Jak Kraków żegnał królów, bohaterów i wieszczów
2010-04-16
, aktualizacja: 16.04.2010 16:49
Adamowi Mickiewiczowi podarowano bławatki, maki i rumianki. Marszałek Józef Piłsudski miał obok siebie konia w uprzęży ukochanej Kasztanki. Juliusz Słowacki raz jeszcze spotkał się z matką - było to spotkanie bardzo symboliczne, ale mimo wszystko intymne (chociażby dlatego, że zmieniono trasę konduktu).
ZOBACZ TAKŻE
- Tak Kraków pożegna prezydencką parę (15-04-10, 23:12)
- Na Wawelu spoczywają idee, nie szkielety (24-04-10, 14:00)
- Takie chwile to się pamięta do końca życia (18-04-10, 21:00)
- 12 maja 1935 r. Nie ma Ziuka (14-05-10, 17:00)
- Prezydencki sarkofag będzie prosty i elegancki (16-04-10, 14:27)
- Pogrzeb na Wawelu - zdania są podzielone (14-04-10, 09:00)
- Lech Kaczyński spocznie na Wawelu - komentarze (13-04-10, 16:25)
- Kraków w niedzielę - co, gdzie i kiedy? (17-04-10, 01:00)
Królów, bohaterów narodowych i wieszczów, którzy mieli spocząć na Wawelu, Kraków żegnał za każdym razem w ten sam sposób. Miasto było milczące, wzruszone, po ludzku przejęte.
Oczywiście były to pogrzeby z pompą. Ale też pogrzeby pełne czułości.
Król Kazimierz Wielki
To właśnie ten pogrzeb był pierwszym opisanym przez ówczesnych kronikarzy. Nie istniały wtedy żadne procedury i zasady dotyczące pochówków władców Polski. Kazimierz Wielki zmarł w 1370 roku, miał właściwie dwa pogrzeby. Pierwszy był skromny i uczestniczyła w nim tylko najbliższa rodzina. Ciało króla przeniesiono z zamku do katedry i tam spoczęło na katafalku. Po nabożeństwie Kazimierza Wielkiego pochowano w ambicie katedralnym, w pobliżu ołtarza głównego. Kraków czekał na przyjazd następcy władcy - Ludwika Węgierskiego z dynastii Andegawenów. W średniowieczu obowiązywał zwyczaj, że w pogrzebie uczestniczył prawny następca zmarłego. Ludwik Węgierski urządził wujowi pogrzeb z wielką pompą. Kronikarz Janko z Czarnkowa pisze: "Na przód szły cztery wozy, każdy w cztery piękne konie, a wszystko to - tak woźnice, jak i konie i wozy - było czarnym suknem przybrane i przykryte. Potem kroczyło czterdziestu rycerzy w pełnych zbrojach na koniach pokrytych suknem szkarłatnym. (...). Potem szły zgromadzenia zakonne i wszystkie osoby duchowne, wiele ich było w mieście i na przedmieściach, śpiewając pieśni żałobne, a poprzedzając mary pełne złotogłowia, sukna różnego i innych drogich materyj (...). Po złożeniu ofiar, gdy zaczęto kruszyć chorągwie, powstał taki krzyk żałosny, taki płacz i jęk wszystkich obojga płci obecnych w kościele krakowskim, że od tego płaczu i jęku wszyscy, osoby możne i niskie, starzy i młodzi, ledwo się utulić mogli". Tak ustalony ceremoniał pogrzebowy stał się obowiązkowy do XVI stulecia.
Tadeusz Kościuszko
Marek Antoni Jullien, autor jednej z pierwszych monografii Kościuszki, relacjonuje: "Katafalk był wystawiony na kształt piedestału kolumny Trajana. Na wierzchnich gzymsach jego sześć białych orłów podpierały schody, gdzie trumna na czterech działach była złożona". Odezwał się Dzwon Zygmunta, były płomienne kazania patriotyczne i... jedno spontaniczne wystąpienie krakowskiego patrioty: "Panowie bracia, kiedy nas Bóg przy grobie obrońcy Wiednia zgromadził, dobądźmy szabel, złóżmy je na tym grobie: niechaj męstwo, które wiodło Sobieskiego w obronie świętej wiary naszej, zaostrzy i nasze szable, abyśmy się krzywd naszych kiedyś pomścili". Tego bardzo emocjonalnego apelu nie zacytował żaden z ówczesnych dzienników z obawy przed politycznymi konsekwencjami). Słowa zostały w krypcie. Był 23 czerwca 1818 roku.
Adam Mickiewicz
Pogrzeb wieszcza odbył się 4 lipca 1890 roku (poeta zmarł w 1855 roku i został pochowany na cmentarzu Montmorency). Kondukt uformował się na Szlaku, prochy poety złożono bowiem w domu składów zbożowych przy ul. Warszawskiej. Prostą, metalową trumnę ułożono na karawanie, który przybrano wieńcami z rumianków, bławatków i maków. Orszak żałobny przeszedł ulicami: Basztową, Sławkowską, Rynkiem Głównym i podejściem od Bernardyńskiej. Przed wejściem do Katedry Wawelskiej wieszcza witał Adam Asnyk: "Po utracie naszej niepodległości, gdy zabrakło nam dawnych królów i hetmanów, gdy znak królewski z Orłem i Pogonią padł na dziejowym pobojowisku (...) Opatrzność zesłała nam nowego wodza". Pogrzeb Mickiewicza zamienił się w Krakowie w wielką manifestację patriotyczną.
Juliusz Słowacki
Poeta zmarł w 1849 roku, ale prawie 80 lat czekał Kraków na jego pogrzeb w Katedrze Wawelskiej. Trumna z prochami Słowackiego przybyła z Warszawy do Krakowa pociągiem 28 czerwca 1927 roku. Z dworca przeniesiono ją do Barbakanu, gdzie wystawiono na katafalku. Na drugi dzień kondukt wyruszył ulicami Basztową, Sławkowską, Rynkiem Głównym, św. Anny i Straszewskiego na Wawel. Na trasie znalazła się ulica św. Anny, którą orszaki żałobne raczej omijały. Właśnie przy tej ulicy znajdowała się tablica pamiątkowa ufundowana przez matkę poety. Trumnę do krypty kazał odprowadzić marszałek Józef Piłsudski. To był krótki, żołnierski rozkaz. Słowa padły na dziedzińcu arkadowym na Wawelu.
Józef Piłsudski
Na krótko przed śmiercią marszałek napisał swoją ostatnią wolę: "Nie wiem, czy zechcą mnie pochować na Wawelu. Niech!". Trumnę z ciałem Piłsudskiego przywiózł do Krakowa specjalny pociąg 18 maja 1935 roku. Na dworcu czekał na marszałka prezydent Ignacy Mościcki i rząd. Trumnę umieszczono na lawecie zaprzęgniętej w sześć koni. Kondukt prowadził arcybiskup krakowski Adam Stefan Sapieha w asyście 1500 księży. Ulice wzdłuż trasy, którymi szedł orszak, szczelnie wypełniali krakowianie. Były poczty sztandarowe, prowadzono konia okrytego kirem z uprzężą słynnej Kasztanki. Do wieka trumny przymocowano buławę marszałkowską, szablę i maciejówkę (czapkę której używał Piłsudski). Marszałka żegnano w milczeniu, słychać było płacz; wzdłuż trasy czekały na niego cztery pokolenia rodzin. To był jeden z najbardziej wzruszających i przejmujących pogrzebów wawelskich. Mościcki pożegnał Piłsudskiego: "Dał Polsce wolność, granice, moc i szacunek".
W tekście korzystałam z "Encyklopedii Krakowa" pod red. Antoniego Henryka Stachowskiego, "Gróbów Królewskich na Wawelu" Michała Rożka
Fragment serialu "Marszałek Piłsudski"
Oczywiście były to pogrzeby z pompą. Ale też pogrzeby pełne czułości.
Król Kazimierz Wielki
To właśnie ten pogrzeb był pierwszym opisanym przez ówczesnych kronikarzy. Nie istniały wtedy żadne procedury i zasady dotyczące pochówków władców Polski. Kazimierz Wielki zmarł w 1370 roku, miał właściwie dwa pogrzeby. Pierwszy był skromny i uczestniczyła w nim tylko najbliższa rodzina. Ciało króla przeniesiono z zamku do katedry i tam spoczęło na katafalku. Po nabożeństwie Kazimierza Wielkiego pochowano w ambicie katedralnym, w pobliżu ołtarza głównego. Kraków czekał na przyjazd następcy władcy - Ludwika Węgierskiego z dynastii Andegawenów. W średniowieczu obowiązywał zwyczaj, że w pogrzebie uczestniczył prawny następca zmarłego. Ludwik Węgierski urządził wujowi pogrzeb z wielką pompą. Kronikarz Janko z Czarnkowa pisze: "Na przód szły cztery wozy, każdy w cztery piękne konie, a wszystko to - tak woźnice, jak i konie i wozy - było czarnym suknem przybrane i przykryte. Potem kroczyło czterdziestu rycerzy w pełnych zbrojach na koniach pokrytych suknem szkarłatnym. (...). Potem szły zgromadzenia zakonne i wszystkie osoby duchowne, wiele ich było w mieście i na przedmieściach, śpiewając pieśni żałobne, a poprzedzając mary pełne złotogłowia, sukna różnego i innych drogich materyj (...). Po złożeniu ofiar, gdy zaczęto kruszyć chorągwie, powstał taki krzyk żałosny, taki płacz i jęk wszystkich obojga płci obecnych w kościele krakowskim, że od tego płaczu i jęku wszyscy, osoby możne i niskie, starzy i młodzi, ledwo się utulić mogli". Tak ustalony ceremoniał pogrzebowy stał się obowiązkowy do XVI stulecia.
