http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Kraków >  Kultura

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Kraków - Gazeta.pl

Miasto boi się porażki, więc odwołuje festiwal

Mariusz Wiatrak
2009-03-05, ostatnia aktualizacja 2009-03-05 10:26

Cracow Screen Festival w maju 2008 r. Na zdjęciu koncert zespołu Dub Pistols
Cracow Screen Festival w maju 2008 r. Na zdjęciu koncert zespołu Dub Pistols
Fot. Paweł Piotrowski / AG

Sensacyjna wiadomość: z organizacji jednego z najważniejszych festiwali organizowanych w ramach nowej kulturalnej polityki miasta "Sześć Zmysłów" wycofali się urzędnicy. To znaczy, że drugiej edycji majowego Cracow Screen Festivalu z muzyką alternatywną nie będzie.

Cracow Screen Festival - koncert Underworld
Fot. Paweł Piotrowski / AG
Cracow Screen Festival - koncert Underworld
Byran Ferry na pierwszej edycji Cracow Screen Festival
Fot. Michal Lepecki / AG
Byran Ferry na pierwszej edycji Cracow Screen Festival
Tego nie spodziewali się sami organizatorzy. Do dzisiaj na majową imprezę zapowiedzianych zostało blisko dziesięciu wykonawców z zagranicy, wśród nich takie zespoły, jak Travis, The Notwist czy Stereolab. Ruszyła sprzedaż biletów, wciąż jednak nie udało się znaleźć sponsora festiwalu. A miasto nie chce pokryć całości kosztów wydarzenia.

- Inicjatorzy Cracow Screen Festivalu mieli czas do wtorku na przedstawienie kompletnych informacji o wykonawcach, wymaganiach technicznych niezbędnych do oszacowania kosztów produkcji oraz źródłach finansowania projektu, niezależnych od tych, które zamierzało przeznaczyć miasto - mówi Filip Berkowicz, pełnomocnik prezydenta miasta ds. kultury. - Termin był już kilkakrotnie przesuwany i był ostateczny, ale zasady jego kontynuacji od samego początku były jasne: miasto partycypuje w kosztach, a nie w pełni go finansuje. W obecnej sytuacji ekonomicznej nie będziemy uczestniczyli finansowo w imprezach, które nie wygenerują oczekiwanego sukcesu artystycznego, frekwencyjnego oraz promocyjnego jednocześnie. Na dzień dzisiejszy sukcesu takiego z pewnością nie rokował CSF.

Innego zdania są organizatorzy Screenu. W rozmowach z miastem mieli usłyszeć, że przy tym zestawie artystów i przy tej cenie biletów festiwal jest skazany na sukces. Do zestawu zagranicznych gwiazd miał dołączyć jeszcze jeden wykonawca - Ultravox. I to on miał napędzić sprzedaż wejściówek. Tymczasem przedłużający się konflikt między urzędnikami a twórcami imprezy wstrzymywał jej promocję.

- Po prostu miasto znalazło nowe wydarzenie: Selector Festival, który ma wolną rękę i kredyt zaufania - twierdzi Maciej Pilarczyk, pomysłodawca odwołanego festiwalu. - Co innego zapowiadali organizatorzy Selectora, co innego się na nim znajdzie.

To właśnie Selector Festival, przygotowywany przez agencję Alter Art (twórca Open'era w Gdyni i krakowskiego Coke Live Music Festivalu), zaraz po ogłoszeniu - i wbrew deklaracjom miasta - stał się kością niezgody między organizatorami CSF a Krakowskim Biurem Festiwalowym. Do konfliktu dochodziło nie tylko na polu wykonawców (na celowniku Screenu był m.in. zespół CSS oraz Royksöpp - oba wystąpią na Selectorze), ale też sponsorów.

Filip Berkowicz podkreśla, że propozycja Alter Artu była na tyle interesująca, że Kraków nie mógł jej odrzucić. W innym wypadku Selector Festival i tak by się odbył, z tym że w innym miejscu. I też byłby konkurencją dla CSF. - Nie boję się zarzutów, że "Sześć Zmysłów" będzie szczuplejsze o jedno przedsięwzięcie. W czerwcu odbędzie się Selector Festival realizowany z agencją Alter Art, odpowiedzialną za sukces HOF i CLMF. Ogłoszony przez nich zestaw wykonawców już wzbudził sensacje i tysiące komentarzy na forach internetowych czy w prasie branżowej - mówi Berkowicz. - Z dwojga złego: krytyki teraz albo w maju po nieudanym CSF wolę tę dzisiejszą, ale z zaoszczędzonymi 2 mln zł.

Nieoficjalnie się mówi, że na organizację majowej imprezy jej inicjatorzy zaciągnęli ogromne kredyty. Wycofanie się miasta ze współfinansowania festiwalu oznacza dla nich spore kłopoty.

- Na dzień dzisiejszy jestem spalony na rynku międzynarodowym, a na rynku polskim po prawie 20 latach kariery zaczynam od zera w wieku 43 lat - mówi Pilarczyk. - Lada dzień w czasopismach pojawi się reklama Screenu, która została wykupiona już znacznie wcześniej i to za zgodą obu stron. Zgadzałem się na wszystkie warunki, łącznie z tym, że miasto miało partycypować w połowie wpływów z biletów imprezy - dodaje.

Ale Kraków nie wyklucza dalszej współpracy z organizatorami Cracow Screen Festivalu. - Być może powrócimy do realizacji CSF w roku kolejnym. To zależeć jednak będzie od determinacji inicjatorów przedsięwzięcia - mówi Berkowicz. - Za dwa lata nikt o tym festiwalu nie będzie pamiętał i nie wierzę w to, żeby udało się wrócić do jego organizacji - odpowiada Pilarczyk.

Polecamy: Zabili go i uciekł... do Wrocławia



Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

  • Poleć znajomemu
  • Wykop
  • Wydrukuj
  • Podyskutuj na forum