Zapiski na biletach. Wychował nas Stalin
2009-11-06
, aktualizacja: 06.11.2009 11:54
Trudno było darować sobie taką okazję. Dla Polaka odwiedzającego Moskwę wizyta na stacji metra Kurska powinna być obowiązkowym punktem programu.
Powinienem powiedzieć jeszcze inaczej: zdaje mi się, że nie być w moskiewskim metrze, to jest nie być w Moskwie wcale. Plac Czerwony, Arbat, Zamoskworieczje, owszem, owszem, ale to metro jest kwintesencją, pigułką, miazgą i sednem. Pigułką trudną do przełknięcia, jeśli zdać sobie sprawę, że po 300 km tras podróżuje codziennie 2,5 miliona pasażerów. Człowiek przyjeżdża z dumnej Polski, chce mu się krzyknąć "A u nas też jest metro", a potem wysiada z elektriczki i znika w przepaści stacji Pawieleckaja na przykład, zdawszy sobie sprawę, że wątła nić między Młocinami a Kabatami to naprawdę niewiele. Inna skala wchodzi w grę. Inna skala, inne ciśnienie, inne przełożenia. Każdego dnia lud moskiewski sunie przez perony i schody tak, jakby właśnie ogłoszono mobilizację, jakby zaczęła się atieczestwiennaja wojna. Sunie ławą, pospiesznie, agresywnie i jednocześnie w trudnym do pojęcia zamyśleniu, z głową wysoko uniesioną, roztrącając babuszki oraz podróżnych z walizkami. Idzie tak, jakby szedł na Berlin. Są w tym ruchu posępność i siła. Kto słaby, ten nie ma szans, a powtarzany nieustannie komunikat o potrzebie pomocy starszym, kobietom ciężarnym i matkom z dziećmi na nikim nie robi tu wrażenia. Metro moskiewskie to zajadła walka o przetrwanie, to tłum, który zmiecie wszystko, co napotka na swej drodze. Walka o przetrwanie toczy się w sensie dosłownym - drzwi od wagonów zamykają się z takim impetem, że nieostrożny podróżny może skończyć ze zmiażdżoną ręką.
Tłum na schodach, na korytarzach, peronach, w wagonie i przy kasie. Małomówny, skupiony. Dokąd tak sunie i po co, jakie nowe cele przed nim postawiono? Można domniemywać. Podobno bilety na kolej w Federacji Rosyjskiej zdrożały tak, że samoloty są tańsze - dla narodu zmuszonego do przebywania wielkich odległości takie rozwiązanie jest dramatem. Na górze są sklepy, w których sprzedają ryby po 300 zł za kilogram. Na górze trwają wielkie budowy, powstają kolejne drapacze chmur, centra biznesowe, restauracje, gdzie za barszcz życzą sobie 50 zł. Na górze chcą strzelać srebrem do chmur, żeby śnieg nie padał na kosztowną rzeczywistość. Na górze przeganiają znowu Polaków z Kremla i budują dziwaczną politykę historyczną, obok siebie stawiając gwiazdę czerwoną i dwugłowego orła.
Tu, na dole, świat zastygł w dawnych formach, często odwiedzają go turyści, po stacjach krążą Japończycy uzbrojeni w aparaty. Reklam mało, światła są intymne, nie za jasne, gdzieniegdzie półmrok litościwie skrywa twarze i zabytki. Piękne jest moskiewskie metro, piękne są żyrandole, stiuki, plafony, mozaiki, inskrypcje i posągi. Piękny jest zamyślony Lenin na postumencie, piękny jest Lenin nauczający lud na jednej ze ścian. Na ścianach metra kołchoźnicy żniwują w pełnym słońcu, kombajn wygląda jak łódź w złotym morzu. W wakacje skończył się remont stacji Kurska, litery ze stalinowskiego hymnu wyglądają jak nowe, podobno reakcje wielu moskwian są bardzo przychylne. "Wychował nas Stalin na wierność ludowi, do wielkich zapalał nas trudów i dzieł" - tak brzmi po polsku fraza, jaką mogą podziwiać turyści i podróżni. Na widok tych aliteracji, tych słów pięknie dobranych, gardło samo rwie się do hymnu, tyle że nieco bardziej skomplikowana to pieśń. Chciałoby się, żeby wyryli słowa inne: "Bo na sercu, po lewej, tam Stalin drży, pot zalewa mu oczy i wąs, jego portret specjalnie tam kłuli my, żeby słyszał, jak serca się rwą". Na dole, na dole, na dole. W moskiewskim metrze wiatr dziejów nadal urywa głowę.
Tłum na schodach, na korytarzach, peronach, w wagonie i przy kasie. Małomówny, skupiony. Dokąd tak sunie i po co, jakie nowe cele przed nim postawiono? Można domniemywać. Podobno bilety na kolej w Federacji Rosyjskiej zdrożały tak, że samoloty są tańsze - dla narodu zmuszonego do przebywania wielkich odległości takie rozwiązanie jest dramatem. Na górze są sklepy, w których sprzedają ryby po 300 zł za kilogram. Na górze trwają wielkie budowy, powstają kolejne drapacze chmur, centra biznesowe, restauracje, gdzie za barszcz życzą sobie 50 zł. Na górze chcą strzelać srebrem do chmur, żeby śnieg nie padał na kosztowną rzeczywistość. Na górze przeganiają znowu Polaków z Kremla i budują dziwaczną politykę historyczną, obok siebie stawiając gwiazdę czerwoną i dwugłowego orła.
Tu, na dole, świat zastygł w dawnych formach, często odwiedzają go turyści, po stacjach krążą Japończycy uzbrojeni w aparaty. Reklam mało, światła są intymne, nie za jasne, gdzieniegdzie półmrok litościwie skrywa twarze i zabytki. Piękne jest moskiewskie metro, piękne są żyrandole, stiuki, plafony, mozaiki, inskrypcje i posągi. Piękny jest zamyślony Lenin na postumencie, piękny jest Lenin nauczający lud na jednej ze ścian. Na ścianach metra kołchoźnicy żniwują w pełnym słońcu, kombajn wygląda jak łódź w złotym morzu. W wakacje skończył się remont stacji Kurska, litery ze stalinowskiego hymnu wyglądają jak nowe, podobno reakcje wielu moskwian są bardzo przychylne. "Wychował nas Stalin na wierność ludowi, do wielkich zapalał nas trudów i dzieł" - tak brzmi po polsku fraza, jaką mogą podziwiać turyści i podróżni. Na widok tych aliteracji, tych słów pięknie dobranych, gardło samo rwie się do hymnu, tyle że nieco bardziej skomplikowana to pieśń. Chciałoby się, żeby wyryli słowa inne: "Bo na sercu, po lewej, tam Stalin drży, pot zalewa mu oczy i wąs, jego portret specjalnie tam kłuli my, żeby słyszał, jak serca się rwą". Na dole, na dole, na dole. W moskiewskim metrze wiatr dziejów nadal urywa głowę.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Szklany kort do squasha stanie koło ...
- Górka Narodowa wywalczyła zmiany w komunikacji
- Pedofil fotografował 8-latkę w szpitalnej ...
- Squattersi z ul. Zamoyskiego zatrzymani ...
- Porażony prądem kilka godzin leżał na łące
- Centrum grzęźnie w korkach, przerwy w ...
- Budowali autostradę A4. Teraz zwalniają ...

