Honorowe obywatelstwo Krakowa: po ludzku współczuję

Stanisław Mancewicz
2010-03-11 , aktualizacja: 10.03.2010 22:06
A A A Drukuj
Bandurski, Piłsudski, Sapieha. Tylko oni trzej, w latach niepodległej, międzywojennej Polski, zostali Honorowymi Obywatelami Miasta Krakowa. Za peerelu tytuł przyznano sześciu osobom. Ostał się z nich tylko Ludwik Solski, reszcie rada miasta odebrała te honory w roku 1992. Od roku 1990 do dziś honorowymi obywatelami naszego miasta zostały 33 osoby.
Sala obrad krakowskiego magistratu
Fot. Pawel Ulatowski/AG
Sala obrad krakowskiego magistratu
Pomijając czas, w którym honorować można było wyłącznie figury w rodzaju Koniewa czy Jabłońskiego, widać gołym okiem, że skłonność do nadawania tego tytułu narasta. W ciągu identycznego niemalże czasu, na przestrzeni niemal wieku, skłonność ta wzrosła dziesięciokrotnie. Przed wojną lokalni politycy mieli najwyraźniej inne rozrywki. Dziś pojawiający się pomysł nadania komuś honorowego obywatelstwa przynosi specjalnego rodzaju rozrywkę, pobudza umysły, odświeża atmosferę w sali plenarnej, jest okazją dla erudytów, badaczy, szperaczy, sadystów, krakowianistów i patriotów. Nic tak dobrze nie robi i nikogo nic tak nie bawi, jak publiczna wiwisekcja życiorysów szanownych kandydatów. Nie-Polak, zdrajca, pijak, dziwkarz, schlebiał komunie, nie chodził do kościoła, pracował w gestapo, był esbekiem entuzjastą albo dorobił się w obozie koncentracyjnym. To tylko kilka z argumentów przeciw honorowym obywatelom w weryfikacji, kilka wydłubanych z pamięci. Z ostatniego dwudziestolecia. Jednym słowem, stawanie się Honorowym Obywatelem Miasta Krakowa to chleb kwaśny, ciemny i twardy, to zmartwienia i przykrości. Nie ma zlituj. Chcesz być honorowym obywatelem? Chcesz mieć miejsce w Alei Zasłużonych na Rakowicach? Musisz być gotów na wszystko, swą decyzją uruchamiasz bowiem wielkie, a krwawe disco w remizie.

Dzięki arcybłyskotliwej dedukcji wysnuwam wniosek, że inicjatorzy procesu honorowania zawsze są śmiertelnymi wrogami kandydata. To jest logiczne i potwierdza się w badaniach statystycznych. Owcza łagodność - którą się szczycę - podpowiada mi, bym apelował do ludzi łaknących krakowskich zaszczytów. Ludzie! Powściągnijcie próżność. Wasze życie zostanie twórczo zinterpretowane, zostaniecie zanalizowani i zdializowani, zrobią wam rozwarcie, intubują was, a do rurki wprowadzą krakowskie powietrze pod ciśnieniem. Nie dajcie się! Gdy słyszę, że pisiory w zmowie ze strasznym Majchrem chcą honorować krakowsko i obywatelsko Pana Prezydenta Rzeczpospolitej, drżę. To jest niezrozumiały spisek tutejszych struktur PiS-u i lewaków, by wystawić Pana Prezydenta na widok, na jaki jeszcze go nie wystawiano. Jako humanista protestuję.

Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    20 głosów

  • Honorowe obywatelstwo Krakowa: po ludzku współc... juba1254 13.03.10, 12:19

    Zgadzam się z Autorem, że zostać Honorowym Obywatelem Krakowa to raczej niehonor, a droga przez szambo. Nie żeby Kraków nim był, ale co poniektórzy radnibardzo się o to starają. Oto okazuje »

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.