Zamiast "upychać" filharmonię, zbudujmy dzielnicę!

Rozmawiał Tomasz Handzlik
2010-05-11 , aktualizacja: 11.05.2010 10:38
A A A Drukuj
- Być może moje myślenie o filharmonii jest takim myśleniem o aqua nova - nowej dzielnicy ściśle związanej z wodą i zielenią. Można by ją stworzyć na przykład w dzielnicy Grzegórzki, między mostem Kotlarskim a stopniem wodnym na Dąbiu, w sąsiedztwie dawnego kinoteatru Związkowiec - mówi Krzysztof Markiel.
Nowa dzielnica mogłaby powstać według Krzysztofa Markiela między mostem Kotlarskim a stopniem wodnym na Dąbiu, w sąsiedztwie dawnego kinoteatru Związkowiec (w górnym lewym rogu)
fot. Mateusz Skwarczek
Nowa dzielnica mogłaby powstać według Krzysztofa Markiela między mostem Kotlarskim a stopniem wodnym na Dąbiu, w sąsiedztwie dawnego kinoteatru Związkowiec (w górnym lewym rogu)
Tomasz Handzlik: Gdzie powinna stanąć nowa filharmonia?

Krzysztof Markiel, dyrektor departamentu kultury w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Małopolskiego: Odpowiem może dziwnie - nie myślę tylko o tym, gdzie powinien stanąć budynek filharmonii, bo jest on tylko pewną bryłą, w której zamyka się scena z widownią, salą prób i zapleczem. Dla mnie to zbyt mało, żeby zabierać się za myślenie o budowie takiego obiektu. Chciałbym, żebyśmy przy okazji zainteresowania kulturą, sztuką, czasem wolnym pomyśleli o mądrym wykorzystywaniu przestrzeni w mieście. To dużo ważniejsza forma kultury. Obawiam się też prostego, pochopnego myślenia, bowiem budowa jakiegokolwiek budynku sprawia, że później przestrzeń, w którą go wprowadziliśmy, staje się trudno odnawialnym bogactwem naturalnym. Bo jeżeli już raz coś gdzieś ulokujemy, to trudno potem tę przestrzeń odzyskać. Dlatego wydaje mi się, że w przypadku filharmonii kontekstem powinna być debata o potencjale miasta i różnych miejsc, które mogłyby dzięki budynkowi filharmonii zyskać na wartości.

Jakieś konkretne miejsce?

- Myślę o rodzaju kwartału, który oddalony byłby nieco od Starego Miasta i sprawiłby, że pojawi się wreszcie starannie zaprojektowana przestrzeń publiczna - z ulicami, placami, skwerami, parkiem. Miejsce, w którym znajdzie się nie tylko jeden budynek filharmonii, lecz także kino, kawiarnia, może dodatkowe muzeum, miejsce do wystaw, ośrodek rezydencji twórczych, a ponadto hotele, budynki mieszkalne i usługowe, a nawet park. Żeby ta przestrzeń była żywa. Ten rodzaj projektowania poznałem w Santiago de Compostela, o którym mówi się Miasto Kultury Galicji. To gigantyczny zespół budynków - ponad 140 tys. m2. Powstają tam biblioteka, muzea, archiwa, audytorium. I w tym przypadku audytorium jest tylko fragmentem takiego właśnie większego założenia dla kwartału miasta poza ścisłym centrum, które może się w ten sposób rozwijać. To trudne w Krakowie, bowiem przyzwyczailiśmy się do życia wewnątrz zaklętego pierścienia Plant wokół serca, czyli Rynku Głównego.

Filharmonia jako część nowej dzielnicy?

- Z wypowiedzi urbanistów, architektów i planistów wynika, że nabrzeża Wisły w Krakowie to miejsca, które należy absolutnie wykorzystywać. Dlatego że to, co się dzieje i dziać może wokół rzeki, jest największym potencjałem miasta. Być może moje myślenie o filharmonii jest więc w tym przypadku takim myśleniem o aqua nova - nowej dzielnicy ściśle związanej z wodą i zielenią. Można by ją stworzyć na przykład w dzielnicy Grzegórzki, między mostem Kotlarskim a stopniem wodnym na Dąbiu, w sąsiedztwie dawnego kinoteatru Związkowiec. To przestrzeń, która znakomicie towarzyszyłaby rewitalizowanemu Zabłociu, a dodatkowo jest stosunkowo bardzo dobrze skomunikowana z miastem. Oczywiście filharmonia musiałaby być obiektem prestiżowym, podnoszącym jakość przestrzeni publicznej oraz wpływającym na tę przestrzeń, a więc oddziałującym także na swoje otoczenie, zlokalizowanym w przestrzeni widokowej jako dopełnienie horyzontalnej sylwety miasta nad Wisłą. Tak się stało w Kopenhadze i w Oslo. Ale to też szansa dla rewitalizacji urbanistycznie i funkcjonalnie zdegradowanego teraz miejsca. Czy nie byłaby to okazja do stworzenia nowej przestrzeni zielonej i rekreacyjnej w Krakowie? O tym miejscu trzeba by jednak pomyśleć kompleksowo, pamiętając jednocześnie, że zmieniają się nasze przyzwyczajenia i potrzeby życiowe. Bo może już nie chcemy chodzić do pojedynczych budynków, w których otrzymujemy tylko jeden rodzaj "usług kulturalnych", ale do centrów, w których forma usług może być wszelaka. Pamiętajmy też, że nie wszyscy mieszkańcy i goście Krakowa są miłośnikami koncertów klasycznych. Warto może więc pomyśleć i o tym, by ten budynek stał się kontekstem do stworzenia w jego otoczeniu miejsca do wypoczynku, rekreacji, zabaw. A więc kwartał nie tylko kulturalny, lecz także usługowy, rekreacyjny.

