Nowa filharmonia jest towarem pierwszej potrzeby

Rozmawiał Tomasz Handzlik
01.05.2010 , aktualizacja: 01.05.2010 14:37
A A A Drukuj
- Cesarz Franciszek Józef wybudował kolej austro-węgierską w XIX wieku i nie myślał w kategoriach 5-kilometrowych odcinków, z czym my dzisiaj mamy problemy, ale zbudował szlak liczący 3000 kilometrów. Tak samo musimy myśleć o nowej filharmonii, bo to jest towar pierwszej potrzeby - mówi Leszek Zegzda*
Leszek Zegzda
Fot. Mateusz Skwarczek / AG
Leszek Zegzda
Janusz Sepioł i Robert Kuzianik proponują dwie lokalizacje filharmonii: na Zabłociu, pomiędzy mostem Kotlarskim a mostem kolejowym, na przeciw Galerii Kazimierz, lub na trójkątnym terenie przy ul. Kościuszki, naprzeciw hotelu Novotel
Fot. Archiwum autorów
Janusz Sepioł i Robert Kuzianik proponują dwie lokalizacje filharmonii: na Zabłociu, pomiędzy mostem Kotlarskim a mostem kolejowym, na przeciw Galerii Kazimierz, lub na trójkątnym terenie przy ul. Kościuszki, naprzeciw hotelu Novotel
Jedna z proponowanych lokalizacji filharmonii - Zabłocie
Jedna z proponowanych lokalizacji filharmonii - Zabłocie
Janusz Sepioł i Robert Kuzianik proponują dwie lokalizacje filharmonii: na Zabłociu, pomiędzy mostem Kotlarskim a mostem kolejowym, na przeciw Galerii Kazimierz, lub na trójkątnym terenie przy ul. Kościuszki, naprzeciw hotelu Novotel
Fot. Archiwum autorów
Janusz Sepioł i Robert Kuzianik proponują dwie lokalizacje filharmonii: na Zabłociu, pomiędzy mostem Kotlarskim a mostem kolejowym, na przeciw Galerii Kazimierz, lub na trójkątnym terenie przy ul. Kościuszki, naprzeciw hotelu Novotel
Druga propozycja - teren naprzeciwko hotelu Novotel
Druga propozycja - teren naprzeciwko hotelu Novotel
Tomasz Handzlik: Pana wymarzona filharmonia?

Leszek Zegzda, wicemarszałek województwa małopolskiego: Może zabrzmi to trochę megalomańsko, ale chciałbym, żeby był to budynek, który znajdzie się w przyszłości na pocztówkach z Krakowa. Który pokazywany będzie jako symbol nowoczesności, a nawet doskonałej umiejętności połączenia konserwatyzmu z nowoczesnością. I ma być nieustannie komentowany.

Gmach Opery Krakowskiej jest szeroko komentowany.

- Głównie w negatywnym świetle, ale jednocześnie robi zdumiewającą karierę. Bo kolejki, jakie się ustawiają, żeby móc się tam dostać, zaprzeczają powszechnej opinii dyskredytującej ten obiekt. Niewątpliwie jego brakiem podstawowym jest lokalizacja. To, że został wciśnięty w tę niewielką przestrzeń. Kiedy więc myślę o tej przyszłej filharmonii, to właśnie w jakiejś odpowiedniej przestrzeni. Chciałbym, żeby była znakiem rozpoznawczym miasta, żeby była widoczna z daleka, żeby w swojej bryle i funkcji była naprawdę wyjątkowa.

I ma Pan już upatrzoną lokalizację?

- Tak naprawdę jest ich kilka. Ciekawa jest na przykład idea postawienia tego budynku na brzegu Wisły, bo to miejsce daje ten konieczny oddech, możliwość wykorzystania większej przestrzeni. Przykładem może być opera w Sydney, która stała się już symbolem doskonałego wykorzystania znajdującej się wokół niej przestrzeni. Oczywiście zachowuję proporcję, bo Kraków nigdy Sydney nie będzie, chociaż ma wszelkie prerogatywy do tego, żeby być miastem europejskim, a nawet światowym. I właśnie dlatego trzeba zadbać o to, by w jego przestrzeni pojawiały się takie budynki, które będą rozpoznawalne, które staną się naszym znakiem firmowym.

Pojawiają się też pomysły usytuowania nowej filharmonii niedaleko ulicy Lubicz - przy rondzie Kotlarskim bądź przy ulicy Grzegórzeckiej - tak, żeby stworzyć nowe kulturowe centrum miasta. Z jednej strony opera, z drugiej filharmonia, dalej nowe centrum dydaktyczne Akademii Muzycznej, a po drugiej stronie Wisły Muzeum Sztuki Współczesnej i Cricoteka. Taki olbrzymi park kultury, w którym ludzie się spotykają, odpoczywają, idą na koncerty i gdzie wreszcie odbywają się kongresy.

A Cichy Kącik?

- Była koncepcja powiązania budowy nowej filharmonii z planami dyrektora Stanisława Gałońskiego i fundacji Capelli Cracoviensis. Ale ta lokalizacja jest za bardzo na uboczu, poza tym nie wiem, czy to dobry pomysł, aby wszystkie zespoły upychać znowu w jednym miejscu. W obecnym budynku Filharmonii Krakowskiej stacjonują już dwie orkiestry i każda narzeka na brak miejsca. Nie chciałbym dziś rozstrzygać tego ostatecznie, ale wydaje mi się, że w obiekcie, który zamierzamy postawić, dwie duże instytucje muzyczne się nie pomieszczą.

To jaka ma być ta nowa filharmonia? Taka na miarę europejskiej, czy światowej metropolii?

- Piękna i nowoczesna. Przede wszystkim zakładamy, że ma mieć salę koncertową na ok. 1000 miejsc i salę kameralną na 300. Do tego sale prób i zaplecze techniczne. Budynek musi też być odpowiednich gabarytów, zwłaszcza, że chcemy, aby spełniał jednocześnie funkcję centrum kongresowego, a tym samym zarabiał na siebie. I na pewno będzie kosztował zdecydowanie więcej niż Opera Krakowska. Ile? Nie potrafię teraz precyzyjnie określić, ale myślę, że zamkniemy się w 300 milionach zł. Bo pamiętajmy, że to ma być inwestycja na setki lat. Supernowoczesna, z rozmachem, z wizją, co nie oznacza, że nie będzie wzbudzać kontrowersji. Bo wszelkie duże inwestycje zawsze znajdą takich, którzy będą je kontestowali, mówili, że powinna wyglądać inaczej czy znajdować się w zupełnie innym miejscu. Nie można zadowolić wszystkich. Swoją drogą dziwię się, że krakowianie nie doceniają tego, że mamy wreszcie operę. Bo przecież coś ważnego, uzupełniającego przestrzeń kulturalną miasta wreszcie powstało.

Ale przy okazji popełniono tam masę błędów. Jak ich uniknąć w przypadku nowej filharmonii?

- Nie podzielam tego krytycyzmu, który pojawia się w dyskusjach na temat gmachu opery. Na pewno nie jest to obiekt, przed którym musimy klękać, ale w sensie wpisania się w otoczenie jest całkiem przyzwoity.

A brak parkingu dla publiczności, zbyt mała ilość wyjść utrudniająca ewakuację z amfiteatru, kiepskie warunki akustyczne? Przecież to są rażące niedociągnięcia.

- Pracownia Romualda Loeglera to pracownia z dorobkiem, a nie zespół architektów, którzy nigdy niczego nie narysowali, o realizacji już nie wspominając. Grzechem pierworodnym budowy nowej Opery Krakowskiej była lokalizacja, która narzuciła takie, a nie inne rozwiązania. Trzeba też pamiętać, że to była budowa etapowa, ciągle uzupełniana, dorysowywana. I takiej sytuacji przy budowie nowej filharmonii chcemy uniknąć. Inwestycja musi być wpisana na listę zadań w latach 2014-2020, ale budowę chcemy rozpocząć już w 2014 roku. Musimy się więc spieszyć, bo 3,5 roku na przygotowanie tak poważnego przedsięwzięcia to naprawdę bardzo niewiele.

Powołaliśmy już zespół do spraw budowy nowej filharmonii, na czele z marszałkiem województwa Markiem Nawarą i ze mną, z dyrektorem Filharmonii Krakowskiej Pawłem Przytockim i dyrektorem departamentu kultury w urzędzie marszałkowskim Krzysztofem Markielem. Szukamy najlepszej lokalizacji, a za chwilę ogłosimy konkurs architektoniczny. Do końca tego roku ma być gotowa koncepcja budowy, a do 2014 r. musimy mieć gotową kompletną dokumentację, wszelkie pozwolenia i plany.

Stać nas na tę inwestycję?

- Nie możemy myśleć w ten sposób, bo państwo polskie się bogaci, a Małopolska się rozwija. Na ważne projekty muszą więc być pieniądze. Nie stać nas na drobnicę, na bylejakość, natomiast na rzeczy dla naszego regionu strategiczne i fundamentalne muszą się znaleźć pieniądze. Trzeba odważnie patrzyć w przyszłość. Cesarz Franciszek Józef wybudował kolej austro-węgierską w XIX wieku i nie myślał w kategoriach 5-kilometrowych odcinków, z czym my dzisiaj mamy problemy, ale zbudował szlak liczący 3000 kilometrów. Tak samo musimy myśleć o nowej filharmonii, bo to jest towar pierwszej potrzeby. Oczywiście dla lobby mostowo-kanalizacyjno-drogowego to nie jest sprawa pierwszej wagi. Jak zawsze znajdą się ci, którzy powiedzą: najpierw zbudujmy dobre drogi, potem będziemy budować filharmonię. Ale ja wtedy odpowiadam, że gdyby w ten sposób myśleć, to żaden kościół w historii świata by nie powstał. Potrzeby w infrastrukturze i usługach społecznych zawsze były największe. Tymczasem sprawy ducha są równie ważne, a czasem nawet ważniejsze. Nowoczesna filharmonia na miarę XXI wieku jest więc jedną z pierwszych potrzeb Krakowa.

* Leszek Zegdzda - wicemarszałek województwa małopolskiego, w zarządzie województwa odpowiedzialny za sprawy kultury

Gdzie powinna stanąć?

Województwo małopolskie przygotowuje się do budowy nowego gmachu Filharmonii Krakowskiej. W tym roku ma powstać wstępna koncepcja budowy, rozpisany też będzie międzynarodowy konkurs architektoniczny. Zanim to się stanie, władze województwa muszą wybrać odpowiednią dla budowy lokalizację. Propozycji jest kilka: od ul. Wandy (nieopodal dawnego kinoteatru Związkowiec), przez Zabłocie, ul. Kopernika, Rakowicką, Kościuszki i Smoczą, po Zakrzówek i Cichy Kącik.

Zapraszamy do dyskusji na łamach "Gazety": gdzie powinna stanąć nowa filharmonia, jak powinna wyglądać i jakie spełniać funkcje? I jak uniknąć błędów, które popełniono przy budowie Opery Krakowskiej?

Dziś głos władz województwa i dwa pomysły architektów.

Podziel się

  • 54 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

  • Nowa filharmonia jest towarem pierwszej potrzeby greganton 01.05.10, 19:26

    Nie należy się przejmować głosami wspomnianego lobby mostowo-drogowego, bo bezwzględu na to, ile się wybuduje dróg i Rond Mogilskich zabijających miasto - itak zawsze będzie za mało (a »

  • Postawić ją w miejscu hotelu Forum preseant 01.05.10, 19:36

    przeciez nadaje sie do wyburzenia a skoro tak to trzeba zburzyc i postawic cos nowego o odpowieniej wartosci i wygladzie..miejmy nadzieje, że wyloniony projekt rzeczywiscie bedzie na »

  • Nowa filharmonia jest towarem pierwszej potrzeby tom23pl 02.05.10, 07:52

    Ładnie to pan powiedział, Filharmonia ma zachwycać. Jednak jeśli ten pan nie widzi w krakowskiej operze poważnych niedociągnięć technicznych nie mówiąc już o paskudzie tego jakże ohydnego, »