Nowi mieszczanie: Kawa, plany, czat, piwo, biznes, Skype, premiera...

Rafał Romanowski
2010-02-23 , aktualizacja: 23.02.2010 21:37
A A A Drukuj
...Lemoniada, projekt, dziecko, Facebook, randka, gazeta, klient, szarlotka, cześć-cześć, YouTube, co słychać? - czyli cztery popołudniowe godziny w gwarnej kawiarni Bunkra Sztuki w sercu nowomieszczańskiego Krakowa.
W Bunkrze Sztuki
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
W Bunkrze Sztuki
W Bunkrze Sztuki
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
W Bunkrze Sztuki
W Bunkrze Sztuki
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
W Bunkrze Sztuki
Thomas z Arkadiuszem piją kawy latte, Renata z Magdą - miks soku bananowego z czarną porzeczką i herbatę, Roman pali jednego za drugim, a Żanka? Żanka przyszła z dzieckiem: - Tłumne i popularne miejsce, to fakt. Odkąd jestem młodą mamą, nie bywam tak często, ale staram się tak czy owak, bo zawsze uda mi się porozmawiać z kimś ciekawym - zapewnia. Wokół nas kilkadziesiąt drewnianych stolików, prawie bez wolnych miejsc, szmer rozmów, zapach kawy, mnóstwo uruchomionych laptopów...

Siadam tu chwilę po trzynastej. Miętowa herbata, później kawa latte. Czerwony laptop, sieć bezprzewodowa, obok Dorota, bunkrowa kelnerka, obserwuje dużą, prześwietloną słońcem salę, do której co chwilę wchodzą nowi klienci. - Wzorcowe miejsce, jeśli chodzi o nowy styl życia krakowian - ocenia Maciej Lercel, absolwent socjologii UJ, obecnie współpracownik jednej z firm zajmujących się handlem zagranicznym. Do Bunkra przychodzi często, w lecie nawet bardzo często, we wtorkowe, lutowe co prawda, popołudnie ściągnęło go tu... słońce: - Pogoda znakomita. W takim świetle od razu lepiej się rozmawia i pracuje - mówi wyciągając z teczki laptopa, aby napisać kilka umów.

Arkadiusz z Thomasem, który do Krakowa przyjechał dwa lata temu z Londynu uczyć angielskiego, usiedli w Bunkrze nad angielską gramatyką. - A po co mamy męczyć się w jakiejś sali czy w domu, skoro można umówić się tutaj?! - podkreśla Thomas, wypuszczając w powietrze kształtne kłęby papierosowego dymu. Obok, przy stoliku na podwyższeniu, siedzą Renata i Magda, niedawne absolwentki architektury na Politechnice Krakowskiej: - Umawiamy się na jutrzejsze Biennale Architektury Wnętrz. Program arcyciekawy, więc ustalamy, o której najlepiej się tu pojawić - mówi Renata. - Przychodzimy tu często, spędzamy godzinę, może dwie. Jedna z nas pracuje w biurze architektonicznym, druga we wnętrzarskim. Dziś mamy wolne, więc rozmawiamy. Ale często spotykamy się tu np. z klientami naszych biur. Tak jest milej i skuteczniej - dodaje Magda.

Żanka wyłowiona z tłumu znajomych: - Bunkier, Les Couleurs na Kazimierzu czy inne kazimierskie knajpki. Wszystko przygotowane pod ten styl życia. Ja na przykład lubię Bunkier, bo ma piaskownicę dla mojego dziecka. Ale cenię też na przykład Dynię na Krupniczej - śmieje się. Żanka jest wokalistką, na co dzień spiewa w zespole Nie-Bo, teraz występuje również z projektem Piotr Nalepa Breakout Tour.

Jest piętnasta. Zamawiam kolejną latte. Nie palę, wdycham nieco za dużo dymu. Tłum wyraźnie gęstnieje. Ramię w ramię z młodszym pokoleniem siedzi starsze: twarze wykładowców, aktorów, sporo jest też wyraźnie zadowolonych z atmosfery miejsca emerytów. Dwaj starsi panowie o lasce plotkują o zbliżającym się meczu Cracovii z Legią. Obok dobiega mnie sprzeczka pięcioosobowego towarzystwa na temat nowego filmu Polańskiego. W miejsce kaw czy soków coraz częściej ląduje piwo lub lekkie drinki. Bogusław Bachorczyk, wykładowca Akademii Sztuk Pięknych: - Bardzo lubię to miejsce. Bywam tu za dnia, ale też w nocy. Da się tu mnóstwa rzeczy dowiedzieć i sporo załatwić - mówi.

Na ekranach laptopów zdjęcia, dokumenty w Wordzie, charakterystyczne strony serwisów Facebook, okienka Skype'a, komunikatory Gadu-Gadu. - W takich miejscach biznes załatwia się niezauważalnie - mówi Jacek, krakowski fotograf, współpracujący z niemieckimi, polskimi i austriackimi magazynami mody. Właśnie aktualizuje swój blog ze zdjęciami, musi zrobić to teraz, bo już za 20 minut klient w Wiedniu ma wejść na stronę i zaakceptować zdjęcia do nowej kampanii.

Siedemnasta. Podpięty do poczty i Facebooka sprawdziłem też kolejowe połączenia z Gdańskiem i Warszawą, dokąd wybieram się z samego rana. Napisałem artykuł. Wysyłam.

Podziel się

  • 23 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    30 głosów

  • Nowi mieszczanie: Kawa, plany, czat, piwo, bizn... cartahena 24.02.10, 00:31

    Bylam kilka razy w Bunkrze Sztuki. Nie da sie czasem rozmawiac bo za duzy halas. Poza tym mozna palic, wiec smrod papierosowy sie ciagnie. W sumie ok, ale nic nadzwyczajnego, zeby az tak sie»

  • Nowi mieszczanie: Kawa, plany, czat, piwo, bizn... bierfreund 24.02.10, 10:24

    To se autor wybral wspaniale miejsce na swoja socjologiczna analize...W Bunkrze sztuki akurat dwie trzecie klienteli to jacys przyjezdni studenci, smietanka z Podhala, Podbeskidzia i takich »

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu