Kraków będzie sprzedawał dziury w swoich drogach

Bartosz Piłat, Piotr Hamarnik
2010-03-08 , aktualizacja: 09.03.2010 09:23
A A A Drukuj
Dziura przy ul. Biskupiej Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta Dziura przy ul. Biskupiej
Kraków zamierza sprzedawać dziury w swoich drogach. Wykupione przez mieszkańców wyrwy będą załatane przez miejski zarząd dróg i ozdobione nazwiskiem darczyńcy.
Wartości orientacyjne dziur
Wartości orientacyjne dziur
SERWISY
SONDAŻ
Dołożysz się do remontu dziurawej ulicy?

Tak. Wolę dopłacić niż wpadać w te dziury
Nie. Remont drogi to obowiązek gminy

To pomysł rodem z niemieckiego Niederzimmern w Turyngii. Miasto to podobnie jak Kraków boryka się z brakiem pieniędzy potrzebnych na załatanie wszystkich dziur. Urzędnicy niemieccy wpadli na pomysł, by podreperować gminny portfel i zaczęli dziury w drogach sprzedawać. Wszystkie uzupełnione w ulicach ubytki ozdabiane są tabliczką z nazwiskiem lub nazwą firmy, która prace sponsorowała. Dziury kosztują tam 50 euro i rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Jedną z nich kupił już m.in. minister spraw wewnętrznych landu Turyngia Peter Michael Huber. Chętni znajdują się nawet poza granicą Niemiec.

Czy pomysł ten miałby szanse na realizację w Krakowie? - gdy z takim pytaniem zwróciliśmy się do Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu, okazało się, że urzędnicy są już gotowi, by wprowadzić go w życie. - Nie jest tajemnicą, że brakuje nam pieniędzy, by doprowadzić do odpowiedniego stanu każdą krakowską ulicę. Zresztą żadne polskie miasto nie może się pochwalić takim budżetem - mówi Joanna Niedziałkowska, dyrektorka ZIKiT. - Sama idea "sprzedaży dziur" nie jest więc z naszego punktu widzenia tak absurdalna, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać - dodaje.

Urzędnicy zamierzają zaproponować mieszkańcom formę nieopodatkowanej darowizny. Ma to wyglądać tak: Jan Kowalski, który zauważył dziurę w miejskiej drodze, np. w pobliżu swojego domu, zgłasza to telefonicznie, listownie lub osobiście w ZIKiT (opis z dokładną lokalizacją i zdjęciem będzie dodatkowym ułatwieniem dla urzędników). Po wycenie naprawy przez drogowców Kowalski wpłaca wymaganą kwotę i podpisuje niezbędne dokumenty. Na miejscu pojawiają się robotnicy, naprawiają drogę, a na specjalne życzenie mogą też umieścić w tym fragmencie jezdni tabliczkę z napisem "Jan Kowalski". Kowalski dostanie też zaświadczenie o "zakupie dziury".

- Oczywiście mówimy tu o mniejszych uliczkach, które z powodu dziurawego budżetu są przez drogowców omijane szerokim łukiem - precyzuje dyrektor Niedziałkowska. - Z głównymi arteriami radzimy sobie sami. Do końca roku wydamy na takie prace więcej niż kiedykolwiek wcześniej, ale i tak wszystkiego nie uda się załatać.

Ile ma kosztować przeciętna krakowska dziura? Taka o powierzchni zbliżonej do metra kwadratowego ok. 270 zł. To kwota minimalna. Za pozbycie się dużo większych wyrw, których na krakowskich ulicach również nie brakuje, trzeba by już zapłacić znacznie więcej. Orientacyjny cennik wskazujemy na infografice obok tekstu.

Postanowiliśmy sprawdzić, czy krakowskie dziury znalazłyby swoich nabywców. - Codziennie słyszę od klientów o dwu dziurach na Kobierzyńskiej. Gdyby nasze miasto odważyło się na taki ruch, wszedłbym w finansowanie ich naprawy. Nie ma jednak mowy o fuszerce. Jeśli mam płacić, to za porządną robotę - mówi Marek Szuba, współwłaściciel przedszkola Motylek na Ruczaju. - Nie oczekiwałbym nawet tabliczek. Wystarczy, że mógłbym się pochwalić przed rodzicami dzieciaków z naszego przedszkola - dodaje.

Nie każdy przedsiębiorca jest nastawiony równie pozytywnie do pomysłu. Firma informatyczna Sabre Holdings pytanie "Gazety" potraktowała niemal jak gotową ofertę kupna dziury. Rzecznik krakowskiego oddziału Sabre, Anna Behlert szybko odpisała: "Bardzo dziękujemy, nie jesteśmy zainteresowani."

Więcej optymizmu prezentuje Dawid, pracownik branży reklamowej. - Mieszkam niedaleko Czarnowiejskiej. Kto nią jeździ, to wie, że przypomina ona powierzchnię Księżyca. Z chęcią bym ją trochę wyrównał. Mam nawet swoją ulubiona dziurę, na którą chętnie zapoluję, bo ona codziennie poluje na mój samochód.

- Jeśli miasto zabierze się wreszcie za moją ulicę i postawi tabliczkę, to z chęcią dołożę się do remontu ul. Królowej Jadwigi - przekonuje prof. Janusz Filipiak (przeczytaj jego deklarację oraz opinie radnych i przedsiębiorców).

Konkurs - wciąż szukamy Łowcy i Piewcy dziur

Łowcą dziur zostanie osoba, która zgłosi największą liczbę dziur w krakowskich ulicach. Każda dziura powinna być udokumentowana fotograficznie, z jednej ulicy do konkursu wliczamy tylko trzy wyrwy, konieczne jest podanie lokalizacji dziur. Można dosyłać zgłoszenia, lecz prosimy o korzystanie z tego samego adresu mailowego. Dziur Piewcą zostanie osoba, która w krótkim utworze wierszowanym (do pięciu wersów) opisze przeżycia ściśle związane z dziurami. Na zgłoszenia czekamy do południa 15 marca. 17 marca jury ogłosi dwójkę zwycięzców oraz listę wyróżnionych. Zgłoszenia ślijcie na adres dziura_kr@krakow.agora.pl. Łowcę dziur obdarujemy rowerem górskim za 750 zł. Przyznamy trzy wyróżnienia: zestawy rowerowych akcesoriów za 200 zł. Autor najlepszego utworu o dziurze otrzyma "Dekalog wiedzy" - 10-tomową serię encyklopedii tematycznych z zakresu nauk ścisłych i humanistycznych wydaną przez PWN we współpracy z Agorą. Na trójkę wyróżnionych czekają "Dekady": sześć tomików zawierających mniej więcej półtora tysiąca fotografii i 60 lat historii Polski.

pil

Podziel się

  • 86 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy