Piły na lekcje techniki powinna kupić szkoła
2010-05-08
, aktualizacja: 07.05.2010 23:15
Kuratorium bierze pod lupę Szkołę Podstawową nr 113. W piątek - po naszym tekście - zaapelowało też do rodziców, którzy nie pozwolili uczniom przynieść do szkoły pił i nożyków, o kontakt
ZOBACZ TAKŻE
- Na lekcję proszę przynieść piły i ostre nożyki (07-05-10, 09:00)
- Egzamin gimnazjalny: Potwornie smutna prawda o szkole (01-05-10, 13:00)
- Za buraka i kapustę nauczyciele poczuli się obrażeni (07-04-10, 08:00)
- Jacek bez Agatki. Klasy dla chłopców i klasy dla dziewczynek (02-04-10, 09:00)
- Ile razy uczeń zajrzał w mikroskop? Rusza kontrola (30-03-10, 06:00)
SONDAŻ
Uczniowie piątej klasy w SP nr 113 mieli przynieść na lekcje techniki piły i nożyki do cięcia tapet. Część rodziców w trosce o bezpieczeństwo dzieci odmówiła. Uczniowie dostali więc jedynki. Nie zostały one anulowane mimo interwencji rodziców u dyrekcji. O sprawie informowaliśmy wczoraj w tekście "Ostre wychowanie".
Małopolskie Kuratorium Oświaty nie ma wątpliwości, że oceny niedostateczne powinny zostać wykreślone. Kuratorium podkreśla:
- nożyk do cięcia tapet i piła to niebezpieczne narzędzia,
- w podstawie programowej nie ma ani słowa o tym, że przedmioty te powinny być wykorzystywane na lekcjach techniki,
- rodzice, którzy nie pozwolili dzieciom na zabranie tych przedmiotów, "wykazali się rozsądkiem",
- jeśli nauczyciel potrzebuje akurat takich przedmiotów do przeprowadzenia zajęć, powinna zapewnić je szkoła (nauczyciel powinien rozdać piły i nożyki uczniom podczas lekcji, a po jej zakończeniu pozbierać je).
W piątek Małopolskie Kuratorium Oświaty zaapelowało także do rodziców, by skontaktowali się z nim i opowiedzieli, jak wyglądały lekcje techniki, podczas których uczniowie dostali jedynki.
Dyrektorka szkoły Bożena Sadok, która jeszcze w czwartek informowała nas, że dzieci dostały złe oceny za nieprzygotowanie do lekcji, wczoraj miała powiedzieć wizytatorom, że jedynki to efekt braku aktywnej pracy na technice.
- A jak miały pracować aktywnie, skoro nie daliśmy im narzędzi? - pyta jedna z matek.
SP nr 113 nie jest jedyną szkołą, która wymaga od uczniów, by przynosili na lekcje niebezpieczne narzędzia. Rodzice z innej krakowskiej podstawówki opowiedzieli nam o tym, jak odmówili wysłania swoich dzieci do szkoły z wiertarką w plecaku.
Wszystko przez to, że w większości podstawówek nie ma pracowni technicznych. Tzw. klasopracownie zniknęły z nich wraz z reformą i lekcjami chemii czy fizyki. Technika została okrojona do jednej godziny. Podstawówki przekazały cały sprzęt gimnazjom.
Niektóre jednak, by realizować okrojony program, same zaopatrzyły się w niezbędne narzędzia. Np. SP nr 68 kilka lat temu kupiła zestawy podręczne do majsterkowania dla uczniów.
Jak wczoraj poinformowała nas rzeczniczka kuratorium Aleksandra Nowak, prócz sprawy techniki wizytatorzy zajmą się też innym problemem, który wczoraj zgłosili rodzice z SP nr 113. Według nich w szkole dochodzi do konfliktów z powodu sympatii do krakowskich klubów.
012 61 60 283 - Małopolskie kuratorium prosi, by rodzice z SP nr 113, którzy chcą porozmawiać o lekcjach techniki, dzwonili pod ten numer telefonu. Jednocześnie gwarantuje, że zapewni im anonimowość.
Małopolskie Kuratorium Oświaty nie ma wątpliwości, że oceny niedostateczne powinny zostać wykreślone. Kuratorium podkreśla:
- nożyk do cięcia tapet i piła to niebezpieczne narzędzia,
- w podstawie programowej nie ma ani słowa o tym, że przedmioty te powinny być wykorzystywane na lekcjach techniki,
- rodzice, którzy nie pozwolili dzieciom na zabranie tych przedmiotów, "wykazali się rozsądkiem",
- jeśli nauczyciel potrzebuje akurat takich przedmiotów do przeprowadzenia zajęć, powinna zapewnić je szkoła (nauczyciel powinien rozdać piły i nożyki uczniom podczas lekcji, a po jej zakończeniu pozbierać je).
W piątek Małopolskie Kuratorium Oświaty zaapelowało także do rodziców, by skontaktowali się z nim i opowiedzieli, jak wyglądały lekcje techniki, podczas których uczniowie dostali jedynki.
Dyrektorka szkoły Bożena Sadok, która jeszcze w czwartek informowała nas, że dzieci dostały złe oceny za nieprzygotowanie do lekcji, wczoraj miała powiedzieć wizytatorom, że jedynki to efekt braku aktywnej pracy na technice.
- A jak miały pracować aktywnie, skoro nie daliśmy im narzędzi? - pyta jedna z matek.
SP nr 113 nie jest jedyną szkołą, która wymaga od uczniów, by przynosili na lekcje niebezpieczne narzędzia. Rodzice z innej krakowskiej podstawówki opowiedzieli nam o tym, jak odmówili wysłania swoich dzieci do szkoły z wiertarką w plecaku.
Wszystko przez to, że w większości podstawówek nie ma pracowni technicznych. Tzw. klasopracownie zniknęły z nich wraz z reformą i lekcjami chemii czy fizyki. Technika została okrojona do jednej godziny. Podstawówki przekazały cały sprzęt gimnazjom.
Niektóre jednak, by realizować okrojony program, same zaopatrzyły się w niezbędne narzędzia. Np. SP nr 68 kilka lat temu kupiła zestawy podręczne do majsterkowania dla uczniów.
Jak wczoraj poinformowała nas rzeczniczka kuratorium Aleksandra Nowak, prócz sprawy techniki wizytatorzy zajmą się też innym problemem, który wczoraj zgłosili rodzice z SP nr 113. Według nich w szkole dochodzi do konfliktów z powodu sympatii do krakowskich klubów.
012 61 60 283 - Małopolskie kuratorium prosi, by rodzice z SP nr 113, którzy chcą porozmawiać o lekcjach techniki, dzwonili pod ten numer telefonu. Jednocześnie gwarantuje, że zapewni im anonimowość.
- 22 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Przeinaczono fakty
m_sul
15.05.10, 10:51
Zapomniał szanowny anonim "nożyk" dodać, że nożyki przynieśli tylko ci, którzychcieli i mogli, a reszta była dostępna na lekcji w szkole. Nie wszyscy jednakwzięli się do roboty, »
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.




