Podejrzana zawartość damskiej torebki
2010-03-11
, aktualizacja: 11.03.2010 22:46
Drogie Panie, zanim wybierzecie się na zakupy, sprawdźcie dokładnie swoje torebki. Okazuje się bowiem, że to, co w nich nosicie, może wzmóc czujność sklepowej ochrony.
ZOBACZ TAKŻE
- Ciężkie czasy dla chuliganów. Wielki brat patrzy (31-03-10, 18:00)
- Wielbiciel dręczycielem. Policja bezradna (15-03-10, 07:00)
- Mam klamkę i nie zawaham się jej użyć! (13-03-10, 08:00)
Pani Renata Szylar zakupy w krakowskim Realu robi niemal codziennie. We wtorek do ulubionego sklepu poszła z 20-letnią córką. Według jej relacji, gdy płaciły za towar w kasie, podszedł do nich ochroniarz i powiedział, że mają przejść z nim na zaplecze, bo jedna z nich ma za dużo portfeli. - Żaden normalny człowiek tylu portfeli nie nosi - miał powiedzieć. Tymczasem pani Renata w torbie miała jeden portfel z pieniędzmi i dodatkowo kilka etui. - Na dokumenty, karty kredytowe, na okulary i długopisy. I jeszcze kosmetyczkę i notes - wylicza.
Choć była zaskoczona powodem, dla którego ochroniarz postanowił ją zatrzymać, razem z córką odeszła od kasy i zaczęła tłumaczyć, że nic nie ukradła, nie ma nic do ukrycia, więc na zaplecze nie pójdzie. - Bałam się, że nam coś podrzucą, będą agresywni, zaczną nas dotykać, tyle się słyszy różnych historii - opowiada pani Renata. Dodaje, że poinformowała ochroniarza, że może je zrewidować, ale na sali, przy świadkach.
Po chwili słownych utarczek ochroniarze mieli zacząć straszyć kobiety. - Mówili, że jeśli nie chcę iść na zaplecze, to na pewno coś ukrywam, że jeśli nie będę współpracować, to mnie siłą tam zaciągną. Nie docierało do nich, że portfel jest tylko jeden - kontynuuje kobieta.
W końcu ochroniarze wezwali policję. Po patrol zadzwoniła również klientka sklepu.
- Policjanci przyjechali na miejsce, ale po sprawdzeniu sytuacji okazało się, że kradzieży nie było - mówi Dariusz Nowak z małopolskiej policji. Funkcjonariusze pytali też, na jakiej podstawie ochrona zatrzymała panią Renatę, skoro sklepowy monitoring niczego nie wychwycił. - Odpowiedzieli, że ich podejrzenia wzbudziła liczba portfeli - dodaje Nowak.
Agnieszka Łukiewicz-Stachera, rzeczniczka prasowa Reala, twierdzi, że postępowanie ochroniarzy było zgodne z procedurami. - Ochrona działa dla bezpieczeństwa klientów i jeśli widzą dwie kobiety długo rozglądające się po półkach, które w torbie mają dużą liczbę rozmaitych portfeli, może to wzbudzić ich podejrzenia. Wtedy mogą i powinni takie osoby zatrzymać - komentuje Łukiewicz-Stachera.
- Czułyśmy się zażenowane i osaczone. Mieszkamy w okolicy, robimy tam często zakupy, mnóstwo sąsiadów nas widziało. Pierwszy raz w życiu coś takiego mnie spotkało - żali się klientka.
Zaskakujące jest to, że za interwencję przeprosili policjanci, a nie obsługa sklepu. - Ochroniarze tylko odwrócili się i odeszli bez słowa - mówi pani Renata i pyta, czy jak ktoś ma na sobie dwa swetry, to znaczy, że jeden ukradł?
Choć była zaskoczona powodem, dla którego ochroniarz postanowił ją zatrzymać, razem z córką odeszła od kasy i zaczęła tłumaczyć, że nic nie ukradła, nie ma nic do ukrycia, więc na zaplecze nie pójdzie. - Bałam się, że nam coś podrzucą, będą agresywni, zaczną nas dotykać, tyle się słyszy różnych historii - opowiada pani Renata. Dodaje, że poinformowała ochroniarza, że może je zrewidować, ale na sali, przy świadkach.
Po chwili słownych utarczek ochroniarze mieli zacząć straszyć kobiety. - Mówili, że jeśli nie chcę iść na zaplecze, to na pewno coś ukrywam, że jeśli nie będę współpracować, to mnie siłą tam zaciągną. Nie docierało do nich, że portfel jest tylko jeden - kontynuuje kobieta.
W końcu ochroniarze wezwali policję. Po patrol zadzwoniła również klientka sklepu.
- Policjanci przyjechali na miejsce, ale po sprawdzeniu sytuacji okazało się, że kradzieży nie było - mówi Dariusz Nowak z małopolskiej policji. Funkcjonariusze pytali też, na jakiej podstawie ochrona zatrzymała panią Renatę, skoro sklepowy monitoring niczego nie wychwycił. - Odpowiedzieli, że ich podejrzenia wzbudziła liczba portfeli - dodaje Nowak.
Agnieszka Łukiewicz-Stachera, rzeczniczka prasowa Reala, twierdzi, że postępowanie ochroniarzy było zgodne z procedurami. - Ochrona działa dla bezpieczeństwa klientów i jeśli widzą dwie kobiety długo rozglądające się po półkach, które w torbie mają dużą liczbę rozmaitych portfeli, może to wzbudzić ich podejrzenia. Wtedy mogą i powinni takie osoby zatrzymać - komentuje Łukiewicz-Stachera.
- Czułyśmy się zażenowane i osaczone. Mieszkamy w okolicy, robimy tam często zakupy, mnóstwo sąsiadów nas widziało. Pierwszy raz w życiu coś takiego mnie spotkało - żali się klientka.
Zaskakujące jest to, że za interwencję przeprosili policjanci, a nie obsługa sklepu. - Ochroniarze tylko odwrócili się i odeszli bez słowa - mówi pani Renata i pyta, czy jak ktoś ma na sobie dwa swetry, to znaczy, że jeden ukradł?
- 39 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
14 głosów
-
Podać gnojków do sądu i zażądać odszkodowania za
guru133
11.03.10, 23:33
zniesławienie. I to słonego odszkodowania.»
-
Podejrzana zwartość damskiej torebki
dystansownik
12.03.10, 08:53
Owszem sytuacja nieciekawa dla tej pani, ale trzeba też wziąć pod uwagę, żejednak chodzi o dbanie w jakiś sposób o bezpieczeństwo klientów.Nie wiem w jaki sposób ochrona zauważyła zbyt dużą »
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.




