Bydgoszcz wygrywa z szyldami. A Kraków?
21.07.2010
, aktualizacja: 20.07.2010 22:40
Po roku prac Bydgoszcz będzie mieć prawo likwidujące chaos szyldów w starej części miasta. Kraków od lat ma ten sam problem, ale władzom brakuje zdecydowania, by wprowadzić odpowiednie regulacje
ZOBACZ TAKŻE
- Tablica na Rynku: kiedyś na bezczelnego, dziś legalnie (13-08-10, 08:00)
- Listy. Dlaczego Kraków nie lubi folkloru?! (26-08-10, 11:00)
- Należności z poślizgiem. Czyj ten szyld i za ile? (14-02-12, 06:00)
- Małopolska roku 2020: będziemy żyli dłużej (06-08-10, 08:00)
- Krakowskim targiem oskubiemy turystę. I to nie raz (05-08-10, 08:00)
- Otwarto nowy plac zabaw na osiedlu Tysiąclecia (21-07-10, 12:02)
- Młodzi krakowianie walczą o piękne ulice (22-03-10, 09:00)
- Przez rok legalizował szyld (20-10-08, 22:00)
- Ulgi tylko z legalnymi szyldami (15-09-08, 22:21)
- Odremontowana fasada tylko z ładną reklamą (31-07-08, 21:56)
- Milcząca promocja krakowskich muzeów w Londynie (21-07-10, 07:00)
- Nazwy, których turysta nie zrozumie i nie powtórzy (04-08-10, 09:00)
- Nudny przerywnik w fajnej zagranicznej delegacji (21-07-10, 07:00)
Reklama zewnętrzna w sercu Bydgoszczy ma być ograniczona do minimum. W strefie śródmieścia władze tego miasta chcą dopuścić jedynie szyldy niezawierające reklamy produktów. Wszystkie mają mieć wygląd zgodny z założeniami miejskich plastyków.
Bydgoskie tempo
Nad projektem takiej uchwały pracują od kilku miesięcy urbaniści i bydgoski zespół do spraw estetyki z plastykiem miejskim na czele. Jesienią ich ustalenia zostaną przekazane radnym pod głosowanie. Potem uchwała będzie po kolei dołączana do kolejnych przygotowywanych miejskich planów zagospodarowania przestrzennego. Najpierw do tych dotyczących ścisłego centrum. Ten rejon zostanie objęty całkowitą ciszą reklamową. Dla bardziej oddalonych od centrum dzielnic przewidziano możliwość zintensyfikowania reklamy.
Szybkie ruchy wykonane w Bydgoszczy pokazują, że wbrew powszechnemu w całym kraju marazmowi dotyczącemu walki z chaosem reklamowym na miejskich ulicach da się coś zrobić w ramach obowiązującego prawa.
Dyskusja o tym, co zrobić z ordynarnymi szyldami i reklamami zalepiającymi Stare Miasto, trwa w Krakowie od lat. Rok temu po wielu deliberacjach i u nas rozpoczęto przygotowania do planu zagospodarowania dla Starego Miasta oraz dokumentu o tzw. parku kulturowym na jego obszarze.
Krakowski targ
Krakowskie plany - prócz uściślenia zasad wykorzystywania ostatniej wolnej przestrzeni i traktowania zabytkowych kamienic na Starym Mieście - również przewidują stosowne regulacje dotyczące miejskiej estetyki. Przedsiębiorcy, którzy będą chcieli umieścić szyldy na zajmowanych przez siebie budynkach, będą mogli albo sięgnąć do istniejącej od lat księgi z czcionkami i modelami szyldów każdego rodzaju, albo zaprojektować swój własny. Projekt będzie musiał jednak zyskać akceptację konserwatora zabytków oraz miejskiego plastyka. Plan obejmuje jednak wyłącznie przestrzeń wewnątrz Plant.
Szansa na szybkie wejście regulacji w życie nie jest duża. Najwcześniej jesienią plan zagospodarowania trafi na sesję rady miasta. Jeśli radni wprowadzą doń znaczniejsze poprawki, będzie konieczna procedura pokazania go mieszkańcom, co oznacza, że byłby uchwalony dopiero na początku przyszłego roku. Dopiero kiedy powstanie plan, będzie można uchwalić park kulturowy, a dopiero ten dokument jest tak zbudowany, że daje władzom miasta możliwość walki z samowolką estetyczną.
Miejski plastyk po prośbie
Na razie więc pozostaje z zazdrością przyglądać się Bydgoszczy. Plastykowi miejskiemu przyjdzie nadal chodzić od lokalu do lokalu i przekonywać, by właściciele łaskawie wymienili szyld na bardziej zgodny ze stylem zabytkowego Krakowa. Przez dwa lata obszedł tak ul. Floriańską. O pełnym sukcesie tego typu działania nie można, niestety, mówić, bo zakładało dobrą wolę krakowskich przedsiębiorców. Niektórzy zareagowali, inni nie. W tym tempie plastyk nie zdąży zresztą pomóc Staremu Miastu przed emeryturą.
I nie jest to wina samego plastyka. Od lat jego działania i wezwania innych architektów oraz urbanistów odbijały się o magistrat i radę miasta jak groch o ścianę. Na efekty zwłoki w ich działaniu nie trzeba było długo czekać. Kraków właśnie ogłosił, że musi walczyć z wizerunkiem taniej piwiarni, bo chciałby zapraszać turystów z wyższej półki, a - eufemistycznie określając - "orientalny" wygląd naszych ulic nie pomaga nam w ich zdobyciu. Kiedy już Kraków uchwali zasady wywieszania szyldów, być może zorientuje się, że zapomniał zlikwidować jarmark na Rynku. Tyle że do jego likwidacji nie potrzeba przepisów. Wystarczy zdecydowanie.
Bydgoskie tempo
Nad projektem takiej uchwały pracują od kilku miesięcy urbaniści i bydgoski zespół do spraw estetyki z plastykiem miejskim na czele. Jesienią ich ustalenia zostaną przekazane radnym pod głosowanie. Potem uchwała będzie po kolei dołączana do kolejnych przygotowywanych miejskich planów zagospodarowania przestrzennego. Najpierw do tych dotyczących ścisłego centrum. Ten rejon zostanie objęty całkowitą ciszą reklamową. Dla bardziej oddalonych od centrum dzielnic przewidziano możliwość zintensyfikowania reklamy.
Szybkie ruchy wykonane w Bydgoszczy pokazują, że wbrew powszechnemu w całym kraju marazmowi dotyczącemu walki z chaosem reklamowym na miejskich ulicach da się coś zrobić w ramach obowiązującego prawa.
Dyskusja o tym, co zrobić z ordynarnymi szyldami i reklamami zalepiającymi Stare Miasto, trwa w Krakowie od lat. Rok temu po wielu deliberacjach i u nas rozpoczęto przygotowania do planu zagospodarowania dla Starego Miasta oraz dokumentu o tzw. parku kulturowym na jego obszarze.
Krakowski targ
Krakowskie plany - prócz uściślenia zasad wykorzystywania ostatniej wolnej przestrzeni i traktowania zabytkowych kamienic na Starym Mieście - również przewidują stosowne regulacje dotyczące miejskiej estetyki. Przedsiębiorcy, którzy będą chcieli umieścić szyldy na zajmowanych przez siebie budynkach, będą mogli albo sięgnąć do istniejącej od lat księgi z czcionkami i modelami szyldów każdego rodzaju, albo zaprojektować swój własny. Projekt będzie musiał jednak zyskać akceptację konserwatora zabytków oraz miejskiego plastyka. Plan obejmuje jednak wyłącznie przestrzeń wewnątrz Plant.
Szansa na szybkie wejście regulacji w życie nie jest duża. Najwcześniej jesienią plan zagospodarowania trafi na sesję rady miasta. Jeśli radni wprowadzą doń znaczniejsze poprawki, będzie konieczna procedura pokazania go mieszkańcom, co oznacza, że byłby uchwalony dopiero na początku przyszłego roku. Dopiero kiedy powstanie plan, będzie można uchwalić park kulturowy, a dopiero ten dokument jest tak zbudowany, że daje władzom miasta możliwość walki z samowolką estetyczną.
Miejski plastyk po prośbie
Na razie więc pozostaje z zazdrością przyglądać się Bydgoszczy. Plastykowi miejskiemu przyjdzie nadal chodzić od lokalu do lokalu i przekonywać, by właściciele łaskawie wymienili szyld na bardziej zgodny ze stylem zabytkowego Krakowa. Przez dwa lata obszedł tak ul. Floriańską. O pełnym sukcesie tego typu działania nie można, niestety, mówić, bo zakładało dobrą wolę krakowskich przedsiębiorców. Niektórzy zareagowali, inni nie. W tym tempie plastyk nie zdąży zresztą pomóc Staremu Miastu przed emeryturą.
I nie jest to wina samego plastyka. Od lat jego działania i wezwania innych architektów oraz urbanistów odbijały się o magistrat i radę miasta jak groch o ścianę. Na efekty zwłoki w ich działaniu nie trzeba było długo czekać. Kraków właśnie ogłosił, że musi walczyć z wizerunkiem taniej piwiarni, bo chciałby zapraszać turystów z wyższej półki, a - eufemistycznie określając - "orientalny" wygląd naszych ulic nie pomaga nam w ich zdobyciu. Kiedy już Kraków uchwali zasady wywieszania szyldów, być może zorientuje się, że zapomniał zlikwidować jarmark na Rynku. Tyle że do jego likwidacji nie potrzeba przepisów. Wystarczy zdecydowanie.
- 38 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.




