Lekarz: guzik mnie obchodzi, że płacze z bólu
2010-03-03
, aktualizacja: 06.03.2010 01:25
Przez pół nocy rodzice kilkuletniego chłopca z obolałym uchem poszukiwali w Krakowie laryngologa. Od lekarza szpitala wojskowego, którego prosili o pomoc, usłyszeli: z grzeczności nic nie muszę oraz: guzik mnie obchodzi, że płacze z bólu.
ZOBACZ TAKŻE
- Kliniki uniwersyteckie chcą prywatyzacji (10-03-10, 06:00)
- Wojskowi lekarze przepraszają (06-03-10, 01:33)
- Specjalista od masażu skreślony z listy biegłych (24-02-10, 23:00)
- Szpitalny oddział, nad którym czuwają anioły (19-02-10, 23:00)
- Jak szpital przez pięć lat przenosił oddział (19-02-10, 08:00)
- Seniorzy z kartą za leki zapłacą mniej (12-02-10, 22:00)
- Kolejka do badań, czyli bałagan (11-02-10, 08:00)
- Dyrektor szpitala: nie jestem do kupienia! (09-02-10, 22:00)
- Zdrowie: Ile poczekamy w kolejce do specjalisty (08-02-10, 09:00)
SERWISY
Rodzice Maćka o zbadanie chłopca prosili wieczorem 25 lutego. Lekarz odmawiał. Usłyszeli, że choć dziecko okropnie boli ucho, to nic nie musi z grzeczności robić. A gdy pytali, co mają zrobić, skoro jest jedynym laryngologiem na dyżurze w Krakowie, odpowiedział, że guzik go to obchodzi.Gdy rodzina zażądała odmowy udzielenia pomocy na piśmie, lekarz kazał przyprowadzić dziecko. Ale wtedy babcia zabrała wnuka ze szpitala i uciekła - ze strachu.
Po opisaniu przez "Gazetę" historii dyrekcja szpitala zażądała od lekarza wyjaśnień. Ten opisuje zajście tak: "Ulegając wywieranej na mnie w ten sposób presji (dodatkowo będąc już mocno zdenerwowany) - stwierdziłem, że skonsultuję dziecko, żeby zakończyć tę niezręczną sytuację. (...) Sytuacja, w jakiej się znalazłem, spowodowała, że do końca pełnionego przeze mnie dyżuru odczuwałem dyskomfort psychiczny, który mógł zaważyć na innych świadczonych wówczas przeze mnie konsultacjach".
Laryngologa w poniedziałek czeka kolejna reprymenda. - Wspólnie z ordynatorem pouczymy go, że absolutnie nie powinien tak postąpić. Jeśli takie zachowania, czy to w przypadku tego lekarza, czy innego powtórzą się, wyciągniemy konsekwencje włącznie z możliwością rozstania się z taką osobą - podkreśla pułkownik Gicała.
Maciek nadal jest chory, przechodzi serię badań, rodzice z niepokojem czekają na ich wyniki
*Na prośbę rodziny zmieniliśmy imię dziecka
Po opisaniu przez "Gazetę" historii dyrekcja szpitala zażądała od lekarza wyjaśnień. Ten opisuje zajście tak: "Ulegając wywieranej na mnie w ten sposób presji (dodatkowo będąc już mocno zdenerwowany) - stwierdziłem, że skonsultuję dziecko, żeby zakończyć tę niezręczną sytuację. (...) Sytuacja, w jakiej się znalazłem, spowodowała, że do końca pełnionego przeze mnie dyżuru odczuwałem dyskomfort psychiczny, który mógł zaważyć na innych świadczonych wówczas przeze mnie konsultacjach".
Laryngologa w poniedziałek czeka kolejna reprymenda. - Wspólnie z ordynatorem pouczymy go, że absolutnie nie powinien tak postąpić. Jeśli takie zachowania, czy to w przypadku tego lekarza, czy innego powtórzą się, wyciągniemy konsekwencje włącznie z możliwością rozstania się z taką osobą - podkreśla pułkownik Gicała.
Maciek nadal jest chory, przechodzi serię badań, rodzice z niepokojem czekają na ich wyniki
*Na prośbę rodziny zmieniliśmy imię dziecka
- 294 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
37 głosów
-
Lekarz: guzik mnie obchodzi, że płacze z bólu
opinia_publiczna_online
04.03.10, 08:01
Jak było naprawdę wie tylko lekarz i rodzice dziecka.To jest tylko podkolorowany nius internetowy.»
-
"Darmowa" służba zdrowia ...
zdzisiek_2
04.03.10, 09:15
No ale dalej większość ludzi wierzy że to państwo i politycy zapewnią imnajlepszą opiekę. Tu macie przykład jak taka opieka wygląda. »
-
Koperta na parapecie
majk64
04.03.10, 19:40
Powini najpierw położyć na parapecie kopertę z zawartością. Dopiero potem należało prosić o pomoc łaskawcę, jaśnie wielmożnego pana "doktora". Może raczyłby zerknąć okiem fachowca i pomóc.»
Najczęściej czytane24 htydzień




