Krakowskie uczelnie bronią olimpiad
2010-02-21
, aktualizacja: 21.02.2010 22:04
Rektorzy naszych uczelni krytykują resort edukacji za oszczędzanie na olimpiadach przedmiotowych. Myślą też o zorganizowaniu zbiórki pieniędzy, by uratować konkursy
ZOBACZ TAKŻE
- Czas dojrzewania kilkudziesięciu tysięcy Małopolan (03-05-10, 21:00)
- CBA sprawdzi, na co szkoły wydały pieniądze (10-03-10, 10:00)
- Uczniowie nie muszą już rezygnować z konkursu (09-03-10, 11:00)
- Dwa konkursy? To niech uczeń z jednego zrezygnuje (05-03-10, 08:00)
- Na żądanie rodziców magistrat ujawni oceny szkół (26-02-10, 01:00)
- Klik-klik i matura nie taka straszna (24-02-10, 12:00)
- Uniwersytet kusi uczniów: wybierzcie matematykę! (15-02-10, 20:15)
- Rodzicom 18-latków wglądu w oceny nie zabronią (10-02-10, 19:59)
- Szkoły będą wymyślać własne wzory świadectw (05-02-10, 09:00)
- Rodzice uczniów: Lekcje od 9 zamiast od 8 rano (03-02-10, 08:00)
- Nauczyciele do ministerstwa: mamy dość darmochy (28-01-10, 06:00)
- Ferie w maju i inne pomysły na czas matur (20-02-10, 10:00)
Obcięcie budżetu o 600 tys. zł oraz wprowadzenie konkursów na ich organizację - to zmiany, jakie olimpiadom przedmiotowym zafundowało MEN.
Efekt? Z braku pieniędzy dwie olimpiady odwołano (wiedzy o UE i prawach człowieka).
Inne skracają swoje poszczególne etapy z trzech dni do jednego. Organizatorzy pracują za półdarmo (w porównaniu z ubiegłym rokiem dostają o mniej więcej 2 zł mniej za sprawdzenie jednej pracy). Zmniejszono też liczbę finalistów poszczególnych etapów, co spowodowało mniejsze zainteresowanie startem w szkolnych eliminacjach konkursów.
Resort nałożył też na wieloletnich organizatorów olimpiad - towarzystwa naukowe i pracowników wyższych uczelni - obowiązek startowania w konkursach na ich zorganizowanie.
Wywołały one spore zamieszanie. Zostały rozstrzygnięte pod koniec sierpnia, ale potencjalni organizatorzy ogłaszali zasady (jak zwykle) przed końcem roku szkolnego.
Ok. 3 tys. naukowców podpisało się pod listem do premiera Donalda Tuska, alarmując, że z powodu nieodpowiedzialnej polityki resortu edukacji olimpiady przestaną istnieć.
Teraz do akcji chcą wkroczyć rektorzy wyższych uczelni.
W środę na specjalnie zwołanej konferencji (będą w niej uczestniczyć szefowa Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich Katarzyna Chałasińska-Macukow, były minister edukacji Henryk Samsonowicz oraz przedstawiciele Polskiej Akademii Nauk) będą przekonywać, że zmiany w organizacji olimpiad prowadzą do ich upadku. Na spotkanie wybierają się też przedstawiciele uczelni krakowskich.
- Jestem zdziwiony, że resort edukacji postanowił zaoszczędzić na najzdolniejszych uczniach. To, co zabiera olimpiadom, w skali budżetu państwa jest śmieszną kwotą. Skoro rząd szuka pieniędzy, warto pomyśleć o grubych milionach wydawanych nie zawsze na konieczne inwestycje - mówi prof. Zbigniew Kąkol, prorektor ds. kształcenia AGH. I podkreśla, że inwestycji lepszej niż ta w młodych ludzi nie ma.
Co roku uczelnia przyjmuje ponad 100 olimpijczyków. Kąkol: - Cierpimy na brak dobrze przygotowanych kandydatów na studia. Każdy laureat olimpiady jest dla nas na wagę złota. Dzięki startowi w konkursie jego wiedza jest znacznie szersza, jest nauczony sam zdobywać książki i materiały. Takie osoby są dla nas bezcenne.
To prorektor Kąkol wpadł na pomysł zorganizowania zbiórki pieniędzy na uratowanie olimpiad. Podkreśla, że jeśli każda uczelnia w Polsce przeznaczyłaby na ten cel kilka tysięcy złotych, udałoby się zebrać kwotę, o którą resort edukacji uszczuplił olimpijski budżet.
- My do takiej akcji przyłączylibyśmy się na pewno - mówi prof. Włodzimierz Sady, prorektor ds. studenckich Akademii Rolniczej. I dodaje: - Ministerstwo Edukacji zmierza do tego, by olimpiady ukatrupić. Jestem tym zbulwersowany.
Przedstawiciel uczelni wybiera się na środową konferencję do Warszawy. - Żyjemy w demokratycznym państwie, od którego oczekiwałbym dialogu. Nikt z nami na temat zmian w finansowaniu i organizacji olimpiad nie rozmawiał. Teraz my, by te olimpiady obronić, zastosujemy demokrację szlachecką: "Kupą, mości panowie, kupą" - zaznacza prorektor.
Podobne stanowisko prezentuje Uniwersytet Ekonomiczny. Dyrektor kancelarii rektora Łukasz Salwarowski: - Sukcesy międzynarodowe polskich olimpijczyków pokazują, że nie warto zmieniać schematu funkcjonowania poszczególnych olimpiad. Tym bardziej nie konsultując tego z szerokim gronem uczelnianych ekspertów ze szkół wyższych, które finalnie zobowiązują się przecież przyjmować bez egzaminów laureatów tych olimpiad.
Efekt? Z braku pieniędzy dwie olimpiady odwołano (wiedzy o UE i prawach człowieka).
Inne skracają swoje poszczególne etapy z trzech dni do jednego. Organizatorzy pracują za półdarmo (w porównaniu z ubiegłym rokiem dostają o mniej więcej 2 zł mniej za sprawdzenie jednej pracy). Zmniejszono też liczbę finalistów poszczególnych etapów, co spowodowało mniejsze zainteresowanie startem w szkolnych eliminacjach konkursów.
Resort nałożył też na wieloletnich organizatorów olimpiad - towarzystwa naukowe i pracowników wyższych uczelni - obowiązek startowania w konkursach na ich zorganizowanie.
Wywołały one spore zamieszanie. Zostały rozstrzygnięte pod koniec sierpnia, ale potencjalni organizatorzy ogłaszali zasady (jak zwykle) przed końcem roku szkolnego.
Ok. 3 tys. naukowców podpisało się pod listem do premiera Donalda Tuska, alarmując, że z powodu nieodpowiedzialnej polityki resortu edukacji olimpiady przestaną istnieć.
Teraz do akcji chcą wkroczyć rektorzy wyższych uczelni.
W środę na specjalnie zwołanej konferencji (będą w niej uczestniczyć szefowa Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich Katarzyna Chałasińska-Macukow, były minister edukacji Henryk Samsonowicz oraz przedstawiciele Polskiej Akademii Nauk) będą przekonywać, że zmiany w organizacji olimpiad prowadzą do ich upadku. Na spotkanie wybierają się też przedstawiciele uczelni krakowskich.
- Jestem zdziwiony, że resort edukacji postanowił zaoszczędzić na najzdolniejszych uczniach. To, co zabiera olimpiadom, w skali budżetu państwa jest śmieszną kwotą. Skoro rząd szuka pieniędzy, warto pomyśleć o grubych milionach wydawanych nie zawsze na konieczne inwestycje - mówi prof. Zbigniew Kąkol, prorektor ds. kształcenia AGH. I podkreśla, że inwestycji lepszej niż ta w młodych ludzi nie ma.
Co roku uczelnia przyjmuje ponad 100 olimpijczyków. Kąkol: - Cierpimy na brak dobrze przygotowanych kandydatów na studia. Każdy laureat olimpiady jest dla nas na wagę złota. Dzięki startowi w konkursie jego wiedza jest znacznie szersza, jest nauczony sam zdobywać książki i materiały. Takie osoby są dla nas bezcenne.
To prorektor Kąkol wpadł na pomysł zorganizowania zbiórki pieniędzy na uratowanie olimpiad. Podkreśla, że jeśli każda uczelnia w Polsce przeznaczyłaby na ten cel kilka tysięcy złotych, udałoby się zebrać kwotę, o którą resort edukacji uszczuplił olimpijski budżet.
- My do takiej akcji przyłączylibyśmy się na pewno - mówi prof. Włodzimierz Sady, prorektor ds. studenckich Akademii Rolniczej. I dodaje: - Ministerstwo Edukacji zmierza do tego, by olimpiady ukatrupić. Jestem tym zbulwersowany.
Przedstawiciel uczelni wybiera się na środową konferencję do Warszawy. - Żyjemy w demokratycznym państwie, od którego oczekiwałbym dialogu. Nikt z nami na temat zmian w finansowaniu i organizacji olimpiad nie rozmawiał. Teraz my, by te olimpiady obronić, zastosujemy demokrację szlachecką: "Kupą, mości panowie, kupą" - zaznacza prorektor.
Podobne stanowisko prezentuje Uniwersytet Ekonomiczny. Dyrektor kancelarii rektora Łukasz Salwarowski: - Sukcesy międzynarodowe polskich olimpijczyków pokazują, że nie warto zmieniać schematu funkcjonowania poszczególnych olimpiad. Tym bardziej nie konsultując tego z szerokim gronem uczelnianych ekspertów ze szkół wyższych, które finalnie zobowiązują się przecież przyjmować bez egzaminów laureatów tych olimpiad.
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Krakowskie uczelnie bronią olimpiad
lucusia3
22.02.10, 01:06
Na olimpijczyków im w ministerstwie parę groszy szkoda, ale wydadzą kilkaset tysięcy na opracowanie dlaczego poziom nauki w szkołach średnich i na uczelniach spada. A może jeszcze z 80 tys. »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ewakuowali hejnalistę z Wieży Mariackiej ...
- Wielki cyc jednak na kopcu Wandy, a nie ...
- Zakładali kominiarki, wypatrzył to policjant
- Zamiast ośmiodniowej wycieczki - jedna ...
- Jest list gończy za ministrem transportu ...
- Proces podwyższonego ryzyka - krakowski ...
- Romowie: zastraszają nas członkowie gangu ...
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.




