Młodzi naukowcy skuszeni. Wracają do kraju
2010-04-24
, aktualizacja: 23.04.2010 21:53
Wracajcie do kraju! - zachęca młodych naukowców, którzy wyjechali za granicę, Fundacja Nauki Polskiej. Do powrotu do Krakowa już udało się jej namówić 12 badaczy. Teraz zaczyna kusić również doktorantów innych narodowości
ZOBACZ TAKŻE
- Moherowy beret to nie światopogląd, tylko dodatek (23-04-10, 20:11)
- W Nowym Sączu możesz dostać milon za dobry pomysł (16-05-10, 23:00)
- Szkoła 2.0: Ludzie, nie bójmy się technologii (10-05-10, 18:27)
- Uczniowie przeliczyli się na maturze z matematyki? (05-05-10, 23:00)
- Czas dojrzewania kilkudziesięciu tysięcy Małopolan (03-05-10, 21:00)
- Szkoła International House wprowadza uczniów w błąd (01-05-10, 09:00)
- Pismo Święte i "Krzyżacy" na egzaminie gimnazjalnym (27-04-10, 22:27)
- W Krakowie powstaje nowoczesny wykrywacz burz (27-04-10, 06:00)
- Wybuchł wulkan i nasz świat legł w gruzach (24-04-10, 14:00)
- Nowi mieszczanie w Krakowie - ich miejsca, ich styl (10-04-10, 17:00)
- Gdyby nie oferta Fundacji Nauki Polskiej, nie byłoby mnie tutaj - mówi bez ogródek dr Piotr Faliszewski. Prawie pięć lat spędził na uniwersytecie w Rochester (USA). Dziś pracuje na AGH w Katedrze Informatyki. Prowadzi badania nad teorią złożoności obliczeniowej w naukach politycznych i ekonomii. - Mój projekt koncentruje się głównie na problemach organizowania kampanii wyborczych. Szukam efektywnych metod planowania takich kampanii lub argumentów, że jest to obliczeniowo trudne - opowiada. Przekonuje, że wyniki prowadzonych przez niego badań pozwolą na tańsze prowadzenie działalności politycznej.
Dr Marlena Nowaczyk zajmuje się teorią operatorów w Instytucie Matematycznym PAN w Krakowie. Do Szwecji na uniwersytet w Lund wyjechała zaraz po magisterce zrobionej na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Spędziła tam sześć lat. Wróciła, bo usłyszała o programie prowadzonym przez fundację.
- Szczerze? Raczej tu nie zostanę na stałe. Gdy program się skończy, wpadnę w smutną rzeczywistość, z jaką musi się borykać polski naukowiec, a bardzo tego nie chcę - mówi.
Nie zarzyna się kury znoszącej złote jajka
Danuta Pawlak z Fundacji Nauki Polskiej nie ma wątpliwości: - Młodzi, zdolni naukowcy w kraju mogą być jak kura znosząca złote jajka. Tyle że o taką kurę trzeba dbać. A w Polsce wciąż mało kto zdaje sobie z tego sprawę. Zamiast administracji, która na Zachodzie przychodzi takim ludziom z pomocą w załatwianiu wielu spraw, w naszym kraju mamy obezwładniającą machinę biurokratyczną. Zdarza się, że osobom, które na własną rękę zdobywają pieniądze na badania, uczelnie odbierają stypendia. Jeśli do tego dodać marne zarobki, trudno się dziwić, że wielu ucieka za granicę.
Prof. Izabela Wagner z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego pisze wręcz o depresji młodych naukowców, którzy wrócili do Polski. Biorący udział w jej badaniach opublikowanych pod koniec 2009 roku mówią o plusie powrotu, jakim jest spotkanie z rodziną, i niezliczonych minusach. Są nimi brak akceptacji otoczenia, wolny rytm pracy, brak zaangażowania członków ekipy badawczej, mała pensja (ok. 1400 zł na rękę dla doktorantów) i opieszałość administracji.
Środkowoeuropejskie Forum Badań Migracyjnych donosi, że aż 54 proc. przebywających w Polsce naukowców deklaruje chęć wyjazdu za granicę. Wracać nie ma ochoty 27 proc. badaczy przebywających w Niemczech i 14 proc. pracujących na uczelniach angielskich.
By ich ściągnąć do ojczyzny, Fundacja Nauki Polskiej już w 2006 roku wystartowała z programem "Homing". W jego ramach naukowcy otrzymywali 76 tys. zł w formie stypendium (rozłożone na dwa lata) oraz co roku po 46 tys. zł na badania. Wróciły 63 osoby. W tym 12 do Krakowa: na Uniwersytet Jagielloński, Akademię Górniczo-Hutniczą, do Instytutów Farmakologii, Fizyki Jądrowej, Nauk Geologicznych PAN... Dzięki programowi w Krakowie są dziś dr Marlena Nowaczyk i dr Piotr Faliszewski.
Teraz, prócz Polaków, fundacja chce sprowadzić do naszego kraju również obcokrajowców.
Właśnie zamknęła składanie wniosków o udział w programie "Homing Plus".
Tym, którzy zdecydują się na pracę na polskich uczelniach, oferuje 5 tys. zł stypendium miesięcznie oraz 80 tys. zł rocznie na prowadzenie badań. O to, by dostać się do pierwszej edycji programu, stara się 47 młodych badaczy. Szansę ma 10. Tylko do Krakowa chce wrócić pięć osób.
Gdyby nie ten program, prosiłbym o zupę
Kolejny nabór wniosków o udział w programie rusza 15 sierpnia. Jak informuje Pawlak, największe zainteresowanie uczestnictwem w drugiej edycji programu już przejawiają naukowcy z Indii oraz Polacy z Anglii i USA.
- Ci z Indii chcą wyrwać się do lepszego świata. Ci z Anglii i USA wyjechali kiedyś do lepszego świata, zostawiając tu rodziny i przyjaciół. Jeśli zdecydują się wrócić, nasz program daje im szanse na miękkie lądowanie - mówi.
Opowiada też o powracających na polskie uczelnie, którzy mówią wprost, że gdyby nie wsparcie programu "Homing", byliby w fatalnej sytuacji. "Przyszłoby mi brać w jedną rękę blaszany garnek, w drugą łyżkę i dzwonić, prosząc o zupę" - pisze do FNP jeden z laureatów programu, któremu przez opieszałość administracji uniwersytetu, na który wrócił, przez kilka miesięcy na konto nie wpływało wynagrodzenie.
Szczegóły o programie "Homing Plus" można znaleźć na stronie Fundacji Nauki Polskiej www.fnp.org.pl.
Dr Marlena Nowaczyk zajmuje się teorią operatorów w Instytucie Matematycznym PAN w Krakowie. Do Szwecji na uniwersytet w Lund wyjechała zaraz po magisterce zrobionej na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Spędziła tam sześć lat. Wróciła, bo usłyszała o programie prowadzonym przez fundację.
- Szczerze? Raczej tu nie zostanę na stałe. Gdy program się skończy, wpadnę w smutną rzeczywistość, z jaką musi się borykać polski naukowiec, a bardzo tego nie chcę - mówi.
Nie zarzyna się kury znoszącej złote jajka
Danuta Pawlak z Fundacji Nauki Polskiej nie ma wątpliwości: - Młodzi, zdolni naukowcy w kraju mogą być jak kura znosząca złote jajka. Tyle że o taką kurę trzeba dbać. A w Polsce wciąż mało kto zdaje sobie z tego sprawę. Zamiast administracji, która na Zachodzie przychodzi takim ludziom z pomocą w załatwianiu wielu spraw, w naszym kraju mamy obezwładniającą machinę biurokratyczną. Zdarza się, że osobom, które na własną rękę zdobywają pieniądze na badania, uczelnie odbierają stypendia. Jeśli do tego dodać marne zarobki, trudno się dziwić, że wielu ucieka za granicę.
Prof. Izabela Wagner z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego pisze wręcz o depresji młodych naukowców, którzy wrócili do Polski. Biorący udział w jej badaniach opublikowanych pod koniec 2009 roku mówią o plusie powrotu, jakim jest spotkanie z rodziną, i niezliczonych minusach. Są nimi brak akceptacji otoczenia, wolny rytm pracy, brak zaangażowania członków ekipy badawczej, mała pensja (ok. 1400 zł na rękę dla doktorantów) i opieszałość administracji.
Środkowoeuropejskie Forum Badań Migracyjnych donosi, że aż 54 proc. przebywających w Polsce naukowców deklaruje chęć wyjazdu za granicę. Wracać nie ma ochoty 27 proc. badaczy przebywających w Niemczech i 14 proc. pracujących na uczelniach angielskich.
By ich ściągnąć do ojczyzny, Fundacja Nauki Polskiej już w 2006 roku wystartowała z programem "Homing". W jego ramach naukowcy otrzymywali 76 tys. zł w formie stypendium (rozłożone na dwa lata) oraz co roku po 46 tys. zł na badania. Wróciły 63 osoby. W tym 12 do Krakowa: na Uniwersytet Jagielloński, Akademię Górniczo-Hutniczą, do Instytutów Farmakologii, Fizyki Jądrowej, Nauk Geologicznych PAN... Dzięki programowi w Krakowie są dziś dr Marlena Nowaczyk i dr Piotr Faliszewski.
Teraz, prócz Polaków, fundacja chce sprowadzić do naszego kraju również obcokrajowców.
Właśnie zamknęła składanie wniosków o udział w programie "Homing Plus".
Tym, którzy zdecydują się na pracę na polskich uczelniach, oferuje 5 tys. zł stypendium miesięcznie oraz 80 tys. zł rocznie na prowadzenie badań. O to, by dostać się do pierwszej edycji programu, stara się 47 młodych badaczy. Szansę ma 10. Tylko do Krakowa chce wrócić pięć osób.
Gdyby nie ten program, prosiłbym o zupę
Kolejny nabór wniosków o udział w programie rusza 15 sierpnia. Jak informuje Pawlak, największe zainteresowanie uczestnictwem w drugiej edycji programu już przejawiają naukowcy z Indii oraz Polacy z Anglii i USA.
- Ci z Indii chcą wyrwać się do lepszego świata. Ci z Anglii i USA wyjechali kiedyś do lepszego świata, zostawiając tu rodziny i przyjaciół. Jeśli zdecydują się wrócić, nasz program daje im szanse na miękkie lądowanie - mówi.
Opowiada też o powracających na polskie uczelnie, którzy mówią wprost, że gdyby nie wsparcie programu "Homing", byliby w fatalnej sytuacji. "Przyszłoby mi brać w jedną rękę blaszany garnek, w drugą łyżkę i dzwonić, prosząc o zupę" - pisze do FNP jeden z laureatów programu, któremu przez opieszałość administracji uniwersytetu, na który wrócił, przez kilka miesięcy na konto nie wpływało wynagrodzenie.
Szczegóły o programie "Homing Plus" można znaleźć na stronie Fundacji Nauki Polskiej www.fnp.org.pl.
- 32 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
76 tys złociszy na dwa lata?
turpin
24.04.10, 19:57
Czyżbym, porzuciwszy Karierę Akademicką na terenie IV RP i teraz, steranynadmiarem pracy w socjalistycznym NHS, coś poprzekręcał albo czegoś niedoczytał? (coraz częściej po czterdziestce mi »
-
Serio?
alesieporobilo
25.04.10, 08:50
Mlodzi naukowcy moze i chcieliby wrocic do kraju ale nie maja dokad. Wymaganiakonkursowe wymyslil urzednik, bo nie naukowiec. Na poczatku roku wpadli napomysl, ze kazdy powracajacy musi miec»
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.





