Cena życia, komfort śmierci

Iwona Hajnosz
2010-03-13 , aktualizacja: 12.03.2010 21:01
A A A Drukuj
Czy człowiek umierający na raka ma prawo do dializ przedłużających jego życie? Rodzina od pracowników hospicjum usłyszała, że taka terapia nie jest finansowana przez NFZ. Fundusz się oburza: to nieprawda, od ubiegłego roku zapłaciliśmy za 18 pacjentów w podobnym stanie!
NFZ
Fot. Tomasz Wiech / AG
NFZ
ZOBACZ TAKŻE
Pan Wojciech nie chce, by ujawniać jego prawdziwe dane, nie zgadza się na publikowanie nazw szpitali, w których leczył się jego tata.

- Wszyscy lekarze i pielęgniarki starali się nam pomóc, jak tylko mogli. Nie chcę nikogo piętnować, nie mamy do nikogo pretensji. Nowotwór u taty został rozpoznany w tak zaawansowanym stadium, że nie było dla niego ratunku. Jego życie można było przedłużać już tylko o tygodnie: dwa, trzy, może pięć... - opowiada. - Chodzi mi natomiast o to, żeby inne rodziny nie stanęły przed takimi wyborami jak my.

Pan Wojciech chciał, żeby jego tata - skoro tak musi być - umierał w domu, ale pod opieką lekarzy z hospicjum. - Odrzucono nasz wniosek, bo tata wymagał dializ - rak zniszczył nerki. Z rozmów z medykami zrozumieliśmy, że przepisy administracyjne wykluczają łączenie procedury medycznego zabezpieczenia godnej śmierci z dializami, które przedłużają życie.

Gdy tata pana Wojciecha trafił do szpitala, rodzinę znów postawiono przed dylematem: zapewnimy pełną opiekę paliatywną, wsparcie psychologa, ale jeśli będą dializy, będziemy zmuszeni wypisać go do domu. - W porozumieniu z tatą zrezygnowaliśmy. Śmierć była nieunikniona, dializy nie ratowały życia. Przedłużały je w beznadziejnej sytuacji - opowiada pan Wojciech.

- Pogodziliśmy się z chorobą, ale to, że nasze decyzje przyczyniły się do skrócenia życia taty, strasznie mi ciąży - dodaje.

Czy przepisy powinny stawiać rodziny przed takimi dylematami? Czy to etyczne?

- Codziennie w hospicjum stajemy przed dylematem: rodzina chce, by chory żył jak najdłużej, ale my wiemy, że komfort umierania wiąże się z krótszym życiem i coś trzeba wybrać. Bilans korzyści i strat nie jest oczywisty - wyjaśnia Tomasz Grądalski, konsultant wojewódzki medycyny paliatywnej. - Problemem jest to, że między lekarzami a pacjentami i rodziną nie ma dialogu. To, co zdaniem rodziny jest etycznie wskazane, z naszego punktu widzenia takie już nie jest. Czasami lepiej się pogodzić z tym, co nieodwracalne.

Co innego jednak jest mieć wybór, a co innego usłyszeć, że pomocy terminalnej z dializami nie ma jak połączyć. Dlaczego NFZ stawia ludzi przed takimi dylematami?

- Absolutnie nie stawiamy! Jeżeli stan zdrowia chorego wymaga opieki hospicyjnej, a równocześnie dializoterapii - nie ma żadnych przeszkód formalnych, by obie formy leczenia mogły być realizowane równocześnie. Za każdą płacimy osobno. Dializowani mogą być pacjenci przebywający w domu, w hospicjum, w zakładzie opiekuńczo-leczniczym czy w szpitalu. W każdym przypadku zasada objęcia opieką jest taka sama - zaręcza Jolanta Pulchna, rzeczniczka prasowa małopolskiego oddziału NFZ-etu.

Na potwierdzenie tych słów Fundusz przysłał nam dane, z których wynika, że w ubiegłym i tym roku z takiej właśnie terapii skorzystało 18 chorych, pacjentów hospicjów m.in.: św. Łazarza, Hospicjum Domowego, ZOL-u przy ul. Wielickiej.

Dlaczego lekarze w rozmowach z rodzinami nie mówią całej prawdy o zasadach finansowania opieki nad terminalnie chorymi? Czy w taki sposób chcą im pomóc w podjęciu decyzji?

- To trudne sytuacje. Właśnie pochowaliśmy ojca Kazimierza Badeni. Zrezygnowaliśmy z leczenia w szpitalu, choć gdyby tam trafił, podtrzymywano by jego życie na różne sposoby. Z uporczywego leczenia zrezygnował też papież. Gdy wiek i stan zdrowia nie dają nadziei, trzeba tę trudną decyzję podjąć - komentuje teolog i filozof, dominikanin prof. Jan Andrzej Kłoczowski. - W takiej sytuacji rodzina pełna żalu, że ktoś bliski odchodzi, ma poczucie winy i wyrzuty sumienia. Chciałaby to poczucie winy nazwać, znaleźć winnego. Uważam jednak, że zapewnienie godziwej możliwości odejścia bywa lepsze niż uporczywe podtrzymywanie przy życiu.

Zdaniem prof. Kłoczowskiego lepiej by było, gdyby lekarze jaśniej stawiali sprawę. Mówili, że są możliwości, ale zamiast chować głowy w piasek, przekonywali, co jest w danej sytuacji lepszym wyborem.

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • Cena życia, komfort śmierci turpin 13.03.10, 10:52

    Nie sądzę, by lekarze celowo ołgali rodzinę chorego. Prawdopodobnie sami byliniedoinformowani. Obieg informacji kolejny szwankujący aspekt polskiejochrony zdrowia. Nie ma jasnych »

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu