Herta Muller, jakiej jeszcze nie znacie
10.08.2010
, aktualizacja: 10.08.2010 11:11
Książka noblistki w niszowej oficynie, która stawia głównie na młodych debiutantów tudzież autorów całkiem zapomnianych? Takie rzeczy to tylko w Krakowie.
ZOBACZ TAKŻE
- Co robić w weekend w Krakowie i Małopolsce? (13-08-10, 19:00)
- Prince zagra na otwarcie nowego stadionu Wisły? (10-08-10, 17:46)
Przyjazd ostatniej laureatki najbardziej prestiżowej nagrody literackiej świata to szczególnie niecierpliwie oczekiwane wydarzenie kulturalne tegorocznej jesieni pod Wawelem.
Herta Müller będzie specjalnym gościem 2. Międzynarodowego Festiwalu Literatury im. Josepha Conrada, a także 14. Targów Książki w Krakowie (w listopadzie z tych samych powodów spodziewani są także m.in. Amos Oz, Marjane Satrapi czy Jurij Andruchowycz). Niemiecką pisarkę rumuńskiego pochodzenia od lat znamy jako autorkę wydawnictwa Czarne. Nakładem oficyny prowadzonej przez Monikę Sznajderman i Andrzeja Stasiuka ukazała się niedawno jej najnowsza książka "Huśtawka oddechu".
Ale w chwili, gdy Herta Müller postawi stopę na krakowskiej ziemi, to już nie będzie jej najświeższa publikacja na polskim rynku. W minionym roku, zaledwie kilka dni przed Noblem, prawa do bodaj najbardziej oryginalnej książki w dorobku pisarki udało się zakupić korporacji Ha!art, która już w listopadzie planuje wydać ją w serii "Liberatura". W ramach cyklu ukazują się książki - jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało - fizyczne. Ich forma materialna ma kluczowe znaczenie dla możliwych odczytań. Tak jak chciał tego Zenon Fajfer, publikując w 1999 roku na łamach "Dekady Literackiej" esej-manifest, w którym upominał się o lekceważoną przez krytyków cielesną stronę literatury.
"Strażnik bierze swój grzebień" Herty Müller z pewnością mu się spodoba (a nawet już się musiał spodobać, bo pisarz jest jednym z redaktorów serii). To poetycki zbiór ręcznie wykonanych kolaży zamknięty w zgrabnym pudełku. Jego niebanalną formę możemy na razie podziwiać na serii interesujących zdjęć zamieszczonych na stronie www.ha.art.pl. Póki co są tam jeszcze niemal wyłącznie teksty w języku niemieckim. Dodatkowym smaczkiem planowanej na jesień polskiej premiery "Strażnika " jest bowiem fakt, że ta niezwykła książka liberacka nigdy dotąd nie była tłumaczona na żaden język obcy.
Teraz znajdzie się w niezgorszym towarzystwie. We serii korporacji Ha!art ukazały się już m.in.: "Nieszczęśni" B. S. Johnsona, "Sto tysięcy miliardów wierszy" Raymonda Queneau czy "Rzut kośćmi nigdy nie zniesie przypadku" Stéphane'a Mallarmé.
Herta Müller będzie specjalnym gościem 2. Międzynarodowego Festiwalu Literatury im. Josepha Conrada, a także 14. Targów Książki w Krakowie (w listopadzie z tych samych powodów spodziewani są także m.in. Amos Oz, Marjane Satrapi czy Jurij Andruchowycz). Niemiecką pisarkę rumuńskiego pochodzenia od lat znamy jako autorkę wydawnictwa Czarne. Nakładem oficyny prowadzonej przez Monikę Sznajderman i Andrzeja Stasiuka ukazała się niedawno jej najnowsza książka "Huśtawka oddechu".
Ale w chwili, gdy Herta Müller postawi stopę na krakowskiej ziemi, to już nie będzie jej najświeższa publikacja na polskim rynku. W minionym roku, zaledwie kilka dni przed Noblem, prawa do bodaj najbardziej oryginalnej książki w dorobku pisarki udało się zakupić korporacji Ha!art, która już w listopadzie planuje wydać ją w serii "Liberatura". W ramach cyklu ukazują się książki - jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało - fizyczne. Ich forma materialna ma kluczowe znaczenie dla możliwych odczytań. Tak jak chciał tego Zenon Fajfer, publikując w 1999 roku na łamach "Dekady Literackiej" esej-manifest, w którym upominał się o lekceważoną przez krytyków cielesną stronę literatury.
"Strażnik bierze swój grzebień" Herty Müller z pewnością mu się spodoba (a nawet już się musiał spodobać, bo pisarz jest jednym z redaktorów serii). To poetycki zbiór ręcznie wykonanych kolaży zamknięty w zgrabnym pudełku. Jego niebanalną formę możemy na razie podziwiać na serii interesujących zdjęć zamieszczonych na stronie www.ha.art.pl. Póki co są tam jeszcze niemal wyłącznie teksty w języku niemieckim. Dodatkowym smaczkiem planowanej na jesień polskiej premiery "Strażnika " jest bowiem fakt, że ta niezwykła książka liberacka nigdy dotąd nie była tłumaczona na żaden język obcy.
Teraz znajdzie się w niezgorszym towarzystwie. We serii korporacji Ha!art ukazały się już m.in.: "Nieszczęśni" B. S. Johnsona, "Sto tysięcy miliardów wierszy" Raymonda Queneau czy "Rzut kośćmi nigdy nie zniesie przypadku" Stéphane'a Mallarmé.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Szklany kort do squasha stanie koło ...
- Górka Narodowa wywalczyła zmiany w komunikacji
- Pedofil fotografował 8-latkę w szpitalnej ...
- Squattersi z ul. Zamoyskiego zatrzymani ...
- Porażony prądem kilka godzin leżał na łące
- Centrum grzęźnie w korkach, przerwy w ...
- Budowali autostradę A4. Teraz zwalniają ...




