Przeczytałem... Sam sobie sterem

Stanisław Mancewicz
27.01.2012 , aktualizacja: 07.05.2012 18:14
A A A Drukuj
Kapitan Schettino, którego nazwisko brzmi tak bardzo swojsko i znajomo, wysiadł pierwszy z tonącego statku. Naruszył tym samym kodeks morski, każący dowódcom postępować zgoła inaczej.
Stanisław Mancewicz
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Stanisław Mancewicz
Jak powszechnie wiadomo, zasada zakodowana w ludzkiej wyobraźni jest taka: tonący okręt pierwsze opuszczają szczury, a kapitan ostatni. Jest to według ludzkości prawidłowość opisująca sprzeczność następującą: wierność i odwaga kontra zdrada i tchórzostwo. Tylko dwa gatunki zwierząt związane są ze statkami - ludzie i szczury. Wśród ludzi najbliżsi statkom są kapitanowie, skłonności szczurów do podróży morskich i wysiadania, zanim statek zatonie, nie zostały opisane w sposób budzący szacunek analityków. Tak czy owak kapitanów kochają wszyscy, a szczurów nie lubi nikt. Rzecz jasna szczury nie wysiadają z tonących statków pierwsze, dlatego że to tchórzliwe plemię, nie wysiadają pierwsze wcale nie z powodu parszywego charakteru. Wysiadają pierwsze dzięki cudownemu instynktowi, który każe im postępować roztropnie, z nieustającą troską o stabilność populacji, o los szczurzątek i materiału genetycznego. W tym sensie szczury są wzorem logiki. Gdyby szczury wysiadały ostatnie, byłoby ich na Ziemi najwyżej tyle, ilu jest kapitanów. Tu widać wyraźnie, że decyzja kapitana Schettino z punktu widzenia elementarnego, czyli pragnienia ocalenia materiału genetycznego i zachowania potencjału rozrodu rodu Schettino, była absolutnie prawidłowa.

Tonące i nietonące statki są tematem wielkim, podobnie ich kapitanowie i morze. Daje się zauważyć, że jest to temat tak ponętny i trudny, że większość malarstwa, ale też mądrości na te tematy uderza zbytnią prostotą refleksji. Przypadek kapitana Schettino skłonił mnie do rozejrzenia się w ofercie. Garść z nich zaczerpnąłem z internetowej kolekcji Morskiego Stowarzyszenia "Horn", które poważnie celebruje ten temat. Oto wielki pisarz Paulo Cohelo napisał ponoć słowa takie: "Statek jest bezpieczniejszy, gdy kotwiczy w porcie, nie po to jednak buduje się statki". Taki gigant jak Wiktor Hugo rzekł zaś: "Miłość to morze, którego wybrzeżem jest kobieta" i jest to zdanie słabe, nie ma w nim bowiem słowa o sztormie. Mikołaj Rej, zapewne z powodu ówczesnych granic państwowych, twierdził sceptycznie: "Nie wie Polak, co morze, gdy orze", a jakiś anonim uderzył jakby wprost w kapitana Schettino: "Nie ma żeglowania bez cumowania" i "Nie pomoże piękna łódka, gdy za ster posadzisz fiutka". W tym rozczarowującym zestawie umieszczono też jako żeglarski bon mot zdanie: "Dobry kapitan powinien traktować sterowanie jako czynność wybitnie wykonawczą, a nie twórczą". I są to jedyne słowa, które autor odarł z tzw. legendy morskiej.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów