- To suwerenna decyzja klienta, do której miał prawo - tak decyzję władz Krakowa o rezygnacji z gigantycznej kampanii reklamowej za okazyjną cenę na antenie CNN International komentuje Nina Kowalewska-Motlik, generalny przedstawiciel stacji na Polskę. Kraków miał zareklamować się kilkuset spotami w międzynarodowym kanale informacyjnym za sumę 900 tys. zł. To niewiele, bowiem, jak twierdzą pracownicy CNN, identyczna kampania w TVN24 (4,6 proc. udziału w torcie oglądalności w kraju) kosztowałaby więcej.
- Słaby dolar i niezwykle ciepłe podejście szefów CNN do tematu Polski zaowocowało naprawdę niskimi cenami takiej kampanii. I to przed oczami 140 mln widzów na całym świecie. Zaproponowaliśmy więc kupno kilkuset reklam w bardzo dobrym czasie antenowym władzom Krakowa, Łodzi, Gdańska i Warszawy. Odmówił tylko Kraków - mówi Kowalewska-Motlik.
Kraków w deszczu
Skąd nagła oferta CNN International złożona polskim miastom? Okazją do niej stała się planowana na tydzień między 6 a 11 października produkcja nadawanego na żywo z Warszawy programu (prowadzonego w dużej części przez gwiazdę amerykańskiego dziennikarstwa Fionnualę Sweeney), w którym oprócz materiałów o naszym kraju (w kontekście m.in. tarczy antyrakietowej, silnej złotówki, polskiej kultury i sztuki, turystyki oraz kwestii obronności) znajdą się też liczne wywiady (w tym z Lechem Wałęsą i Lechem Kaczyńskim), mnóstwo spotkań z analitykami politycznymi, komentatorami środkowoeuropejskiej polityki oraz migawki z polskich miast. W tych ostatnich Kraków akurat będzie, ekipa CNN International filmowała go przez kilka dni w sierpniu. Za darmo, tak jak i plenery Łodzi, Gdańska czy stolicy. - Niestety, lało wtedy jak z cebra. Sami nie wiemy, jak Kraków wyjdzie w ich kamerze - martwią się krakowscy urzędnicy.
Trabant goni mercedesa
Okazji do zmartwień pracownikom magistratu nie powinno zabraknąć. Standardowe obrazki z polskich miast miały być bowiem wsparte zmasowaną kampanią, a na tę Krakowowi... zabrakło pieniędzy. Przedstawiciele miejskiego biura ds. promocji rozkładają ręce i winą za brak decyzji obarczają żałośnie niski budżet na promocję miasta. W tym roku wynosi on ledwie 4 mln zł (przy 17 mln, jakie na promocję przeznacza Łódź, i 9 mln Szczecina, notabene dwa razy mniejszego od Krakowa). - Z takim budżetem to jak gonić trabantem mercedesa - narzekała Izabela Helbin, dyrektorka Biura Promocji UMK.
Na reklamę w jednej z największych stacji telewizyjnych globu Kraków nie ma już szans wysupłać ani grosza. W tegorocznym budżecie nie przewidziano takich wydatków, zaś resztki pieniędzy poszły na ratunkową kampanię w National Geographic i BBC po informacjach o 20-proc. spadku liczby gości w Krakowie. Radni lekką ręką zafundowali też około 3 tys. widzów na Błoniach batalistyczne widowisko o wiktorii wiedeńskiej wojsk Jana III Sobieskiego nad Turkami w 1683 roku oraz cykl związanych z tym atrakcji (koszt: 3 mln zł).
Pojedynek McCain - Obama to magnes
- Za takie pieniądze mogliśmy mieć nawet trzy kampanie po okazyjnej cenie w CNN International. Taka okazja raczej się już nie powtórzy, bo trudno spodziewać się, że stacja wpadnie na pomysł nadawania z Polski w przeciągu najbliższych lat - mówi Marta Firlet-Bradshaw, redaktor naczelny internetowego portalu o Krakowie Cracow-life.com.
Brak decyzji na "tak" to również skutek sugestii wybranej do produkcji niedoszłego klipu agencji reklamowej Epoka. Jej przedstawiciele przekonali miasto, aby nie reklamować Krakowa w CNN International w październiku, bo... wtedy widzów stacji będą interesować tylko prezydenckie wybory w USA. Roboczo wybrano więc termin lutowy, ale również nie wiadomo, czy wówczas znajdą się (znacznie większe niż 900 tys. zł) pieniądze, już z nowego budżetu.
- Idiotyzmem jest rezygnowanie z takiej okazji z powodu pojedynków McCain - Obama. Zwiększona wówczas oglądalność telewizji newsowych to przecież znakomita wiadomość dla obecnych tam trzech polskich miast. Szkoda, bo dla Krakowa już jest za późno. Ponadto mam wrażenie, że obawiający się zgniecenia krakowskiej promocji przez wybory w USA nie rozróżniają najprostszej rzeczy, czyli CNN International, gdzie tematy z USA są podawane równorzędnie z innymi, od CNN amerykańskiego, gdzie Ameryka gra główną rolę - mówi Katarzyna Sławińska, była korespondentka TVN w Stanach Zjednoczonych.
Więcej informacji z Krakowa Polecamy: Plac Nowy jak londyński Borough Market?