Ten medal był dla Łukasza Żygadły spełnieniem marzeń. Postanowił, że nie zatrzyma go dla siebie. W internecie znalazł informację o planach budowy Domu Misi - przyszpitalnego domu dla rodziców i dzieci, które walczą z rakiem w Szpitalu Dziecięcym w Prokocimiu. "Chcemy stworzyć miejsce, gdzie rodzice chorych dzieci będą mogli w normalnych warunkach się umyć, przespać, ugotować dziecku ulubioną zupę... A nawet być z dziećmi w czasie krótkich przepustek, gdy podróż do domu jest niemożliwa..." - czytał. Wystawił medal na licytację i zdobył 80 tys. zł. Pieniądze trafiły na konto stowarzyszenia Koliber, które jest pomysłodawcą Domu Misi. Medal poleciał za ocean. Zwycięzcą okazał się bowiem tajemniczy mężczyzna o pseudonimie Ziggy z USA. Niedługo potem Ziggy zadzwonił do Polski. Powiedział, że chce dla dzieci i ich dzielnych rodziców zrobić coś więcej i wystawił na licytację swojego srebrnego harleya.
W minioną niedzielę w salonie Alfa Romeo firmy Viamot SA w Krakowie odbył się finał aukcji - nowym właścicielem motocykla została spółka mieszkaniowa Salwator. Na imprezie pojawił się też Łukasz Żygadło i Ziggy - w trakcie spotkania nieoczekiwanie oddał sportowcowi medal.
Ziggy naprawdę nazywa się Zbigniew Serweciński i pochodzi z Pabianic. 26 lat temu wyruszył w świat w poszukiwaniu lepszego życia. Pracował w Niemczech, potem wyjechał do USA. Dziś ma tam własną firmę. - Kiedy przeczytałem w internecie o geście Łukasza, bardzo się wzruszyłem. Pomyślałem: kurczę, chłopak ciężko zapracował na ten medal. Walczył jak lew, a teraz oddaje go dla innych. Postanowiłem, że kupię to srebro, a potem mu je oddam. Ale kiedy bliżej poznałem ludzi, którzy chcą budować Dom Misi, oddałem też swoje srebro na dwóch kółkach - mówi Ziggy dodając, że na tym jego pomoc się nie skończy.
Dobrych wiadomości dla tych, którzy czekają na Dom Misi, jest więcej. - W sobotę usłyszałam od dyrektora szpitala w Prokocimiu, że wydzierżawi nam budynek starej pralni na tyłach szpitala. Będziemy mieli do zagospodarowania 600 metrów. A jeśli konstrukcja budynku na to pozwoli, dobudujemy jeszcze jedną kondygnację - mówiła do zebranych Danuta Gilarska, prezes stowarzyszenia Koliber.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków