Nadzór budowlany wstrzymał prace na Rynku Głównym

Bartosz Piłat, Jarosław Sidorowicz
25.07.2006 , aktualizacja: 26.07.2006 14:28
A A A Drukuj
Skończyła się rozbiórka na rondzie Polsadu. Jest też decyzja o wstrzymaniu prac na Rynku Głównym. A w jego podziemiach znów pojawiła się prokuratura - teraz sprawdza, czy nie niszczono zabytków.
Rondo Polsadu
Fot.Tomasz Wiech / AG
Rondo Polsadu
Wczoraj usunięto ostatnie nielegalne elementy estakady budowanej na rondzie Polsadu. Teraz wykonawca Budostal 5 musi czekać na pozwolenie budowlane, aby ponownie ruszyć z robotami. Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego Janusz Żbik poszedł za ciosem i podpisał wczoraj decyzję o wstrzymaniu prac na wschodniej części Rynku. Dyrektor Krakowskiego Zarządu Dróg Jan Tajster zarzuca mu, że nie ma ku temu podstaw. Utrzymuje nadal - mimo trwającego śledztwa prokuratorskiego - że wszystkie prace na Rynku są legalne. Miasto poskarżyło się też na Żbika do Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego i zdaniem urzędników miejskich do czasu rozpatrzenia skargi nie ma mowy o wstrzymywaniu prac. Tajster sugeruje, że w przeciwnym wypadku miasto będzie walczyć o odszkodowanie za przestój i poniesione z tego powodu straty.

Tymczasem w śledztwie dotyczącym samowoli budowlanej na Rynku pojawił się kolejny wątek. Prokuratura zamierza bowiem sprawdzić, czy w trakcie prac nie doszło do niszczenia zabytkowych elementów podziemi. Śledczy na terenie wykopalisk znaleźli drewniane bale przykryte nowymi deskami. Inne odnaleziono też na jednej z prywatnych posesji, gdzie były przygotowane do spalenia. - Bale wyglądają na elementy dawnej konstrukcji - powiedziała "Gazecie" Bogusława Marcinkowska, rzecznik krakowskiej prokuratury. - Tymczasem archeolodzy składują je jako odpady przeznaczone do utylizacji. Mamy wątpliwości, czy jest to zgodne z przepisami - zaznacza Marcinkowska.

Wczoraj pod płytę Rynku ponownie zajrzeli śledczy wraz z dwoma biegłymi. Na żądanie prokuratury zabezpieczono część dokumentacji prac archeologicznych.

- Były to mało wartościowe szczapy i belki. Nie dało się z nich niczego zrekonstruować, nigdy nie pełniły też żadnej konkretnej funkcji. Po pobraniu próbek drewno oddaliśmy do spalenia - broni się prowadzący badania na Rynku dr Cezary Buśko. Jego zdaniem to normalna procedura podczas prac wykopaliskowych.

Potwierdza to prof. Marek Krąpiec z AGH: - Mówiąc szczerze, większość z wykopywanego przy takich pracach drewna nie ma wartości muzealnej. Mimo to każdy kawałek musi być udokumentowany. Powinny być też z niego pobrane próbki do badań określających wiek i pochodzenie. Później, jeśli badany element nie nadaje się na eksponat, można go utylizować albo jak np. w Szwajcarii wyrabiać z niego pamiątki dla turystów.

Podziel się

  • 39 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu