Przedwyborcza wróżba w smutnym czasie
2010-04-27
, aktualizacja: 26.04.2010 21:35
Do katastrofy w Smoleńsku wiadomo było, że obie tegoroczne kampanie wyborcze - lokalna i prezydencka - nałożą się terminami. Los zrządził, że będą to kampanie całkiem osobne. Prezydenta Polski poznamy najpóźniej w lipcu, a lokalne władze późną jesienią, a nawet - jest taka teoretyczna możliwość - w zimie - pisze Stanisław Mancewicz.
ZOBACZ TAKŻE
- Co ja widzę: Polska jest najbiedniejsza... (02-07-10, 07:00)
- W trwającej kampanii nawet kot mnie nie poznaje (30-05-10, 10:00)
- Kaczyński w Zakopanem: koniec wojny polsko-polskiej (29-05-10, 23:06)
- Przeczytałem: Chmura może być wymysłem elit (25-04-10, 10:00)
- Honorowe obywatelstwo Krakowa: po ludzku współczuję (11-03-10, 12:00)
- Co ja widzę. Prezydent dzieli się myślą na Blipie (03-03-10, 12:00)
- Co ja widzę: Sukiennice zmieniły kolor! Ginie tradycja (23-02-10, 13:00)
Co to zmienia? Bardzo trudno ocenić, prócz tego, że kampania wyborcza kandydatów na prezydentów miast i chętnych do rad wystartuje najwcześniej w lecie. Wcześniej nikt sobie nie będzie wyborami lokalnymi zawracał głowy. Mimo to dobrze dziś się rozejrzeć. Na nowo, bo lokalna scena polityczna wygląda inaczej niż miesiąc temu.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że tak przed, jak i po katastrofie sytuacja na ringu krakowskim była i jest taka sama. Kandydata miała i ma Platforma Obywatelska, kandydatem był i jest Jacek Majchrowski, Prawo i Sprawiedliwość zaś nie miało i nie ma nikogo z szansami.
Przed katastrofą trudno było wierzyć w - nieśmiałe zresztą - domniemania, że wystartuje Zbigniew Wassermann, najważniejsza postać krakowskiego PiS-u. Można było raczej zakładać, że to on kogoś wymyśli i wskaże, że będzie mieć w tej sprawie zdanie superważne, ewentualnie, że będzie namawiał Jarosława Kaczyńskiego, by ten wydał pozwolenie na poparcie w drugiej turze kogoś spoza PiS-u. Poparcie nie jawne, lecz ciche, i za coś. Do takiego akurat sądzenia upoważniały słabiutkie wyniki PiS-u w mieście. Przypomnę, że Ziobro w wyborach europejskich, choć generalnie wygrał, w Krakowie akurat przegrał dość okrutnie.
Wassermann zginął, nie wskazując nikogo. Wcześniej jednak rozgrywał różne warianty, bo - jak sądzę - był tu jedynym człowiekiem upoważnionym do prowadzenia takiej gry. Najpewniej - są to tylko domysły, choć graniczące z pewnością - porozumiewał się z Majchrowskim w kwestii przyznania honorowego obywatelstwa prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, a wcześniej w sprawie głosowania budżetu. To robiło wrażenie, ale tylko na tych, którzy pamiętali, że w poprzednich wyborach lokalnych PiS swą kampanię oparło na totalnej "antymajchrowszczyźnie". Coś się zmieniło, zauważalnie. Majchrowski bardzo prędko został, jak świetnie pamiętamy, zwolennikiem przyznania honorowego obywatelstwa Lechowi Kaczyńskiemu, co wielu ludzi wprawiło w osłupienie; był też za wawelskim pogrzebem tragicznie zmarłego prezydenta. Majchrowski wyraził się na ten temat niemal entuzjastycznie, z entuzjazmem niewidzianym u niego chyba nigdy. Jest to dlatego istotne, że nie miał w tej materii wiele do decydowania.
Czy prezydent Majchrowski liczy na PiS? Infantylne byłoby założenie, że o tym nie myśli. Majchrowski, odkąd pojawił się w polityce, przeszedł od poczciwego poparcia lewicy i ludowców, potem Jana Rokity, przez wsparcie "lepperowców" i "giertychowców", po kombinacyjną zagrywkę z PO w poprzednich wyborach. Zaprawdę trudno mu się dziwić, że teraz spróbuje tego samego z PiS-em.
Nasz prezydent to człowiek - o czym pisałem po wielokroć - nadzwyczaj obrotowy. Realizuje scenariusze w skali Polski egzotyczne, wobec których jego przeciwnicy i konkurenci miękną miękkością endemicznie krakowską, oddając się z ufnością i wdzięcznością pracy pod jego kierownictwem.
Pozostaje pytanie, co na to PiS? Jak zareaguje na wdzięki profesora Majchrowskiego, gdy Jarosław Kaczyński wygra swoje wybory? Czy PiS-owcy uznają, że Majchrowski jest im do czegokolwiek potrzebny? Czy poniesieni wielkim zwycięstwem zauważą jego pomysły? Na przykład inicjatywę przyznania honorowego obywatelstwa miasta tym razem Jarosławowi Kaczyńskiemu? Zareagują czy opuszczą? Czy zaprzęgną i każą szarpać cuglami? Czy możliwe, że Majchrowski zostanie wreszcie jawnym, ale zasłużonym budowniczym IV RP w Krakowie? To doprawdy jedyna wesoła wróżba w tym smutnym czasie.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że tak przed, jak i po katastrofie sytuacja na ringu krakowskim była i jest taka sama. Kandydata miała i ma Platforma Obywatelska, kandydatem był i jest Jacek Majchrowski, Prawo i Sprawiedliwość zaś nie miało i nie ma nikogo z szansami.
Przed katastrofą trudno było wierzyć w - nieśmiałe zresztą - domniemania, że wystartuje Zbigniew Wassermann, najważniejsza postać krakowskiego PiS-u. Można było raczej zakładać, że to on kogoś wymyśli i wskaże, że będzie mieć w tej sprawie zdanie superważne, ewentualnie, że będzie namawiał Jarosława Kaczyńskiego, by ten wydał pozwolenie na poparcie w drugiej turze kogoś spoza PiS-u. Poparcie nie jawne, lecz ciche, i za coś. Do takiego akurat sądzenia upoważniały słabiutkie wyniki PiS-u w mieście. Przypomnę, że Ziobro w wyborach europejskich, choć generalnie wygrał, w Krakowie akurat przegrał dość okrutnie.
Wassermann zginął, nie wskazując nikogo. Wcześniej jednak rozgrywał różne warianty, bo - jak sądzę - był tu jedynym człowiekiem upoważnionym do prowadzenia takiej gry. Najpewniej - są to tylko domysły, choć graniczące z pewnością - porozumiewał się z Majchrowskim w kwestii przyznania honorowego obywatelstwa prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, a wcześniej w sprawie głosowania budżetu. To robiło wrażenie, ale tylko na tych, którzy pamiętali, że w poprzednich wyborach lokalnych PiS swą kampanię oparło na totalnej "antymajchrowszczyźnie". Coś się zmieniło, zauważalnie. Majchrowski bardzo prędko został, jak świetnie pamiętamy, zwolennikiem przyznania honorowego obywatelstwa Lechowi Kaczyńskiemu, co wielu ludzi wprawiło w osłupienie; był też za wawelskim pogrzebem tragicznie zmarłego prezydenta. Majchrowski wyraził się na ten temat niemal entuzjastycznie, z entuzjazmem niewidzianym u niego chyba nigdy. Jest to dlatego istotne, że nie miał w tej materii wiele do decydowania.
Czy prezydent Majchrowski liczy na PiS? Infantylne byłoby założenie, że o tym nie myśli. Majchrowski, odkąd pojawił się w polityce, przeszedł od poczciwego poparcia lewicy i ludowców, potem Jana Rokity, przez wsparcie "lepperowców" i "giertychowców", po kombinacyjną zagrywkę z PO w poprzednich wyborach. Zaprawdę trudno mu się dziwić, że teraz spróbuje tego samego z PiS-em.
Nasz prezydent to człowiek - o czym pisałem po wielokroć - nadzwyczaj obrotowy. Realizuje scenariusze w skali Polski egzotyczne, wobec których jego przeciwnicy i konkurenci miękną miękkością endemicznie krakowską, oddając się z ufnością i wdzięcznością pracy pod jego kierownictwem.
Pozostaje pytanie, co na to PiS? Jak zareaguje na wdzięki profesora Majchrowskiego, gdy Jarosław Kaczyński wygra swoje wybory? Czy PiS-owcy uznają, że Majchrowski jest im do czegokolwiek potrzebny? Czy poniesieni wielkim zwycięstwem zauważą jego pomysły? Na przykład inicjatywę przyznania honorowego obywatelstwa miasta tym razem Jarosławowi Kaczyńskiemu? Zareagują czy opuszczą? Czy zaprzęgną i każą szarpać cuglami? Czy możliwe, że Majchrowski zostanie wreszcie jawnym, ale zasłużonym budowniczym IV RP w Krakowie? To doprawdy jedyna wesoła wróżba w tym smutnym czasie.
Sprostowanie: Zbigniew Ziobro w eurowyborach był najlepszy
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Przedwyborcza wróżba w smutnym czasie
zeet
27.04.10, 11:08
Takie pierdoły to mógłby wypisywać nawiedziony internauta, a nie dziennikarz poważnej gazety.»
-
Z Machejka Flis
turpin
27.04.10, 12:19
No cóż, Red. Mancewicz pisze zwykle w stylu barokowo-głupawym o szaszłykach, itp. Teraz spróbował inaczej o nieco poważniejszej materii i wyszło, jak licealne wypracowanie na czwórczynę.»
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.




