Zapiski na biletach. Wszystkie grzechy jesionów

Michał Olszewski, "Tygodnik Powszechny"
11.09.2009 , aktualizacja: 11.09.2009 14:06
A A A Drukuj
Od ponad roku trwa batalia o drzewa, które rosną wokół Błoń. Jest bowiem taki plan, żeby wyciąć je w cholerę.
Przyczyny są takie same jak i gdzie indziej: przychodzi wichura, jakiej nie pamiętają najstarsi bywalcy parku Jordana, łamie drzewa jak zapałki, a następnie wyrywa je z korzeniami. Później w gazetach ukazują się prace pisemne, w których czytamy mniej więcej: "To było straszne. Byłam przerażona - opowiada przerażona pani Maria, która pragnie pozostać anonimowa".

W przypadku wichury, która przeszła nad Krakowem w grudniu 2007 r., epilog był jednak bardziej rozbudowany: specjalnie utworzona komisja stwierdziła, że drzewa wzdłuż alei 3 Maja nadają się jedynie do wyrzucenia, ponieważ niszczy je sól zimowa, we znaki daje się nieodpowiednia przycinka, są tam jakieś straszne grzyby, które osłabiają drewno, a na dodatek straciły statykę - trzeba je przycinać od dołu, żeby konary nie zrobiły krzywdy licznie parkującym tam autokarom. Tyle najpoważniejszych grzechów popełnionych przez jesiony i lipy wymieniają specjaliści z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. W związku z czym 400 drzew trzeba wyciąć, a na ich miejsce zasadzić nowe.

Jest w tej decyzji kilka punktów, które budzą podejrzenia. Czy chore są wszystkie drzewa, czy też, jak podejrzewają mniej radykalnie nastawieni specjaliści z Uniwersytetu Rolniczego, tylko część? A jeśli tylko część - zastosujmy metodę sokratejską - to jaka część? Połowa, 20 procent? Zastanawia i nie zastanawia jednocześnie łatwość, z jaką ZIKiT wydaje wyrok na jedną z najpiękniejszych alei w tym mieście. Zastanawia, bo trudno uwierzyć, że wszystkie co do jednego drzewa są w tragicznym stanie. Nie zastanawia, bo mentalność urzędnicza jest łatwa do rozszyfrowania - łatwiej wszystko wyrąbać, a potem myśleć, co dalej, niż rozmieniać się na drobne i debatować nad każdym drzewem.

Zastanawiająco brzmią również utyskiwania, że drzewa są źle przycięte. Jeśli jest to prawdą, miejskie jednostki organizacyjne dokonują w istocie autodemaskacji, udowadniając, że mają trochę pojęcia o wycince, ale już o pielęgnacji drzew - żadnego. Za stan miejskich drzew odpowiadają przecież odpowiednie miejskie służby wraz z podwykonawcami, za to dostają pieniądze. Pytam więc, kto odpowiada za pielęgnację drzew przy Błoniach i w jaki sposób zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za rażące zaniedbania?

Jeszcze jedna sprawa - sól. Nad solą w tym mieście, można powiedzieć, wylano morze łez. Wszyscy są zgodni, że solić trzeba jak najmniej, i wszyscy wiedzą, że ta zgoda nie znajduje żadnego odbicia w faktach. Przypomnę, że zaangażowanie służb miejskich w akcję "Zima" było swego czasu tak duże, że solarki jeździły nawet po alei Waszyngtona. Jeśli uznajemy, że jesiony i lipy wokół Błoń mają dla nas znaczenie, zastąpmy na alei 3 Maja sól piaskiem chociażby i wprowadźmy od listopada do marca ograniczenie prędkości.

O komentarz prosi się również informacja, jaką znalazłem w jednym z kwietniowych wydań "Dziennika Polskiego". Otóż napisano tam wołami, że w miejsce wycinanych jesionów i lip, drzew rzeczywiście delikatnych i podatnych na choroby, zostaną posadzone... jesiony i lipy. Tu już można zgłupieć. Stare drzewa są za mało odporne na działanie soli, a kilkuletnie sadzonki mają jej działanie wytrzymać? W takich miejscach miejscy specjaliści od zieleni widzieliby przecież najchętniej jarzębinę, drzewo małe, ale odporne. Gdzie tu logika?

Te drobnostki złożone w całość pozwalają na wysunięcie przypuszczenia, że pies pogrzebany jest zupełnie gdzie indziej. Logika logiką, choroby chorobami, ale czeka nas przebudowa całego układu komunikacyjnego wokół stadionu Wisły. Powstanie tam m.in. parking podziemny. Więc może jest tak, że drzewa będą przeszkadzać w laniu nowego asfaltu, pracach nadziemnych i podziemnych. Naszym priorytetem są w końcu stadiony. Może jest tak, że drzewa powinny usunąć się w cień wobec miejskich pomysłów modernizacyjnych. A ponieważ z natury są mało ruchliwe, trzeba je do tego zachęcić za pomocą pił.

Strasznie dużo tych wątpliwości. Jeśli któryś z Czytelników je podziela, zapraszam na aleję 3 Maja. Jutro o godzinie 11 naprzeciw głównego wejścia do parku Jordana mało pragmatyczni obywatele będą protestować w obronie jesionów i lip, nawet jeśli lista ich przewinień jest jeszcze dłuższa niż wymieniona powyżej.

Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów