Wino ze stoków wawelskiego wzgórza
2009-06-25
, aktualizacja: 30.06.2009 17:52
7 tys. butelek markowego wina z winnicy na Wawelu? Wzorem praskich Hradczan i winnic w centrum Wiednia Kraków już wkrótce może wyprodukować własny trunek.
ZOBACZ TAKŻE
- Trudny czas importerów win (10-03-09, 21:21)
- Wino UJ: nie Łzy Studenta, ale Maius (05-11-08, 20:45)
- Za rok będzie wino (30-10-08, 13:24)
- Uniwersytet Jagielloński szuka nazwy dla wina (15-10-08, 19:21)
- Pracownicy UJ i studenci wyprodukują wino (02-07-08, 20:51)
- Zawsze tu była winnica. Dopiero austriacki cesarz Franz Josef zdecydował o jej usunięciu. Chlubą i dobrą reklamą dla Krakowa byłaby winnica w tak prestiżowym miejscu. Nie tylko utrzymywałaby w dobrym stanie stoki Wawelu, ale i byłaby źródłem pokaźnych zbiorów owoców na znakomite wino - tak do pomysłu produkowania wina przekonuje Marek Jarosz z Polskiego Instytutu Winorośli i Win, krakowski winiarz, animator spotkań producentów wina z całej Polski oraz propagator polskiego wina w świecie.
Pomysłem obsiania winoroślą porośniętej trawą pochyłej łączki między murami Wawelu a ul. Bernardyńską zaraził rok temu grono współpracowników. Teraz nad pomysłem debatują urzędnicy Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, do którego należy wspomniany teren.
Małopolscy winiarze za przykład dobrych upraw winorośli w miastach podają nieodległe od Krakowa Wiedeń i Pragę. W stolicy Austrii na potrzeby winnic zaanektowano aż kilkaset hektarów w centrum miasta. Praga zaś na małym nasłonecznionym poletku na hradczańskim zamku uprawia winne krzewy. Oba miasta sprzedają ometkowane swoją nazwą wina: Praga - kilka tysięcy butelek, Wiedeń - znacznie więcej.
Czy w najbliższym czasie Kraków zyska też swój, na wysokim poziomie, trunek? - Pomysł jest ciekawy, ale musiałbym poznać więcej konkretów - mówi Jacek Bartlewicz, rzecznik ZIKiT.
Zapewnia, że prace nad pomysłem nabiorą tempa zaraz, gdy tylko urzędnicy dostaną konkretny projekt. - Takiego, jak rozumiem, nie ma. Jest pomysł, a więc kiedy pojawi się więcej konkretów, na pewno podejmiemy pewne kroki w tej sprawie - mówi Bartlewicz w rozmowie z "Gazetą".
Marek Jarosz: - Prace nad konkretnym projektem trwają. Naszym zdaniem winnica na Wawelu jest potrzebna nawet po to, by czuć ciągłość między tym, co było w dawnym Krakowie, a tym, na czym można obecnie marketingowo i finansowo skorzystać. Historia winnic wawelskich sięga bowiem czasów średniowiecza. Wykorzystajmy to.
Jarosz zastrzega, że winiarze nie wietrzą tu własnego interesu, a jedynie chcą "służyć radą i dobrymi pomysłami".
Co ciekawe, z winnic położonych przy ul. Bernardyńskiej można by rocznie produkować nawet 7 tys. butelek wina. Zgodnie ze wstępnymi planami północna część zbocza, w sumie nieco ponad pół hektara, miałaby zostać obsadzona krzakami winorośli rozmieszczonymi w kwadratach metr na metr. Koszt przedsięwzięcia? Około 30 tys. zł, a co roku 10 tys. zł na utrzymanie winnicy.
Co z zarzutami, że produkowane w ścisłym centrum Krakowa wino mogłoby zawierać niebezpieczne substancje, np. ze spalin? - Nie ma takiej obawy - uspokaja Jarosz. - Winorośl to nie liściasta kapusta, która chłonie, co chce i co może. Krzaki wina znakomicie filtrują zanieczyszczenia i powodują, że produkowane z nich wino jest smaczne i zdrowe.
Pomysł wstępnie podoba się urzędnikom: - Chętnie spotkam się z pomysłodawcami, by porozmawiać o konkretach. Warto przyjrzeć się każdemu pomysłowi, który może rozpropagować szerzej Kraków - deklaruje Magdalena Sroka, szefowa Krakowskiego Biura Festiwalowego odpowiedzialnego również za promocję.
Pomysłem obsiania winoroślą porośniętej trawą pochyłej łączki między murami Wawelu a ul. Bernardyńską zaraził rok temu grono współpracowników. Teraz nad pomysłem debatują urzędnicy Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, do którego należy wspomniany teren.
Małopolscy winiarze za przykład dobrych upraw winorośli w miastach podają nieodległe od Krakowa Wiedeń i Pragę. W stolicy Austrii na potrzeby winnic zaanektowano aż kilkaset hektarów w centrum miasta. Praga zaś na małym nasłonecznionym poletku na hradczańskim zamku uprawia winne krzewy. Oba miasta sprzedają ometkowane swoją nazwą wina: Praga - kilka tysięcy butelek, Wiedeń - znacznie więcej.
Czy w najbliższym czasie Kraków zyska też swój, na wysokim poziomie, trunek? - Pomysł jest ciekawy, ale musiałbym poznać więcej konkretów - mówi Jacek Bartlewicz, rzecznik ZIKiT.
Zapewnia, że prace nad pomysłem nabiorą tempa zaraz, gdy tylko urzędnicy dostaną konkretny projekt. - Takiego, jak rozumiem, nie ma. Jest pomysł, a więc kiedy pojawi się więcej konkretów, na pewno podejmiemy pewne kroki w tej sprawie - mówi Bartlewicz w rozmowie z "Gazetą".
Marek Jarosz: - Prace nad konkretnym projektem trwają. Naszym zdaniem winnica na Wawelu jest potrzebna nawet po to, by czuć ciągłość między tym, co było w dawnym Krakowie, a tym, na czym można obecnie marketingowo i finansowo skorzystać. Historia winnic wawelskich sięga bowiem czasów średniowiecza. Wykorzystajmy to.
Jarosz zastrzega, że winiarze nie wietrzą tu własnego interesu, a jedynie chcą "służyć radą i dobrymi pomysłami".
Co ciekawe, z winnic położonych przy ul. Bernardyńskiej można by rocznie produkować nawet 7 tys. butelek wina. Zgodnie ze wstępnymi planami północna część zbocza, w sumie nieco ponad pół hektara, miałaby zostać obsadzona krzakami winorośli rozmieszczonymi w kwadratach metr na metr. Koszt przedsięwzięcia? Około 30 tys. zł, a co roku 10 tys. zł na utrzymanie winnicy.
Co z zarzutami, że produkowane w ścisłym centrum Krakowa wino mogłoby zawierać niebezpieczne substancje, np. ze spalin? - Nie ma takiej obawy - uspokaja Jarosz. - Winorośl to nie liściasta kapusta, która chłonie, co chce i co może. Krzaki wina znakomicie filtrują zanieczyszczenia i powodują, że produkowane z nich wino jest smaczne i zdrowe.
Pomysł wstępnie podoba się urzędnikom: - Chętnie spotkam się z pomysłodawcami, by porozmawiać o konkretach. Warto przyjrzeć się każdemu pomysłowi, który może rozpropagować szerzej Kraków - deklaruje Magdalena Sroka, szefowa Krakowskiego Biura Festiwalowego odpowiedzialnego również za promocję.
Polecamy: Krakowskie wino prosto ze Smoczej Jamy
- 23 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Wino ze stoków wawelskiego wzgórza
zgr-edo
25.06.09, 07:21
co z dziurami na jezdniach / np. ul Lubelska / , chodnikami które są nie do przejścia ? z Wawelem jest dobrze, tak, jak jest.Kraków ma na co wydawać pieniądze, na takie fanaberie można »
-
Wino ze stoków wawelskiego wzgórza
ulanzalasem
30.06.09, 16:53
w pradze i paryżu też są dziury a produkcji wina nie zaprzestali ;]»
Najczęściej czytane24 htydzień





