Miał jeździć po Krakowie, spłonął w 10 minut
2010-04-26
, aktualizacja: 26.04.2010 14:51
Jeden z autobusów miejskich, który od czerwca miał wozić pasażerów po Krakowie, w piątek wyjechał na jazdę próbną. Pojazd stanął w ogniu. Kilka minut wystarczyło, by zostały z niego tylko felgi i zarys karoserii
ZOBACZ TAKŻE
- Pseudotaksówkarze - festiwal niemocy z naciągaczami w tle (27-03-10, 17:00)
- Bronowice w weekend odcięte od tramwajów (06-05-10, 15:06)
- Spalony autobus jednak nie zagraża pasażerom? (27-04-10, 19:54)
- Remont torowiska licytowany on-line (12-04-10, 16:28)
- Kraków zmienia się w miasto korków (31-03-10, 08:00)
- Nową drogową dziurę oddam w dobre ręce (09-03-10, 22:46)
Solbus SM12 LNG ma zrewolucjonizować rynek autobusów miejskich w Polsce. To pierwszy produkowany na masową skalę pojazd napędzany skroplonym gazem LNG. Nad Wisłą nikt z tej przyjaznej środowisku technologii jeszcze nie korzysta. W 2008 roku prototyp pojazdu otrzymał homologację niezbędną do rozpoczęcia masowej produkcji.
Pierwszy przewoźnik, który zdecydował się zakupić nowatorski tabor, to krakowskie Przedsiębiorstwo Transportu Samochodowego, które w zeszłym roku wygrało przetarg na obsługę kilku miejskich linii autobusowych. 31 solbusów miało się pojawić na krakowskich ulicach w kwietniu. Termin nie został dotrzymany, bo homologacje dostały tylko krótsze, 12-metrowe pojazdy. O pozwolenie na eksploatację przegubowców (ma ich być 15) fabryka dopiero się stara.
Organizator przetargu, czyli Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu, dał przewoźnikowi jeszcze dwa miesiące na dopięcie formalności i rozpoczęcie pracy. Jeżeli i ta data zostanie przekroczona, to wielomilionowy kontrakt przepadnie. PTS zapewnia jednak, że do czerwca zdąży i zacznie jeździć dla krakowian. Problem w tym, że Solbus może stracić uzyskane wcześniej pozwolenia. W piątek podczas jazdy testowej spłonął jeden z 12-metrowców, który za dwa miesiące miał się pojawić pod Wawelem. Jechał nim kierowca z 15 inżynierami. Pękł wąż wysokociśnieniowy w instalacji napędu wentylatora. Chwilę później kabinę wypełnił dym, a po kilku minutach pojazd stał w ogniu. Na szczęście wszyscy pasażerowie się ewakuowali.
- Guma, siedzenia, tworzywa sztuczne, wszystko spaliło się w 10 minut. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, po autobusie został już tylko stelaż. Na szczęście nie doszło do wybuchu paliwa - opowiadał jeden ze strażaków. Przedstawiciele Solbusa utrzymują, że ich autobusy są w pełni bezpieczne. - Dzięki odpowiedniej technologii w momencie krytycznym gaz trzymany w zbiornikach zaczyna parować. Wydostaje się zaworem nadmiarowym umieszczonym nad autobusem. Nie ma prawa wybuchnąć, a taka awaria może się zdarzyć w każdym pojeździe - uspokaja Antoni Śliżak, prezes soleckiej fabryki.
Z nieoficjalnych informacji, do których dotarła "Gazeta", wynika, że Instytut Transportu Samochodowego może jednak cofnąć homologację autobusom Solbusa. Wtedy przetarg na obsługę linii autobusowych, które miał przejąć PTS, trzeba będzie rozstrzygnąć jeszcze raz.
Pierwszy przewoźnik, który zdecydował się zakupić nowatorski tabor, to krakowskie Przedsiębiorstwo Transportu Samochodowego, które w zeszłym roku wygrało przetarg na obsługę kilku miejskich linii autobusowych. 31 solbusów miało się pojawić na krakowskich ulicach w kwietniu. Termin nie został dotrzymany, bo homologacje dostały tylko krótsze, 12-metrowe pojazdy. O pozwolenie na eksploatację przegubowców (ma ich być 15) fabryka dopiero się stara.
Organizator przetargu, czyli Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu, dał przewoźnikowi jeszcze dwa miesiące na dopięcie formalności i rozpoczęcie pracy. Jeżeli i ta data zostanie przekroczona, to wielomilionowy kontrakt przepadnie. PTS zapewnia jednak, że do czerwca zdąży i zacznie jeździć dla krakowian. Problem w tym, że Solbus może stracić uzyskane wcześniej pozwolenia. W piątek podczas jazdy testowej spłonął jeden z 12-metrowców, który za dwa miesiące miał się pojawić pod Wawelem. Jechał nim kierowca z 15 inżynierami. Pękł wąż wysokociśnieniowy w instalacji napędu wentylatora. Chwilę później kabinę wypełnił dym, a po kilku minutach pojazd stał w ogniu. Na szczęście wszyscy pasażerowie się ewakuowali.
- Guma, siedzenia, tworzywa sztuczne, wszystko spaliło się w 10 minut. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, po autobusie został już tylko stelaż. Na szczęście nie doszło do wybuchu paliwa - opowiadał jeden ze strażaków. Przedstawiciele Solbusa utrzymują, że ich autobusy są w pełni bezpieczne. - Dzięki odpowiedniej technologii w momencie krytycznym gaz trzymany w zbiornikach zaczyna parować. Wydostaje się zaworem nadmiarowym umieszczonym nad autobusem. Nie ma prawa wybuchnąć, a taka awaria może się zdarzyć w każdym pojeździe - uspokaja Antoni Śliżak, prezes soleckiej fabryki.
Z nieoficjalnych informacji, do których dotarła "Gazeta", wynika, że Instytut Transportu Samochodowego może jednak cofnąć homologację autobusom Solbusa. Wtedy przetarg na obsługę linii autobusowych, które miał przejąć PTS, trzeba będzie rozstrzygnąć jeszcze raz.
Polecamy: Dzielny motorniczy chuliganom nie odpuści
- 90 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów
-
przecież
nemo80
26.04.10, 06:54
przecież to ten sam wypadek, opisany na innym regionalnym portalu...»
-
Miał jeździć po Krakowie, spłonął w 10 minut
krakower
26.04.10, 10:32
Jeśli ktoś myśli, że MPK zrezygnuje z pozycji monopolisty, to jest frajerem. »
-
Miał jeździć po Krakowie, spłonął w 10 minut
nell35
26.04.10, 15:05
Rzeczywiście przyjazny dla środowiska. Sam się utylizuje...»
Najczęściej czytane24 htydzień






