Marcin Hyła: Kraków rowerowo w ogóle nie wypada

Rozmawiała Renata Radłowska
2010-04-29 , aktualizacja: 29.04.2010 13:48
A A A Drukuj
Czekamy na decyzję radnych: budować nowe ścieżki rowerowe czy stawiać kolejne pomniki (pisaliśmy o tym na naszych łamach wczoraj).
Marcin Hyła
Fot.Stanisław Rozpędzik / AG
Marcin Hyła
Dziś pytamy Marcina Hyłę, koordynatora projektu Miasta dla Rowerów, skąd tak naprawdę brać pieniądze na rozbudowę infrastruktury rowerowej. Bo w tegorocznym rowerowym budżecie Krakowa - przypomnijmy - jest zaledwie 500 tys. zł!

Renata Radłowska: Za co Europa buduje ścieżki rowerowe?

Marcin Hyła: Generalnie za swoje pieniądze. Zachód Europy z reguły bardziej jest płatnikiem unijnym niż beneficjentem unijnego budżetu, więc takie inwestycje jak trasy rowerowe buduje z własnych środków. Ale są ciekawe przykłady rozbudowy infrastruktury rowerowej, która powstała z unijnej kasy. Myślę o Irlandii. Ten kraj sporo zbudował za to wspólne euro. Podobnie Węgry. To wbrew pozorom nie jest takie trudne dostać pieniądze na infrastrukturę rowerową. Jest przecież rozporządzenie Komisji Europejskiej, które określa sposób wykorzystywania pieniędzy z funduszu spójności; tam pojawia się zapis o drogach rowerowych jako "kategoria interwencji".

To dlaczego nie interweniujemy?

- Dwa lata temu dokładnie przyjrzałem się tej sprawie. Okazało się, że w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego jest 109 mln zł na drogi rowerowe. Ale - jak to u nas bywa - zaczęliśmy się zastanawiać nad definicją drogi rowerowej i pojawiły się kłopoty natury technicznej. Ministerstwo przesłało zapytania do Ministerstwa Sportu, co już było kompletnym absurdem. Co się dzieje z tymi pieniędzmi? Większość inwestycji realizowanych z tych środków to rzeczy kompletnie nietrafione, dla przykładu - jakieś oznakowania dla rowerzystów gdzieś w lesie. Trójmiasto jest za to świetnym przykładem, jak można skutecznie realizować politykę rowerową. Gdańsk, Gdynia i Sopot realizują duży projekt budowy głównego układu dróg rowerowych za unijne pieniądze - jest na to 75 mln euro. To pieniądze pochodzące z programu operacyjnego województwa pomorskiego.

A jak na tym tle wypada Kraków?

- W ogóle nie wypada.

Dlaczego? Boimy się unijnego euro?

- Myślę, że trzeba najpierw solidnie - w kontekście polityki rowerowej - przygotować program operacyjny województwa małopolskiego na lata 2014-2021. Jeżeli nie przygotujemy się na przyjęcie tych pieniędzy, to one po prostu będą stracone. Dziś jest tak, że gdyby nagle urwał się worek z euro, to nie wiedzielibyśmy, co z nim zrobić. Ale jestem przekonany, że za 10 lat Kraków będzie rowerowo świetnym miastem.

10 lat to dużo czekania!

- Już dziś możemy za to wprowadzić politykę rowerową do wieloletniego planu inwestycyjnego Krakowa. Potrzebna jest też wola polityczna do przeprowadzenia tych wszystkich zmian. Nie sądzę jednak, żeby było to aż tak trudne.

Wola polityczna sprawiła, że tegoroczny budżet to 500 tys. zł... Wierzy Pan w wolę polityczną?

- Wierzę, że to, co się stało przy konstruowaniu budżetu miasta, to głębokie nieporozumienie. Radni już tego się wstydzą. W ten wstyd wierzę.

Podpisz apel do radnych: Chcemy ścieżek rowerowych, nie pomników!



Podziel się

  • 72 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy

  • Nie dajcie się omamić kaziozbawiciel 02.05.10, 16:25

    Nie dajcie się omamić tą całą aferą o rowery. Wiecie kto sto za Cyklistami! Ścieżek rowerowych Im się zachciewa, gdy jeszcze nie uczciliśmy Wielkiego Polaka. Znowu Kraków będzie na szarym »

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.