Lekarz wziął od pacjentów ponad 32 tys. zł.
2010-04-19
, aktualizacja: 19.04.2010 18:44
Były ordynator hematologii ze szpitala im. Rydygiera został skazany za łapówkarstwo. Dyrektor placówki podsumował sprawę: "To były historyczne epizody".
ZOBACZ TAKŻE
- Ukradł samochodziki, krzyżówki i naklejki za 800 zł (21-04-10, 15:55)
- Strażnik miejski brał do łapy od 20 do 100 zł (19-04-10, 21:00)
- Szpital Rydygiera korzysta z planu B. Prywatyzuje się! (26-03-10, 10:00)
- Informacje o pacjentach szpitala rozrzucone na ulicy! (04-03-10, 08:00)
- Sąd skazał Andrzeja Z. na dwa lata więzienia w zawieszeniu na cztery, 15 tys. zł grzywny oraz nakazał zwrot ponad 32 tys. zł, które wziął od pacjentów - wylicza Rafał Lisak, rzecznik prasowy krakowskiego sądu. - Prokurator żądał też zakazu pełnienia funkcji w publicznych placówkach służby zdrowia przez rok, a sędzia uznał, że zakaz powinien obowiązywać trzy razy dłużej.
Ordynatora Z. CBA zatrzymało pod koniec 2008 roku, tuż po tym, jak w jego gabinecie krewna pacjentki zostawiła kopertę ze znakowanymi banknotami na kwotę 300 zł za opiekę nad chorą. Agenci znaleźli te pieniądze w portfelu lekarza. Prokuratura od momentu zatrzymania ordynatora zapewniała, że ma dowody, iż częściej brał pieniądze od rodzin pacjentów. Takich przypadków miało być co najmniej 14. Jeden z zarzutów mówił o przyjęciu od pacjenta nawet 12 tys. zł.
Z. na początku nie przyznawał się do winy, ale przed sądem potwierdził, że brał pieniądze. Wyrok w sprawie zapadł. Co to oznacza dla jego pracodawcy? - Andrzej Z. nie pełni kierowniczych funkcji - uważa Krzysztof Kłos, dyrektor szpitala im. Rydygiera. - Jest asystentem na hematologii, koordynuje też chemioterapię w szpitalu.
Koordynator to jednak też kierownicza funkcja. Powierzenie jej w sytuacji, gdy Z. sam przyznał, że brał pieniądze, może być wątpliwe etycznie. - Żaden lekarz w naszym szpitalu nie jest zwolniony z przestrzegania prawa. W przypadku doktora Z. uważam, że były to historyczne epizody. Ocenę etyczną pozostawiam izbie lekarskiej - wyjaśnia dyrektor Kłos.
Sprawa byłego ordynatora trafi teraz do sądu lekarskiego działającego przy krakowskiej izbie lekarskiej. Najcięższe kary za naruszenie zasad etyki to zawieszenie prawa do wykonywania zawodu, w najgorszym przypadku zakaz. Wyrok nie jest prawomocny.
Rok później Jacek D., podwładny ordynatora, też został zatrzymany przez CBA. Prokurator postawił mu zarzut przyjmowania łapówek. W latach 2000-2001 miał wziąć 150 zł - kobieta miała mu wręczyć 50 zł, mężczyzna 100 zł. Kolejny pacjent miał dać 2 tys. zł.
Ordynatora Z. CBA zatrzymało pod koniec 2008 roku, tuż po tym, jak w jego gabinecie krewna pacjentki zostawiła kopertę ze znakowanymi banknotami na kwotę 300 zł za opiekę nad chorą. Agenci znaleźli te pieniądze w portfelu lekarza. Prokuratura od momentu zatrzymania ordynatora zapewniała, że ma dowody, iż częściej brał pieniądze od rodzin pacjentów. Takich przypadków miało być co najmniej 14. Jeden z zarzutów mówił o przyjęciu od pacjenta nawet 12 tys. zł.
Z. na początku nie przyznawał się do winy, ale przed sądem potwierdził, że brał pieniądze. Wyrok w sprawie zapadł. Co to oznacza dla jego pracodawcy? - Andrzej Z. nie pełni kierowniczych funkcji - uważa Krzysztof Kłos, dyrektor szpitala im. Rydygiera. - Jest asystentem na hematologii, koordynuje też chemioterapię w szpitalu.
Koordynator to jednak też kierownicza funkcja. Powierzenie jej w sytuacji, gdy Z. sam przyznał, że brał pieniądze, może być wątpliwe etycznie. - Żaden lekarz w naszym szpitalu nie jest zwolniony z przestrzegania prawa. W przypadku doktora Z. uważam, że były to historyczne epizody. Ocenę etyczną pozostawiam izbie lekarskiej - wyjaśnia dyrektor Kłos.
Sprawa byłego ordynatora trafi teraz do sądu lekarskiego działającego przy krakowskiej izbie lekarskiej. Najcięższe kary za naruszenie zasad etyki to zawieszenie prawa do wykonywania zawodu, w najgorszym przypadku zakaz. Wyrok nie jest prawomocny.
Rok później Jacek D., podwładny ordynatora, też został zatrzymany przez CBA. Prokurator postawił mu zarzut przyjmowania łapówek. W latach 2000-2001 miał wziąć 150 zł - kobieta miała mu wręczyć 50 zł, mężczyzna 100 zł. Kolejny pacjent miał dać 2 tys. zł.
- 9 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
A dlaczego nie poszedł siedzieć? Czyżby więzienia
krzak164
22.04.10, 09:49
nie były odpowiednim miejscem dla złodziejskich lekarzy?»
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.




