Miasto straciło 120 mln zł na operacjach bankowych

Bartosz Piłat
2010-04-28 , aktualizacja: 28.04.2010 17:51
A A A Drukuj
Aby uniknąć przekroczenia dopuszczalnego przez prawo poziomu zadłużenia, krakowski magistrat dokonał niefortunnych zmian w walutach, w których zaciągnął kredyty. Wskaźniki poziomu zadłużenia uratowano, ale miasto straciło na tym 120 mln zł.
Dyskusja o budżecie Krakowa na 2010 rok - skarbnik miasta Lesław Fijał
Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Dyskusja o budżecie Krakowa na 2010 rok - skarbnik miasta Lesław Fijał
SONDAŻ
Na co wydałbyś 120 milionów złotych w Krakowie?

240 kilometrów ścieżek rowerowych
Kilka dobrych festiwali kulturalnych, a co zostanie przekazać Muzeum Narodowemu
Drogi. Tyle kosztuje remont Ronda Ofiar Katynia albo połowy Igołomskiej
Nowe przedszkola i żłobki w mieście

Prawo samorządowe zabrania zaciągania kredytów większych niż 60 proc. wartości całego budżetu gminy. Ze względu na kryzys gospodarczy miasto balansowało w zeszłym roku na granicy przekroczenia dopuszczalnego limitu. - Biorąc pod uwagę dane, którymi dysponowaliśmy i porady ekspertów zdecydowaliśmy się wymienić kredyty we franku szwajcarskim na złotówki. Obawialiśmy się dalszego osłabiania złotego - wyjaśnia Lesław Fijał, skarbnik miasta. - Tymczasem chwilę później nasza waluta błyskawicznie zaczęła się wzmacniać. Nie byliśmy w stanie tego przewidzieć - broni się.

Na sesji rady miasta trwa właśnie burzliwa dyskusja dotycząca odpowiedzialności za dokonywane przez magistrat operacje finansowe na kredytach. W chwili przewalutowania kredytów, frank kosztował ok. 3,25 zł. Dziś jest wart 2,75 zł. Miasto na zmianie waluty wg wyliczeń miasta i radnych Platformy Obywatelskiej straciło 120 mln zł. - Na dodatek koszt obsługi długu urósł nam o 5 mln zł na rok - mówi Grzegorz Stawowy, radny PO.

Skarbnik Fijał twierdzi, że przewalutowanie uchroniło nas przed przekroczeniem dopuszczalnego poziomu zadłużenia. Dzięki sprzedaży franka w szczycie cenowym, procentowy udział kredytów w stosunku do wartości budżetu, w końcu roku (razem z umacnianiem się złotówki) spadł o kilka proc. poniżej wymagań.

- Ratowanie wskaźnika kosztowało nas 120 mln zł. To za wysoka cena, za czysto wizerunkowy wskaźnik. Nic by się nie stało, gdybyśmy przekroczyli ten próg o dwa, trzy procenty. Konsekwencje wprowadzenia zarządu komisarycznego do miasta z tego powodu, grożą dopiero po trzech latach permanentnego utrzymywania wskaźnika powyżej dopuszczalnego limitu. Na dokładkę, tylko wtedy gdy nie ma woli naprawy tego stanu - komentuje Stawowy.

Zobacz: Tak powstaje kładka pieszo-rowerowa przez Wisłę [ZDJĘCIA] | "Je... Wisłę siekierami" - krakowscy wandale w akcji



Podziel się

  • 68 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy

  • Sam miód-JP Morgan otwiera oddział w Polsce docentfl 28.04.10, 17:29

    Przez takie miasta jak Kraków zlatują się różne banki do Polski.Jak muchy do lepu.Pogratulować. Będą was banki spekulacyjne ssać równo.Otwórzcie jeszcze więcej oddziałów żeby im było łatwiej»

  • Bank nigdy nie traci... andrzejzaremba 28.04.10, 23:10

    Gratulacje dla sprawnie przeprowadzonej akcji przepuszczania kasy... Ech centusie, kiedy u Was w koncu bedzie rzadzic ktos wykwalifikowany...»

  • Majchrowski pod sąd ! simonh 29.04.10, 00:11

    Dosyc juz tego dyletanta i kaczego lizusa»

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu