Akcja Szkoła 2.0 w Krakowie: Powrót do "Skórzanki"

Renata Radłowska
2010-05-10 , aktualizacja: 10.05.2010 11:45
A A A Drukuj
Budynek, w którym mieści sie XXXIII Liceum Ogólnokształcące Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta Budynek, w którym mieści sie XXXIII Liceum Ogólnokształcące
Nowe media to przede wszystkim internet. Wszechobecny. Także w szkole. Ale czy ona umie go wykorzystać? Czy ufa nowym mediom, czy dorosła do nich? A może straciła szansę na ten tak bardzo bezpośredni kontakt z uczniem? Chcemy o tym porozmawiać, chcemy szkole się przyjrzeć. Rozpoczynamy nową akcję - "Szkoła 2.0".
Budynek, w którym mieści sie XXXIII Liceum Ogólnokształcące
Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Budynek, w którym mieści sie XXXIII Liceum Ogólnokształcące
Budynek, w którym mieści sie XXXIII Liceum Ogólnokształcące
Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Budynek, w którym mieści sie XXXIII Liceum Ogólnokształcące
GALERIA ZDJĘĆ
Do redakcji „Gazety” przyszedł list od Grzegorza Lorka, nauczyciela z Leszna: „Szkoła udaje, że internet nie istnieje. Niektórzy nauczyciele nie mają nawet adresu poczty elektronicznej, ja też jestem »digital imigrant «, przecież pamiętam czasy bez internetu. (...). Zresztą - co my tu o mailach! Uczniowie w komórce internet mają. (...) Bo są »digital native «. Przyrośnięci do sieci, żyją w avatarze. Szkoda tylko, że nikt ich nie nauczył wiarygodności źródeł albo prawa autorskiego. Jak im zwracam na to uwagę, mówią, że ich nie rozumiem, że się czepiam. To wtedy, kiedy całą pracę kopiują z Wikipedii i podpisują własnym nazwiskiem... (...). Waga źródła - nie rozumieją. Co usłyszą - to dla nich prawda. Nie widzą różnicy między opinią profesora czy Dody. (...) Ja pracuję w muzeum kredowego realu. A oni się z tego swojego internetowego avatara wyrywają na chwilę, przychodzą do szkoły. Co tam na nich czeka? Ja - nauczyciel z kredą. Jak ja mam im z tą kredą kaganek oświaty ponieść? Tu trzeba sam nie wiem czego, żeby te dwa światy jakoś połączyć”.

Spodziewaliśmy się, że coś jest nie tak. Że rzeczywiście istnieją dwa światy - szkolny i ten 2.0, w którym żyją nastolatki. Światy, które do siebie nie przystają - mimo lekcji informatyki, czasem świetnie wyposażonych pracowni komputerowych, pomocy multimedialnych. Bo nie w tym był problem. W czym więc był i jest? W tym, że polska szkoła została w epoce kredy. A uczniowie już dawno tę szkołę wyminęli. Chodzi o podejście do nowych mediów. Przykład? Nauczyciel nie wie - pozwolić korzystać z Wikipedii, a jeżeli tak, to na jakiej zasadzie? Drugi przykład? Skoro życie dzieciaków toczy się na portalach społecznościowych, to czy powinien tam być obecny także nauczyciel, a jeżeli tak, to muszą istnieć zasady takiego kontaktu (po lekcjach? przed? może konkretna godzina w ciągu dnia?).

Można nam zarzucić, że stwarzamy problem. Ale czy na pewno? Przecież właśnie dorasta pierwsze pokolenie, które nie pamięta czasów sprzed internetu! Ono już nie potrafi komunikować się bez internetu. To dla tego pokolenia rzecz tak oczywista, jak dla nas radio czy telewizja. Jest "przyrośnięte do sieci" - pisał Lorek. Chcemy porozumiewać się z dzisiejszymi nastolatkami? Chcemy ich czegoś nauczyć? Chcemy być wychowawcami, ale też partnerami?

Jest wiele zagadnień, które powinniśmy poruszyć. Temat jest zbyt ważny, żeby od niego uciekać. Tymczasem... szkoła wciąż uczy na lekcjach informatyki budowy klawiatury (!).

Dlatego ruszamy z ogólnopolską akcją - "Szkoła 2.0". I nie chodzi nam o szkołę, która będzie dysponowała najnowszymi osiągnięciami technologicznymi. Chodzi o tworzenie takiej szkoły, która będzie 2.0 w podejściu do tematu. Otwarta, mądra, przewidująca i cierpliwa.

Nasi reporterzy ze wszystkich oddziałów "Gazety" odwiedzą wkrótce swoje stare szkoły średnie. Zobaczą, co i jak. Nie będziemy węszyć. Chcemy rozmawiać, także komunikując się za pomocą nowych mediów. Musimy wrócić do swoich szkół, żeby opisać rzeczywistość wiarygodnie. Już dziś możecie, Drodzy Czytelnicy, czytać nasze blogi, które prowadzimy od kilku dni (nasz jest, oczywiście, krakowski). Wspominamy w nich nasze szkoły, piszemy o tym, jak przygotowujemy się do powrotu. Bardzo byśmy chcieli, żebyście tam zaglądali; żebyście czytali, ale przede wszystkim dyskutowali - o szkole 2.0. Wy, czyli - uczniowie, nauczyciele, rodzice. Lepszego momentu już nie będzie - za chwilę wszystko może być już spóźnione.

Zapamiętajcie ten adres: www.szkola20.blox.pl. Koniecznie! Ja zapraszam na swój blog - myślę, że ta historia was zaintryguje, zaskoczy, przejmie.





Fragmenty z bloga Renaty Radłowskiej:

A więc mam wrócić. Na Myślenicką 16. Dziś Millana 16.

Wracam do swojej szkoły średniej. Cofam się w czasie. Po co? Żeby powspominać, żeby zobaczyć miejsce, w którym od dawna mnie nie ma. Któremu coś zawdzięczam, do którego pewnie mam jakiś żal. Muszę sobie tę wdzięczność przypomnieć, i ten żal też. Ale to nie wszystko. Moja szkoła była przestrzenią egzotyczną - Technikum Przemysłu Skórzanego. Nigdy o niej nie słyszałam. Gdzieś ktoś jakoś uczył się, jak być obuwnikiem, kaletnikiem - ale żeby w szkole, żeby w technikum, żeby w Krakowie, żebym ja? Wstydziłam się tej egzotyki - bo to dziś mówi się o egzotyce, a kiedyś była jakąś gorszą wersją edukacji. Na Myślenicką było mi nie po drodze - nawet jak wychodziłam z domu z samoobietnicą, że dziś będę w szkole, droga jakoś mi się wyginała, jakoś urywała w połowie, kawałkowała. Na polski docierałam, na historię.

A potem przeszło. Minęło. Po dwóch latach dowiedziałam się, jak nazywają się moi koledzy.

Kolorowe wspomnienia związane są z bardzo radosną twórczością kabaretową. Byliśmy pierwszą klasą technikum w "Skórzance". Byliśmy eksperymentem. Byliśmy wyjątkowi, nam się przyglądano, nas oceniano socjologicznie, psychologicznie i Bóg wie, jak jeszcze. Wolno nam było dużo.

Wyobrażam sobie, że "Skórzanka" jest dziś 2.0. No może chociaż 1.5. A w zasadzie chodzi mi o to, że używa wirtualiów. Na przykład w projektowaniu obuwia. To przecież brzmi sensownie. W każdym razie widzę to tak: "Skórzanka" ma wspaniały program do projektowania obuwia. Trójwymiarowe buty obracają się na ciekłokrystalicznym ekranie komputera i ludzie, którzy za parę lat dostaną dyplom obuwnika, dodają butom cholewkę, zapiętek, jakąś szaloną wyściółkę. Za moich czasów... Nie projektowaliśmy obuwia. Szliśmy na praktykę tam, gdzie to obuwie już zaprojektowano. Praktyka polegała na tym, żeby zszyć ze sobą, co trzeba zszyć, i skleić, co trzeba skleić; ewentualnie wtrysnąć (na supernowoczesnej wtryskarce, która prawdopodobnie była wtedy 2.0 - jarzyła się światełkami).

Pojechałam do "Skórzanki". Nie było już "Skórzanki"!!! Nie było, nie ma, nie będzie!!! To gdzie ja trafiłam? Przecież stałam przed budynkiem "Skórzanki", przecież była tablica, że XXXIII Liceum Ogólnokształcące i Zespół Szkół Przemysłu Skórzanego.

Wicedyrektorka, z dobrym szaleństwem w oczach, mówi, że nie ma. Teoretycznie nie ma. A więc jest coś praktycznie? Jest. Kilkanaście osób uczy się obuwnictwa i kaletnictwa, i kilkanaście innych uczy się innych zawodów. Ale technikum to nie, już nie. Zwinęli. Szkoła padła. Rynek nie potrzebował ani obuwników, ani kaletników. (...) Zostało coś "na kształt". Ale jaki to kształt? - Wie pani, ciągną do nas z całego Krakowa... Są u nas dzieciaki, które udało nam się uratować przed kuratorem; to znaczy zrobić wszystko, żeby nie miały nadzoru. Ale dajemy radę. Bo widzi pani, my, nauczyciele, też nie jesteśmy normalni... To znaczy musimy być inni, musimy pasować do nich, do dzieciaków - mówi wicedyrektorka. A ja sobie wyobrażałam "Skórzankę" w wersji 2.0. Projektowanie obuwia w komputerze, hologramy, bajery, cuda, Hollywood. Na Millana 16 komputer chodzi wolniej od dżdżownicy.

I co teraz? Wróciłam do szkoły, której nie ma. Myślę o tym i jest mi - tak zwyczajnie, po ludzku, przykro. Wolny rynek, jasne. Zasady są zrozumiałe. Szkoła padła - takich historii są setki. Ale co teraz ze mną i moim powrotem? Pewnie jest tak, że chciałam wracać, a trafiłam do miejsca, w którym nigdy wcześniej nie byłam, bo jednak inni ludzie, inny profil, inne to i tamto. Budynek - tak, cała reszta - nie.

Nie chcę jednak nie wracać. Wrócę. Albo inaczej - pojadę tam w poniedziałek. Po raz pierwszy pojadę tam jak do miejsca zupełnie nowego, tajemniczego, i jak się dziś okazało - trudnego. (...)

Przeczytaj: Wpisy Renaty Radłowskiej na blogu Szkoła 2.0 | Drogie dzieci, na lekcję proszę przynieść piły i ostre nożyki



Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Akcja Szkoła 2.0 w Krakowie: Powrót do "Skórzanki" pani_basia 10.05.10, 10:07

    Nie chcę być złośliwa, ale to właśnie GW była za likwidacją zawodówek iograniczeniem techników na rzecz liceów ogólnokształcących. A wcale nie jesttak, że każdy młody człowiek chce i potrafi»

  • Akcja Szkoła 2.0 w Krakowie: Powrót do "Skórzanki" lhat 10.05.10, 20:13

    Zanim zacznę chciałbym zwrócić uwagę użytkownikowi Groblin, by czytał to copisze, bo jedyne co zauważyłem to pseudo-hasełka propagandowe pasującebardziej do debaty politycznej niż do »

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.