Tadeusz Kościuszko
Marek Antoni Jullien, autor jednej z pierwszych monografii Kościuszki, relacjonuje: "Katafalk był wystawiony na kształt piedestału kolumny Trajana. Na wierzchnich gzymsach jego sześć białych orłów podpierały schody, gdzie trumna na czterech działach była złożona". Odezwał się Dzwon Zygmunta, były płomienne kazania patriotyczne i... jedno spontaniczne wystąpienie krakowskiego patrioty: "Panowie bracia, kiedy nas Bóg przy grobie obrońcy Wiednia zgromadził, dobądźmy szabel, złóżmy je na tym grobie: niechaj męstwo, które wiodło Sobieskiego w obronie świętej wiary naszej, zaostrzy i nasze szable, abyśmy się krzywd naszych kiedyś pomścili". Tego bardzo emocjonalnego apelu nie zacytował żaden z ówczesnych dzienników z obawy przed politycznymi konsekwencjami). Słowa zostały w krypcie. Był 23 czerwca 1818 roku.
Adam Mickiewicz
Pogrzeb wieszcza odbył się 4 lipca 1890 roku (poeta zmarł w 1855 roku i został pochowany na cmentarzu Montmorency). Kondukt uformował się na Szlaku, prochy poety złożono bowiem w domu składów zbożowych przy ul. Warszawskiej. Prostą, metalową trumnę ułożono na karawanie, który przybrano wieńcami z rumianków, bławatków i maków. Orszak żałobny przeszedł ulicami: Basztową, Sławkowską, Rynkiem Głównym i podejściem od Bernardyńskiej. Przed wejściem do Katedry Wawelskiej wieszcza witał Adam Asnyk: "Po utracie naszej niepodległości, gdy zabrakło nam dawnych królów i hetmanów, gdy znak królewski z Orłem i Pogonią padł na dziejowym pobojowisku (...) Opatrzność zesłała nam nowego wodza". Pogrzeb Mickiewicza zamienił się w Krakowie w wielką manifestację patriotyczną.
Juliusz Słowacki
Poeta zmarł w 1849 roku, ale prawie 80 lat czekał Kraków na jego pogrzeb w Katedrze Wawelskiej. Trumna z prochami Słowackiego przybyła z Warszawy do Krakowa pociągiem 28 czerwca 1927 roku. Z dworca przeniesiono ją do Barbakanu, gdzie wystawiono na katafalku. Na drugi dzień kondukt wyruszył ulicami Basztową, Sławkowską, Rynkiem Głównym, św. Anny i Straszewskiego na Wawel. Na trasie znalazła się ulica św. Anny, którą orszaki żałobne raczej omijały. Właśnie przy tej ulicy znajdowała się tablica pamiątkowa ufundowana przez matkę poety. Trumnę do krypty kazał odprowadzić marszałek Józef Piłsudski. To był krótki, żołnierski rozkaz. Słowa padły na dziedzińcu arkadowym na Wawelu.
Józef Piłsudski
Na krótko przed śmiercią marszałek napisał swoją ostatnią wolę: "Nie wiem, czy zechcą mnie pochować na Wawelu. Niech!". Trumnę z ciałem Piłsudskiego przywiózł do Krakowa specjalny pociąg 18 maja 1935 roku. Na dworcu czekał na marszałka prezydent Ignacy Mościcki i rząd. Trumnę umieszczono na lawecie zaprzęgniętej w sześć koni. Kondukt prowadził arcybiskup krakowski Adam Stefan Sapieha w asyście 1500 księży. Ulice wzdłuż trasy, którymi szedł orszak, szczelnie wypełniali krakowianie. Były poczty sztandarowe, prowadzono konia okrytego kirem z uprzężą słynnej Kasztanki. Do wieka trumny przymocowano buławę marszałkowską, szablę i maciejówkę (czapkę której używał Piłsudski). Marszałka żegnano w milczeniu, słychać było płacz; wzdłuż trasy czekały na niego cztery pokolenia rodzin. To był jeden z najbardziej wzruszających i przejmujących pogrzebów wawelskich. Mościcki pożegnał Piłsudskiego: "Dał Polsce wolność, granice, moc i szacunek".
W tekście korzystałam z "Encyklopedii Krakowa" pod red. Antoniego Henryka Stachowskiego, "Gróbów Królewskich na Wawelu" Michała Rożka
Fragment serialu "Marszałek Piłsudski"
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
89 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.








