Budujcie ścieżki rowerowe, nie pomniki!
2010-04-10
, aktualizacja: 09.04.2010 22:26
Panie i Panowie radni, Panie prezydencie. Mamy pierwszą w Polsce miejską wypożyczalnię rowerów, ale zapomnieliście o pieniądzach na rozbudowę ścieżek. Jeszcze możecie to zmienić
Wrocław, Warszawa i Gdańsk chwalą się milionami złotych, które wydadzą w tym roku na rozbudowę sieci rowerowych u siebie. A czym chwali się Kraków? 500 tysiącami złotych! Pisaliśmy o tym w piątek, wywołując burzę wśród Czytelników i Internautów.
Bo pół miliona złotych na infrastrukturę rowerową to kwota wstydliwa. Za te pieniądze powstanie ledwo 500 metrów nowych ścieżek i kilkanaście nowych stojaków, reszta pójdzie na utrzymanie istniejących tras w przyzwoitym stanie.
Radni miejscy, dzięki którym tyle właśnie pieniędzy przeznaczono na realizację infrastruktury rowerowej, mówią, że "polityka rowerowa miasta padła ofiarą rozgrywek politycznych w radzie miasta", a prezydent "nie ma pasji do tematu rowerów".
Brak pasji szybko może się zemścić. Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu nie ma pieniędzy nawet na projekty i koncepcje. Nawet więc gdyby w następnym roku były pieniądze na realizację ścieżek, to i tak nie będzie ich można wydać, bo nie będzie gotowych projektów.
ZIKiT - odpowiedzialny za budowę ścieżek - podaje, że aby zrealizować plany rozbudowy ścieżek do roku 2015 r., potrzebuje ok. 55 mln zł. Byłaby to już poważna sieć łącząca całe miasto. - Na rok 2010 wnioskowaliśmy tylko o 10 proc. tej kwoty. Wyszło, jak wyszło - rozkłada ręce rzecznik ZIKiT Jacek Bartlewicz.
Za te pieniądze miał powstać harmonogram budowy sieci i kilkanaście koncepcji przebiegu nowych ścieżek. Za te pieniądze miały też powstać kolejne kilometry ścieżek rowerowych. - Planowaliśmy m.in. kontynuację Trasy Tynieckiej, budowę ścieżek w ciągu ulicy Klasztornej, na wałach Rudawy, na ul. Meissnera czy alei Pokoju - wylicza Bartlewicz.
Kraków do niedawna miał ambicję, by stać się miastem przyjaznym dla rowerzystów. Dwa lata temu powstała pierwsza w Polsce (!) bezobsługowa wypożyczalnia rowerów miejskich. Co roku na rozbudowę infrastruktury rowerowej wydawaliśmy ok. 2 mln zł - niedużo, ale była to stała kwota i efekty tych wydatków powoli widać. Pojawiła się moda na jeżdżenie rowerem, co w mieście tak zakorkowanym jak Kraków jest bezcenne.
Wszystko to jednak wyszło chyba przypadkiem. Radni i prezydent o rowerach zdają się nie pamiętać. Prezydent miał przygotować harmonogram inwestycji w ścieżki. Czekamy już rok. Radni w sprawie rowerów nie przygotowali na ten rok żadnej uchwały. Hojni są za to, jeżeli idzie o stawianie kolejnych pomników. Tylko w tym roku na jeden z nich wydamy ok. 1,5 mln zł. Kolejne pięć czeka w kolejce. Pół miliona złotych na ścieżki wydaje się też haniebną kwotą, gdy porówna się ją z 700 mln zł, które wydamy na stadiony piłkarskie.
- Brak pieniędzy na ścieżki to nie efekt cięć związanych z kryzysem. 2 mln zł na politykę rowerową to nawet w najgorszym roku niezauważalny wydatek z punktu widzenia budżetu. Nie ma po prostu żadnego programu, który zobowiązywałby radę i prezydenta do regularnej rozbudowy sieci ścieżek - przyznaje radny Grzegorz Stawowy.
Radny Paweł Bystrowski radzi, by przy okazji tegorocznych wyborów samorządowych wybrać takich ludzi, którzy będą "naprawdę walczyć o nowe ścieżki w mieście". My nie chcemy czekać do wyborów! Uważamy też, że lepiej budować ścieżki, niż organizować drogie widowiska historyczne, jak "Wiktoria Wiedeńska". Chcemy, żeby pieniądze na ścieżki znalazły się dziś.
Grupa radnych, która w zeszłych latach wspierała rozbudowę ścieżek, w rozmowach z "Gazetą" czuje się zawstydzona. Zastanawiają się, czy nie zrezygnować na przykład z przygotowania terenu pod pomnik za 1,5 mln zł. Zrezygnować! Lepiej budować ścieżki niż pomniki.
W sobotę razem z "Gazetą" specjalny dodatek "Niezbędnik rowerzysty". A w nim:
- miejski wyścig, czyli kto najszybciej porusza się po Krakowie: kierowca, pasażer czy rowerzysta?
- plan krakowskich ścieżek rowerowych
- poradnik, jak korzystać z miejskiej wypożyczalni rowerów
- informator o planowanych zmianach w przepisach
Bo pół miliona złotych na infrastrukturę rowerową to kwota wstydliwa. Za te pieniądze powstanie ledwo 500 metrów nowych ścieżek i kilkanaście nowych stojaków, reszta pójdzie na utrzymanie istniejących tras w przyzwoitym stanie.
Radni miejscy, dzięki którym tyle właśnie pieniędzy przeznaczono na realizację infrastruktury rowerowej, mówią, że "polityka rowerowa miasta padła ofiarą rozgrywek politycznych w radzie miasta", a prezydent "nie ma pasji do tematu rowerów".
Brak pasji szybko może się zemścić. Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu nie ma pieniędzy nawet na projekty i koncepcje. Nawet więc gdyby w następnym roku były pieniądze na realizację ścieżek, to i tak nie będzie ich można wydać, bo nie będzie gotowych projektów.
ZIKiT - odpowiedzialny za budowę ścieżek - podaje, że aby zrealizować plany rozbudowy ścieżek do roku 2015 r., potrzebuje ok. 55 mln zł. Byłaby to już poważna sieć łącząca całe miasto. - Na rok 2010 wnioskowaliśmy tylko o 10 proc. tej kwoty. Wyszło, jak wyszło - rozkłada ręce rzecznik ZIKiT Jacek Bartlewicz.
Za te pieniądze miał powstać harmonogram budowy sieci i kilkanaście koncepcji przebiegu nowych ścieżek. Za te pieniądze miały też powstać kolejne kilometry ścieżek rowerowych. - Planowaliśmy m.in. kontynuację Trasy Tynieckiej, budowę ścieżek w ciągu ulicy Klasztornej, na wałach Rudawy, na ul. Meissnera czy alei Pokoju - wylicza Bartlewicz.
Kraków do niedawna miał ambicję, by stać się miastem przyjaznym dla rowerzystów. Dwa lata temu powstała pierwsza w Polsce (!) bezobsługowa wypożyczalnia rowerów miejskich. Co roku na rozbudowę infrastruktury rowerowej wydawaliśmy ok. 2 mln zł - niedużo, ale była to stała kwota i efekty tych wydatków powoli widać. Pojawiła się moda na jeżdżenie rowerem, co w mieście tak zakorkowanym jak Kraków jest bezcenne.
Wszystko to jednak wyszło chyba przypadkiem. Radni i prezydent o rowerach zdają się nie pamiętać. Prezydent miał przygotować harmonogram inwestycji w ścieżki. Czekamy już rok. Radni w sprawie rowerów nie przygotowali na ten rok żadnej uchwały. Hojni są za to, jeżeli idzie o stawianie kolejnych pomników. Tylko w tym roku na jeden z nich wydamy ok. 1,5 mln zł. Kolejne pięć czeka w kolejce. Pół miliona złotych na ścieżki wydaje się też haniebną kwotą, gdy porówna się ją z 700 mln zł, które wydamy na stadiony piłkarskie.
- Brak pieniędzy na ścieżki to nie efekt cięć związanych z kryzysem. 2 mln zł na politykę rowerową to nawet w najgorszym roku niezauważalny wydatek z punktu widzenia budżetu. Nie ma po prostu żadnego programu, który zobowiązywałby radę i prezydenta do regularnej rozbudowy sieci ścieżek - przyznaje radny Grzegorz Stawowy.
Radny Paweł Bystrowski radzi, by przy okazji tegorocznych wyborów samorządowych wybrać takich ludzi, którzy będą "naprawdę walczyć o nowe ścieżki w mieście". My nie chcemy czekać do wyborów! Uważamy też, że lepiej budować ścieżki, niż organizować drogie widowiska historyczne, jak "Wiktoria Wiedeńska". Chcemy, żeby pieniądze na ścieżki znalazły się dziś.
Grupa radnych, która w zeszłych latach wspierała rozbudowę ścieżek, w rozmowach z "Gazetą" czuje się zawstydzona. Zastanawiają się, czy nie zrezygnować na przykład z przygotowania terenu pod pomnik za 1,5 mln zł. Zrezygnować! Lepiej budować ścieżki niż pomniki.
W sobotę razem z "Gazetą" specjalny dodatek "Niezbędnik rowerzysty". A w nim:
- miejski wyścig, czyli kto najszybciej porusza się po Krakowie: kierowca, pasażer czy rowerzysta?
- plan krakowskich ścieżek rowerowych
- poradnik, jak korzystać z miejskiej wypożyczalni rowerów
- informator o planowanych zmianach w przepisach
- 16 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Rowerem legalnie pod prąd
laku82
12.04.10, 13:40
www.facebook.com/group.php?gid=109887935702978&ref=mfZapraszam do naszej grupy!Rowerem legalnie pod prąd»
Najczęściej czytane24 htydzień




