Uwaga, krakowianie! Nadchodzą nowi mieszczanie
2010-02-21
, aktualizacja: 22.02.2010 11:49
Krakowskich mieszczan z wielopokoleniową tradycją zostało niewielu. Dziś pani Dulska pije kawę w knajpce na Kazimierzu, jej syn przegląda internet w pubie, a Felicjan, zamiast maszerować na kopiec, gra w squasha. To nowi mieszczanie. Kim są? I jakim miastem staje się ich Kraków?
ZOBACZ TAKŻE
- Krakowscy mieszczanie i ich ulubione miejsca (12-03-10, 15:34)
- Gdzie teraz bywacie mieszczanie? Tworzymy mapę! (07-03-10, 23:00)
- Listy. Jesteśmy temu miastu potrzebni (04-03-10, 09:00)
- Moje/mojsze/najmojsze - blogerzy zmieniają Kraków (23-02-10, 10:00)
- Głosy z sieci: o Krakowie i jego mieszkańcach (05-03-10, 12:20)
- Listy. Niech każdy odkrywa Kraków po swojemu (04-03-10, 15:41)
- Wolne zawody w Krakowie, kariera w Warszawie (04-03-10, 00:18)
- Coraz mniej mieszkańców w centrum Krakowa (07-07-10, 12:18)
- Nowych krakowskich mieszczan portret własny (27-02-10, 18:09)
- Listy. Nieważne, skąd kto pochodzi (25-02-10, 13:00)
- Listy. Jestem krakowską mieszczanką (24-02-10, 22:36)
- Listy. Nie jestem tu na zawsze. To miasto mnie dusi (24-02-10, 09:30)
- Listy. Czy naprawdę trzeba się urodzić w Krakowie? (23-02-10, 23:00)
- Nowi mieszczanie: Kawa, plany, czat, piwo, biznes, Skype, premiera... (23-02-10, 21:37)
- Listy: Nigdy nie poszłabym na kawę na Podgórze (23-02-10, 12:00)
- Listy: Mogę o sobie mówić "krakus od 300 lat"? (23-02-10, 09:00)
- Nowi mieszczanie? Banda ludków, która uciekła do Miasta! (22-02-10, 18:19)
- Świat wdarł się do kamienicy Dulskich (21-02-10, 22:21)
Rozpoczynamy dziś dyskusję, której finału... nie jesteśmy pewni. Nie wiemy, czy miasto uważane przez lata za zamknięte i konserwatywne, można już - na podstawie codziennych obserwacji, ale też naukowych badań - nazywać nowoczesnym, otwartym na różne style życia, łatwo asymilującym przyjezdnych. Miastem w pełni europejskim. I czy to na pewno dobrze? Czy na naszych oczach Kraków nie traci czegoś ze swej tożsamości?
Pewni jesteśmy jednego: zmieniliśmy się w ostatnich 20 latach nie do poznania. Tak szybko jak nigdy wcześniej w historii!
Powolny i stateczny Kraków stał się tyglem. W każdej niemal branży. Edukacyjny boom lat 90. ubiegłego wieku przywiał do miasta setki tysięcy przyjezdnych studentów, również zagranicznych. Wykształceni absolwenci uczelni przyciągnęli w nowym wieku centrale międzynarodowych koncernów. Krakowskie lotnisko to jeden z najszybciej rozwijających się portów. Piękne stare krakowskie mury zaludnili nie tylko kawalerowie z Wysp Brytyjskich, ale tłum nowych mieszczan, dla których wielkomiejski styl życia stał się podstawą ich identyfikacji. Na miasto przeniosło się nie tylko życie towarzysko-kulturalne (setki klubów organizujących wystawy, festiwale, koncerty), rodzinne (tłum młodych małżeństw z dziecięcymi wózkami w ogródkach kawiarnianych Kazimierza), ale i zawodowe (spotkania służbowe, zakładowe wigilie w knajpie, praca na laptopie w klubie itp.). Centrum miasta, jeszcze 20 lat temu zamknięte w obrębie Plant, rozlewa się dziś na coraz to nowe dzielnice: Kazimierz, Podgórze, Zabłocie. Mieszkanie w Śródmieściu znów stało się modne. Wielu mieszkańców angażuje się w działalność organizacji pozarządowych i zmienia swoje dzielnice, stąd mnogość dzielnicowych portali czy świąt ulic. W organizacjach tych działa wielu mieszkających w Krakowie cudzoziemców - to fenomen na skalę polską.
Badania naukowców Instytutu Europeistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego pokazują, że Kraków jest dziś znacznie bardziej otwarty niż inne polskie miasta, a o jego obliczu decydują ludzie urodzeni poza nim. I że dołącza do światowej sieci miast, których mieszkańcy upodabniają się do siebie.
W wielkim mieście żyje się też coraz swobodniej. Znika kontrola pań Dulskich. Dr Paweł Kubicki z UJ mówi: - W takim Radomiu dwóch czy trzech 30-letnich mężczyzn razem wynajmujących mieszkanie byłoby nie do pomyślenia i budziło podejrzenia. W myśleniu prowincjonalnym 30-latek to już stary człowiek, powinien mieć żonę i samodzielne mieszkanie. W miastach otwartych, np. w Londynie, dzielenie mieszkania jest czymś zupełnie normalnym. Kraków też staje się takim miastem. Ważne są również przestrzenie, w których "wolno więcej". Taką rolę pełni krakowski Kazimierz, gdzie np. geje mogą swobodnie spacerować, trzymając się za ręce.
Unia Europejska i otwarte niebo pozwoliły krakowianom na pracę w Liverpoolu czy Dublinie, studenckie staże w Amsterdamie, śródziemnomorskie wakacje, weekendowe wyjazdy na koncerty do Berlina. Swoje miasto porównują już nie z Warszawą, ale z innymi dużymi europejskimi metropoliami. Stamtąd czerpią wzorce nowi krakowscy mieszczanie.
Nie zapominajmy jednak, że Kraków to jedyne duże polskie miasto, które nie zostało zburzone w czasie wojny, jedyne, które zachowało autentyczną tkankę miejską i które obroniło ciągłość tradycji w latach komuny. Z tego w Krakowie jesteśmy dumni, tego nam zazdroszczą. Nawet naszego centusiostwa czy wyszydzanej w szkołach dulszczyzny. Bo tu są autentyczne!
W zeszłym roku na Facebooku o poszanowanie pejzażu miasta upomnieli się zamieszkali pod Wawelem Amerykanie, postulując wyrzucenie balonu widokowego spod Skałki. To dobrze. To znaczy, że przynajmniej niektórzy przyjezdni doceniają niezwykłości naszego miasta i z takim Krakowem chcą się identyfikować. Nie ma w tym zresztą nic nadzwyczajnego: przez stulecia przyjeżdżali tutaj ludzie nawet z dalekich stron i wielokrotnie stawali się jego wybitnymi obywatelami. Znakomicie pokazał to choćby plebiscyt na Krakowianina XX wielu, ogłoszony przez naszą redakcję na przełomie stuleci.
Czy jednak Kraków zachowa swoją tożsamość pod rządami nowych mieszczan? Czy uda się dziedzictwo przeszłości mądrze zasymilować z teraźniejszością i przenieść w przyszłość? Być może za 10, 20 lat dawny mieszczański Kraków stanie się tylko legendą niczym smok wawelski, a w dekoracjach starych murów toczyć się będzie zupełnie inne życie. Bez "prawdziwych krakowian". I będzie jak wszędzie.
Szanowni Czytelnicy!
Powiedzcie, kim się bardziej czujecie - "nowymi" czy "starymi" krakowianami?
Jesteście tu na zawsze czy na chwilę?
Co w Krakowie jest dla Was najważniejsze?
Jakie miejsca lubicie?
I czego nie możecie tutaj znieść?
Czy Kraków to rzeczywiście już miasto otwarte i tolerancyjne, czy ciągle zamknięte i zapyziałe?
Pewni jesteśmy jednego: zmieniliśmy się w ostatnich 20 latach nie do poznania. Tak szybko jak nigdy wcześniej w historii!
Powolny i stateczny Kraków stał się tyglem. W każdej niemal branży. Edukacyjny boom lat 90. ubiegłego wieku przywiał do miasta setki tysięcy przyjezdnych studentów, również zagranicznych. Wykształceni absolwenci uczelni przyciągnęli w nowym wieku centrale międzynarodowych koncernów. Krakowskie lotnisko to jeden z najszybciej rozwijających się portów. Piękne stare krakowskie mury zaludnili nie tylko kawalerowie z Wysp Brytyjskich, ale tłum nowych mieszczan, dla których wielkomiejski styl życia stał się podstawą ich identyfikacji. Na miasto przeniosło się nie tylko życie towarzysko-kulturalne (setki klubów organizujących wystawy, festiwale, koncerty), rodzinne (tłum młodych małżeństw z dziecięcymi wózkami w ogródkach kawiarnianych Kazimierza), ale i zawodowe (spotkania służbowe, zakładowe wigilie w knajpie, praca na laptopie w klubie itp.). Centrum miasta, jeszcze 20 lat temu zamknięte w obrębie Plant, rozlewa się dziś na coraz to nowe dzielnice: Kazimierz, Podgórze, Zabłocie. Mieszkanie w Śródmieściu znów stało się modne. Wielu mieszkańców angażuje się w działalność organizacji pozarządowych i zmienia swoje dzielnice, stąd mnogość dzielnicowych portali czy świąt ulic. W organizacjach tych działa wielu mieszkających w Krakowie cudzoziemców - to fenomen na skalę polską.
Badania naukowców Instytutu Europeistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego pokazują, że Kraków jest dziś znacznie bardziej otwarty niż inne polskie miasta, a o jego obliczu decydują ludzie urodzeni poza nim. I że dołącza do światowej sieci miast, których mieszkańcy upodabniają się do siebie.
W wielkim mieście żyje się też coraz swobodniej. Znika kontrola pań Dulskich. Dr Paweł Kubicki z UJ mówi: - W takim Radomiu dwóch czy trzech 30-letnich mężczyzn razem wynajmujących mieszkanie byłoby nie do pomyślenia i budziło podejrzenia. W myśleniu prowincjonalnym 30-latek to już stary człowiek, powinien mieć żonę i samodzielne mieszkanie. W miastach otwartych, np. w Londynie, dzielenie mieszkania jest czymś zupełnie normalnym. Kraków też staje się takim miastem. Ważne są również przestrzenie, w których "wolno więcej". Taką rolę pełni krakowski Kazimierz, gdzie np. geje mogą swobodnie spacerować, trzymając się za ręce.
Unia Europejska i otwarte niebo pozwoliły krakowianom na pracę w Liverpoolu czy Dublinie, studenckie staże w Amsterdamie, śródziemnomorskie wakacje, weekendowe wyjazdy na koncerty do Berlina. Swoje miasto porównują już nie z Warszawą, ale z innymi dużymi europejskimi metropoliami. Stamtąd czerpią wzorce nowi krakowscy mieszczanie.
Nie zapominajmy jednak, że Kraków to jedyne duże polskie miasto, które nie zostało zburzone w czasie wojny, jedyne, które zachowało autentyczną tkankę miejską i które obroniło ciągłość tradycji w latach komuny. Z tego w Krakowie jesteśmy dumni, tego nam zazdroszczą. Nawet naszego centusiostwa czy wyszydzanej w szkołach dulszczyzny. Bo tu są autentyczne!
W zeszłym roku na Facebooku o poszanowanie pejzażu miasta upomnieli się zamieszkali pod Wawelem Amerykanie, postulując wyrzucenie balonu widokowego spod Skałki. To dobrze. To znaczy, że przynajmniej niektórzy przyjezdni doceniają niezwykłości naszego miasta i z takim Krakowem chcą się identyfikować. Nie ma w tym zresztą nic nadzwyczajnego: przez stulecia przyjeżdżali tutaj ludzie nawet z dalekich stron i wielokrotnie stawali się jego wybitnymi obywatelami. Znakomicie pokazał to choćby plebiscyt na Krakowianina XX wielu, ogłoszony przez naszą redakcję na przełomie stuleci.
Czy jednak Kraków zachowa swoją tożsamość pod rządami nowych mieszczan? Czy uda się dziedzictwo przeszłości mądrze zasymilować z teraźniejszością i przenieść w przyszłość? Być może za 10, 20 lat dawny mieszczański Kraków stanie się tylko legendą niczym smok wawelski, a w dekoracjach starych murów toczyć się będzie zupełnie inne życie. Bez "prawdziwych krakowian". I będzie jak wszędzie.
Szanowni Czytelnicy!
Powiedzcie, kim się bardziej czujecie - "nowymi" czy "starymi" krakowianami?
Jesteście tu na zawsze czy na chwilę?
Co w Krakowie jest dla Was najważniejsze?
Jakie miejsca lubicie?
I czego nie możecie tutaj znieść?
Czy Kraków to rzeczywiście już miasto otwarte i tolerancyjne, czy ciągle zamknięte i zapyziałe?
Czekamy na listy, piszcie: redakcja@krakow.agora.pl
Przeczytaj także: Świat wdarł się do kamienicy Dulskich
- 57 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
28 głosów
-
Uwaga, krakowianie! Nadchodzą nowi mieszczanie
czarny.jazon123
22.02.10, 08:23
Nie zapominajmy jednak, że Kraków to jedyne duże polskie miasto,które nie zostało zburzone w czasie wojny, jedyne, które zachowało autentycznątkankę miejską smutne to,ze gazeta która »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ewakuowali hejnalistę z Wieży Mariackiej ...
- Wielki cyc jednak na kopcu Wandy, a nie ...
- Zakładali kominiarki, wypatrzył to policjant
- Zamiast ośmiodniowej wycieczki - jedna ...
- Jest list gończy za ministrem transportu ...
- Proces podwyższonego ryzyka - krakowski ...
- Romowie: zastraszają nas członkowie gangu ...
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.





