoczęła się w 2006 r. Miały tam powstać cztery budynki, a w nich 180 lokali. Ich przyszli właściciele zapłacili około 5 tys. zł za m kw. Lokale miały być gotowe pod koniec 2007 r. Ale inwestycja stanęła, bo Leopard popadł w długi. Jesienią 2008 r. fundusz Manchester, który przejął hipotekę na mieszkania, zażądał od klientów po 3 tys. zł dopłaty od m kw. (na poczet długów dewelopera) w zamian za przekazanie własności. Kupujący na taką opcję się nie zgodzili.
Teraz pozostaje im czekać na decyzję sądu. Jeśli ten zgodzi się na warunki, o jakie zabiega spółka, klienci będą musieli dopłacić po 1,5 tys. zł do m kw. mieszkania - na dokończenie budowy.
- Dopłaty będą w tej sytuacji nieuniknione - ocenia Tytus Misiak, przewodniczący Stowarzyszenia Budowniczych Domów i Mieszkań. - Z chwilą upadłości unieważniane są bowiem wszelkie dotychczasowe umowy z deweloperem i trzeba je podpisywać na nowo, już z likwidatorem - dodaje.
- Jesteśmy w sytuacji bez wyjścia. Jeśli dopłata zagwarantuje dokończenie mieszkań, wygrzebiemy pieniądze nawet spod ziemi. Najważniejsze, że budowę będzie nadzorował sąd, a nie Leopard - mówi część klientów.
Klienci z ul. Kijowskiej, którzy kilka miesięcy temu "pożyczali" pieniądze Leopardowi, na zwrot raczej nie mają co liczyć. - W takich sytuacjach kupujący są zawsze na szarym końcu kolejki - mówi Krochmal.
Według analityków upadłość Leoparda to - niestety - zapowiedź tego, co może czekać krakowski rynek nieruchomości w najbliższych miesiącach. - Co najmniej kilku deweloperów straciło już płynność finansową i niedługo może zdecydować się na podobny krok - ocenia Krochmal.
Dla "Gazety": Aleksander Paszyński, Dom Kredytowy "Notus"
W przypadku Leoparda wiadomość dla oczekujących na mieszkanie jest wprawdzie zła, ale nie jest tragiczna. Zdarzały się przypadki, że likwidator kończył inwestycję i dawało się ją uratować kosztem opóźnień. Same banki, które udzielały kupującym u Leoparda kredytów, będą zapewne zainteresowane dokończeniem inwestycji. Jeśli bowiem kupujący stracą zainwestowane pieniądze i mieszkań nie dostaną, kredytodawcy będą mieć problemy z egzekucją spłaty. W tym momencie klienci mają kredyty z wyższym oprocentowaniem, bo - nie mając hipoteki - takie umowy musieli z bankiem podpisać. Banki z kolei nie mogą w tej chwili przejąć mieszkań na Wierzbowej, bo hipotekę na nich ma wierzyciel dewelopera. W interesie zarówno banków, jak i klientów Leoparda jest zatem dokończenie inwestycji.
Nie ma innego wyjścia
- Po miesiącach negocjacji z wierzycielami doszliśmy do wniosku, że nie mamy żadnego wyjścia. Złożyliśmy wniosek i czekamy na decyzję sądu. Zwracamy się o wyznaczenie likwidatora, który będzie nadzorował dokończenie budowy naszej ostatniej inwestycji przy ul. Wierzbowej - mówi Panikowski. - Nie wiemy jednak, czy sąd się do naszej propozycji przychyli - dodaje.
Co to oznacza dla klientów? - Są dwa rodzaje upadłości: taka, która wprowadza likwidatora, i taka, która wprowadza syndyka. W pierwszym przypadku likwidator próbuje dokończyć inwestycję, a wierzytelności spłaca w późniejszym okresie. Syndyk z kolei od razu spłaca wierzycieli, a klientom bardzo trudno odzyskać pieniądze - wyjaśnia Piotr Krochmal, rzeczoznawca majątkowy z Monitora Rynku Nieruchomości.
Klienci spółki są załamani. - Nikt się z nami nie kontaktuje i nie wyjaśnia, co naprawdę się dzieje - mówi jeden z niedoszłych mieszkańców ul. Wierzbowej, który chce pozostać anonimowy. - Zapłaciłem 90 proc. wartości mieszkania, ponad 200 tys. zł, i nie wiem, czy w ogóle zostanie ono skończone. Spłacam kredyt za coś, czego mogę nie dostać - żali się.
Dopłaty będą nieuniknione
Inwestycja przy Wierzbowej rozpoczęła się w 2006 r. Miały tam powstać cztery budynki, a w nich 180 lokali. Ich przyszli właściciele zapłacili około 5 tys. zł za m kw. Lokale miały być gotowe pod koniec 2007 r. Ale inwestycja stanęła, bo Leopard popadł w długi. Jesienią 2008 r. fundusz Manchester, który przejął hipotekę na mieszkania, zażądał od klientów po 3 tys. zł dopłaty od m kw. (na poczet długów dewelopera) w zamian za przekazanie własności. Kupujący na taką opcję się nie zgodzili.
Teraz pozostaje im czekać na decyzję sądu. Jeśli ten zgodzi się na warunki, o jakie zabiega spółka, klienci będą musieli dopłacić po 1,5 tys. zł do m kw. mieszkania - na dokończenie budowy.
- Dopłaty będą w tej sytuacji nieuniknione - ocenia Tytus Misiak, przewodniczący Stowarzyszenia Budowniczych Domów i Mieszkań. - Z chwilą upadłości unieważniane są bowiem wszelkie dotychczasowe umowy z deweloperem i trzeba je podpisywać na nowo, już z likwidatorem - dodaje.
- Jesteśmy w sytuacji bez wyjścia. Jeśli dopłata zagwarantuje dokończenie mieszkań, wygrzebiemy pieniądze nawet spod ziemi. Najważniejsze, że budowę będzie nadzorował sąd, a nie Leopard - mówi część klientów.
Klienci z ul. Kijowskiej, którzy kilka miesięcy temu "pożyczali" pieniądze Leopardowi, na zwrot raczej nie mają co liczyć. - W takich sytuacjach kupujący są zawsze na szarym końcu kolejki - mówi Krochmal.
Według analityków upadłość Leoparda to - niestety - zapowiedź tego, co może czekać krakowski rynek nieruchomości w najbliższych miesiącach. - Co najmniej kilku deweloperów straciło już płynność finansową i niedługo może zdecydować się na podobny krok - ocenia Krochmal.
Dla "Gazety": Aleksander Paszyński, Dom Kredytowy "Notus"
W przypadku Leoparda wiadomość dla oczekujących na mieszkanie jest wprawdzie zła, ale nie jest tragiczna. Zdarzały się przypadki, że likwidator kończył inwestycję i dawało się ją uratować kosztem opóźnień. Same banki, które udzielały kupującym u Leoparda kredytów, będą zapewne zainteresowane dokończeniem inwestycji. Jeśli bowiem kupujący stracą zainwestowane pieniądze i mieszkań nie dostaną, kredytodawcy będą mieć problemy z egzekucją spłaty. W tym momencie klienci mają kredyty z wyższym oprocentowaniem, bo - nie mając hipoteki - takie umowy musieli z bankiem podpisać. Banki z kolei nie mogą w tej chwili przejąć mieszkań na Wierzbowej, bo hipotekę na nich ma wierzyciel dewelopera. W interesie zarówno banków, jak i klientów Leoparda jest zatem dokończenie inwestycji.
Informacje z Krakowa. Polecamy: Krakowski Szkieletor - spór o prawa autorskie
- 231 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Re: Leopard upada. Będą kolejne bankructwa
fernando_hidalgo
04.02.09, 08:29
a pisano na forach żeby nie przepłacać za mieszkaniażal tylko poszkodowanych »
-
Kryzys wyczyści rynek z nieudaczników
and_nowak
25.03.09, 17:40
Przetrwają "najzdrowsi". I wreszcie poznikają wszelkiej maści szemrane firemki,które wzięły się za "deweloperkie" 2-3 lata temu. Trochę to przypominałowzburzoną wodę w rzece po burzy - »
Najczęściej czytane24 htydzień






