Kliniki uniwersyteckie chcą prywatyzacji
2010-03-10
, aktualizacja: 10.03.2010 12:42
Pracownicy klinik uniwersyteckich przy ul. Skawińskiej chcą się sprywatyzować. - To jedyny sposób, by wyjść z wielomilionowych długów: dorobić do kontraktu z NFZ-etem na komercyjnych świadczeniach - wyjaśniają lekarze
ZOBACZ TAKŻE
- Cło puściło rozruszniki! Po tekście "Gazety" (27-04-10, 19:57)
- Wojskowi lekarze przepraszają (06-03-10, 01:33)
- Szpital Uniwersytecki: została tylko cegła (05-03-10, 23:08)
- Szpitalne kwity na ulicy: będzie dochodzenie (05-03-10, 10:00)
- Lekarz: guzik mnie obchodzi, że płacze z bólu (03-03-10, 19:54)
- Śledczy badają kontrakty przyznawane przez NFZ (02-03-10, 00:00)
- Specjalista od masażu skreślony z listy biegłych (24-02-10, 23:00)
- Znani lekarze krakowscy staną przed sądem (08-05-10, 07:00)
Zespół klinik przy ul. Skawińskiej to powód do dumy dyrektora Szpitala Uniwersyteckiego: świetni specjaliści, wśród pacjentów największe nazwiska polskiej literatury i świata artystycznego. Jest też druga strona medalu: kliniki toną w wielomilionowych długach.
Zdaniem prof. Jacka Musiała, ordynatora kliniki alergii i immunologii, taka sytuacja finansowa nie wynika ze złej woli pracowników czy braku starań z ich strony. Interna jest od lat bardzo słabo finansowana przez NFZ, a publiczne placówki nie mogą dorabiać komercyjnymi świadczeniami.
- W efekcie tego ograniczenia nowoczesna pracownia diagnostyki działa na pół gwizdka. Tomograf pracuje cztery godziny na dobę, aparatura, która kosztowała miliony, nie pracuje na siebie. Mamy niski kontrakt z NFZ-etem, co nie pozwala wykorzystać w pełni naszych możliwości - dodaje Rafał Niżankowski, też ordynator ze Skawińskiej. - Żeby wyjść z tego kręgu niemożności i pętli zadłużenia, zdecydowaliśmy się na podjęcie działań zmierzających do otwarcia kliniki na rynki komercyjne.
Profesorzy zaznaczają, że ich propozycja ma charakter pytania do władz uniwersytetu jak wyjść z impasu,a nie propozycji. Pytanie jest ogólne, ale nie tak całkiem bez konkretów, referenci pomysłu chcą np. cesji kontraktu z NFZ-etem na rzecz nowej placówki. Od strony prawnej przekształcenie mogłoby polegać na stworzeniu nowej spółki, w której uniwersytet ma większość udziałów, lub np. na porozumieniu w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego.
Zastrzeżenia do pomysłów prywatyzacyjnych ma dyrekcja Szpitala Uniwersyteckiego. - Wydzierżawienie na rzecz innego podmiotu aparatury medycznej nie znajduje uzasadnienia z uwagi na niedobór sprzętu w samym szpitalu. Byłoby to działanie szkodzące pacjentom naszych klinik - wyjaśnia Anna Niedźwiedzka, rzeczniczka prasowa Szpitala Uniwersyteckiego.
Nie ma też zgody na cesję kontraktu z Funduszu, a jeśli już jakaś forma prywatyzacji byłaby możliwa, to tylko pod warunkiem spłaty wielomilionowych długów, w jakich tkwią oddziały przy ul. Skawińskiej.
Wpływ na decyzję w sprawie klinik przy Skawińskiej mogą mieć też roszczenia Gminy Żydowskiej wobec gruntów, na których stoją. - Przed wojną na tym terenie był Szpital Żydowski. W 1942 roku przedstawiciel gminy sprzedał go Generalnej Guberni. Wnieśliśmy pozew o odzyskanie naszej własności - mówi Tadeusz Jakubowicz, prezes Gminy Żydowskiej w Krakowie. - Fakt, że chcemy ją odzyskać, nie oznacza handlowania szpitalem. Musi zostać przy uniwersytecie, ale oczywiście zależy nam, by nie była to zadłużona placówka i wyszła na prostą, bo tylko tak będzie dobrze służyć pacjentom - dodaje prezes.
Prezes Jakubowicz chciałby powieszenia tabliczki z informacją, kiedy mieścił się tutaj Szpital Żydowski.
Czy te roszczenia będą mieć wpływ na decyzje o prywatyzacji? - Chcieliśmy zacząć dyskusję na temat przyszłości kliniki. Kwestia roszczeń też powinna być wzięta pod uwagę, bo historyczne zaszłości trzeba honorować - komentuje Niżankowski.
Zdaniem prof. Jacka Musiała, ordynatora kliniki alergii i immunologii, taka sytuacja finansowa nie wynika ze złej woli pracowników czy braku starań z ich strony. Interna jest od lat bardzo słabo finansowana przez NFZ, a publiczne placówki nie mogą dorabiać komercyjnymi świadczeniami.
- W efekcie tego ograniczenia nowoczesna pracownia diagnostyki działa na pół gwizdka. Tomograf pracuje cztery godziny na dobę, aparatura, która kosztowała miliony, nie pracuje na siebie. Mamy niski kontrakt z NFZ-etem, co nie pozwala wykorzystać w pełni naszych możliwości - dodaje Rafał Niżankowski, też ordynator ze Skawińskiej. - Żeby wyjść z tego kręgu niemożności i pętli zadłużenia, zdecydowaliśmy się na podjęcie działań zmierzających do otwarcia kliniki na rynki komercyjne.
Profesorzy zaznaczają, że ich propozycja ma charakter pytania do władz uniwersytetu jak wyjść z impasu,a nie propozycji. Pytanie jest ogólne, ale nie tak całkiem bez konkretów, referenci pomysłu chcą np. cesji kontraktu z NFZ-etem na rzecz nowej placówki. Od strony prawnej przekształcenie mogłoby polegać na stworzeniu nowej spółki, w której uniwersytet ma większość udziałów, lub np. na porozumieniu w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego.
Zastrzeżenia do pomysłów prywatyzacyjnych ma dyrekcja Szpitala Uniwersyteckiego. - Wydzierżawienie na rzecz innego podmiotu aparatury medycznej nie znajduje uzasadnienia z uwagi na niedobór sprzętu w samym szpitalu. Byłoby to działanie szkodzące pacjentom naszych klinik - wyjaśnia Anna Niedźwiedzka, rzeczniczka prasowa Szpitala Uniwersyteckiego.
Nie ma też zgody na cesję kontraktu z Funduszu, a jeśli już jakaś forma prywatyzacji byłaby możliwa, to tylko pod warunkiem spłaty wielomilionowych długów, w jakich tkwią oddziały przy ul. Skawińskiej.
Wpływ na decyzję w sprawie klinik przy Skawińskiej mogą mieć też roszczenia Gminy Żydowskiej wobec gruntów, na których stoją. - Przed wojną na tym terenie był Szpital Żydowski. W 1942 roku przedstawiciel gminy sprzedał go Generalnej Guberni. Wnieśliśmy pozew o odzyskanie naszej własności - mówi Tadeusz Jakubowicz, prezes Gminy Żydowskiej w Krakowie. - Fakt, że chcemy ją odzyskać, nie oznacza handlowania szpitalem. Musi zostać przy uniwersytecie, ale oczywiście zależy nam, by nie była to zadłużona placówka i wyszła na prostą, bo tylko tak będzie dobrze służyć pacjentom - dodaje prezes.
Prezes Jakubowicz chciałby powieszenia tabliczki z informacją, kiedy mieścił się tutaj Szpital Żydowski.
Czy te roszczenia będą mieć wpływ na decyzje o prywatyzacji? - Chcieliśmy zacząć dyskusję na temat przyszłości kliniki. Kwestia roszczeń też powinna być wzięta pod uwagę, bo historyczne zaszłości trzeba honorować - komentuje Niżankowski.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Kliniki uniwersyteckie chcą prywatyzacji
stasieczek5
10.03.10, 06:27
Do kogo w koncu należą tereny ?Do uniwersytetu, gminy żydowskiej czy ... Generalnej Guberni ? Skoro zostały sprzedane, a przedstawiciel gminy żydowskiej nic nie mówi o wymuszeniu itp, to ( »
Najczęściej czytane24 htydzień








