Skoczylas: Mały kroczek krakowianki
2010-02-26
, aktualizacja: 25.02.2010 17:44
Jestem krakowianinem w pierwszym pokoleniu i choć mieszkam tu już prawie 40 lat, to wciąż czuję się nieswojo, gdy ktoś uważa mnie za Krakusa. Tak było zwłaszcza wtedy, gdy pracowałem w Warszawie i koledzy w pracy dziwili się, że nie jestem centusiem.
ZOBACZ TAKŻE
- Krakowscy mieszczanie i ich ulubione miejsca (12-03-10, 15:34)
- Gdzie teraz bywacie mieszczanie? Tworzymy mapę! (07-03-10, 23:00)
- Głosy z sieci: o Krakowie i jego mieszkańcach (05-03-10, 12:20)
- Listy. Niech każdy odkrywa Kraków po swojemu (04-03-10, 15:41)
- Wolne zawody w Krakowie, kariera w Warszawie (04-03-10, 00:18)
- Nowych krakowskich mieszczan portret własny (27-02-10, 18:09)
Krakowianie z dziada pradziada początkowo doprowadzali mnie do szału. Z czasem się do nich przyzwyczaiłem, a potem polubiłem niektóre ich cechy. Jak się sprężę, to nawet w krakowskim skąpstwie potrafię dostrzec zalety (choćby brak rozrzutności). Nigdy jednak nie polubię krakowskiej odmiany skromności i otwartości.
Z powyższych powodów list pani Bereniki Rewickiej zacząłem czytać z pobłażliwą sympatią, bo już sam tytuł (pochodzący od redakcji, ale będący cytatem) "Nigdy nie poszłabym na kawę na Podgórze" - wskazywał, że mamy do czynienia z kwintesencją, kością z kości, solą ziemi i w ogóle "ę-ą".
No bo Podgórze (niektórzy mawiają "Podgórz") leży hen za Krakowem. Ośmielam się tylko zauważyć, że nigdy wcześniej nie usłyszałem od rodowitych krakowian, iż idą "na Podgórze". Właśnie dlatego, że uważają Podgórze za osobne miasto - idą do Podgórza. Jak do Kielc, a nie "na Kielce". Chyba że idą (a nie jadą, bo nie lubią niepotrzebnej rozrzutności) do Słomnik, drogą na Kielce.
Już jednak w drugim akapicie moja pobłażliwa sympatia przeszła w nieco inne uczucie. Intensywne i negatywne. Pani Rewicka napisała bowiem: "Mieszkam w kamienicy wybudowanej w 1911 roku, która od początku była w naszej rodzinie i do dzisiaj nie ma w niej żadnych hindusów, masajów... wszyscy rodowici krakowianie". Ortografia oryginalna! Napisanie małą literą wyrazu "hindus" jeszcze jakoś by uszło (ale i tak dowodziłoby pogardy dla wyznawców hinduizmu). Ale Masaj małą literą to - zwłaszcza, gdy autorka za ważne uznała, żeby przy swoim nazwisku podać nazwę najstarszej polskiej uczelni - wprawdzie mały kroczek krakowianki, ale wielki krok ciemnoty i ksenofobii. Każdy ma taki powód do dumy, na jaki zasłużył.
Tak z czystej ciekawości Jak tam w szanownej rodzinie szanownej Pani z protestantami, izraelitami, prawosławnymi i innymi antychrystami? Też zero od 1911 roku?
Z powyższych powodów list pani Bereniki Rewickiej zacząłem czytać z pobłażliwą sympatią, bo już sam tytuł (pochodzący od redakcji, ale będący cytatem) "Nigdy nie poszłabym na kawę na Podgórze" - wskazywał, że mamy do czynienia z kwintesencją, kością z kości, solą ziemi i w ogóle "ę-ą".
No bo Podgórze (niektórzy mawiają "Podgórz") leży hen za Krakowem. Ośmielam się tylko zauważyć, że nigdy wcześniej nie usłyszałem od rodowitych krakowian, iż idą "na Podgórze". Właśnie dlatego, że uważają Podgórze za osobne miasto - idą do Podgórza. Jak do Kielc, a nie "na Kielce". Chyba że idą (a nie jadą, bo nie lubią niepotrzebnej rozrzutności) do Słomnik, drogą na Kielce.
Już jednak w drugim akapicie moja pobłażliwa sympatia przeszła w nieco inne uczucie. Intensywne i negatywne. Pani Rewicka napisała bowiem: "Mieszkam w kamienicy wybudowanej w 1911 roku, która od początku była w naszej rodzinie i do dzisiaj nie ma w niej żadnych hindusów, masajów... wszyscy rodowici krakowianie". Ortografia oryginalna! Napisanie małą literą wyrazu "hindus" jeszcze jakoś by uszło (ale i tak dowodziłoby pogardy dla wyznawców hinduizmu). Ale Masaj małą literą to - zwłaszcza, gdy autorka za ważne uznała, żeby przy swoim nazwisku podać nazwę najstarszej polskiej uczelni - wprawdzie mały kroczek krakowianki, ale wielki krok ciemnoty i ksenofobii. Każdy ma taki powód do dumy, na jaki zasłużył.
Tak z czystej ciekawości Jak tam w szanownej rodzinie szanownej Pani z protestantami, izraelitami, prawosławnymi i innymi antychrystami? Też zero od 1911 roku?
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Re: Skoczylas: Mały kroczek krakowianki
cudza-ziemka
26.02.10, 16:57
Nawet jeżeli to prowokacja lub żarcik, to w kiepskim stylu. Ta pani pewniejednocześnie oburza się na polish jokes i zapominanie, że Chopin był Polakiem.Obawiam się, że to jednak chwila »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Policja i straż miejska usunęła ...
- Kierowca potrącił dwulatka przy Kleparzu. ...
- Naukowcy przebadali Berlinkę. Odkryli ...
- Test rowerowy - sprawdź swoją wiedzę [CZĘŚĆ 1]
- Dziewczynka zmarła przygnieciona przez drzewo
- Okiem kierowcy. Rowerzyści i motocykliści ...
- Test rowerowy - sprawdź swoją wiedzę [CZĘŚĆ 2]