Ale to teren znacznie trudniejszy od tych proponowanych, chociażby przy skrzyżowaniu ul. Kościuszki z alejami czy w Cichym Kąciku.

- Lokalizacja przy Kościuszki jest bardzo atrakcyjna. To miejsce dające szansę na architektoniczną perłę, ale sprowadzałoby się do postawienia tam tylko jednego budynku filharmonii. Teren większy, taki jak na przykład nad Wisłą na Grzegórzkach, jest bardzo trudny, ale na świecie realizuje się przedsięwzięcia znacznie trudniejsze. Na przykład dzielnica Hafen City w Hamburgu, która powstaje w miejscu rewitalizowanych dawnych nabrzeży portowych. To 155 hektarów, gdzie do 2020 roku znajdzie się centrum rozrywki, biznesu, a także mieszkania dla 12 tys. ludzi i 40 tys. miejsc pracy. Tam budowana Elbphilharmonie będzie znakiem miejsca. O takim widzeniu rozwoju miasta mówię.

A jaki obszar wchodzi w grę na Grzegórzkach?

- Jakieś 6 do 10 hektarów. Ale nie chodzi o wielkość, lecz o wartość idei. W Hamburgu filharmonia stanie w miejscu, w którym powstaje nowa przestrzeń do zwykłego życia.

Mam wrażenie, że mówimy o bardzo dalekiej przyszłości, a budowa nowej filharmonii ma się rozpocząć już w 2014 roku.

- Chciałbym się oderwać od takiego skrępowania doraźnością, że za cztery lata musimy mieć salę koncertową. Pomyślmy przez chwilę o tym, jak chcemy żyć w tym mieście za 20, 30 lat. Dzięki takiemu zamierzeniu jak projekt nowej filharmonii można w przyszłości uruchomić kilkanaście innych zdarzeń, które pojawią się tam za jakiś czas. W Santiago de Compostela też założyli 12-15 lat! Taka swoista interwencja - budynek filharmonii nad Wisłą w pobliżu dawnego Związkowca i rozbudowywanej tam dzielnicy mieszkaniowo-usługowej - to tylko wskazanie, że Kraków może się rozwijać w sposób rozsądny i uporządkowany. Kiedyś w tym miejscu, ale po drugiej stronie rzeki, nie było wyższej uczelni. A jest. Nie musimy mieć wszystkiego naraz. Niech filharmonia będzie impulsem. Oczywiście w podobny sposób można wybrać i inny teren. Po to warto debatować!

A czy stawiając tam na początek samą filharmonię, nie skażemy jej na niebyt i zapomnienie melomanów?

- Melomani muszą dostać budynek spełniający współczesne standardy techniczne, akustyczne i funkcjonalne; stanowiący przyjazne miejsce i profesjonalne warunki dla uprawiania i popularyzowania muzyki wysokiej z uwzględnieniem zróżnicowanych warunków napełnienia sali, wielkości zespołu muzycznego, rodzaju muzyki itp. To musi być bezwzględnie podstawową wytyczną.

Ale czy nie warto myśleć kompleksowo? Zająć się natychmiast kinoteatrem Związkowiec? A słyszę, że są potencjalni zainteresowani. Ktoś inny zaproponuje nowe muzea albo przestrzeń wystawienniczą dla takich projektów jak targi sztuki, Dizajn Festiwal czy np. Miesiąc Fotografii, Art Boom... Jeżeli znamy w Krakowie kilkanaście różnych potencjalnych potrzeb o charakterze inwestycyjnym, to może trzeba je zinwentaryzować i stworzyć spójną koncepcję. W Krakowie dominuje niestety myślenie "dla mnie", "mój punkt widzenia". Co jakiś czas pojawiają się więc nowe inicjatywy, wyrywamy je pojedynczymi sztukami i budujemy, często bez zastanowienia. Kiedy powiedziałem aqua nova, to już patrzę, jak nad wstążką Wisły od strony muzeum Manggha wyrasta niebanalne Muzeum Kantora z centrum kulturowym, nowoczesne Muzeum Sztuki Współczesnej, po drugiej stronie rozwija się ciekawie plac Wolnica, powstają kładki przez rzekę, rewitalizowane jest stopniowo całe Zabłocie. Widać, że to jest potencjał. Dlatego warto go powoli powiązać ze sobą, a nie myśleć pojedynczymi, małymi kroczkami - każda instytucja dla siebie, każde środowisko dla siebie.

A jak uniknąć błędów, które popełniono przy budowie Opery Krakowskiej?

- To nie są błędy trudne do uniknięcia. Po pierwsze, trzeba mieć kompleksowy, pełen projekt budowlany i na jego podstawie krok po kroku budować. Wiele przykładów pokazuje, że jeśli mamy dobrze przygotowaną inwestycję, nie ma potem problemów z realizacją. W przypadku opery tego zabrakło. Zresztą była też budowana według zasady: "Mamy tylko tę jedną małą działkę, zbudujmy na niej co się da". Doszły też do tego ograniczone środki finansowe. Wbrew powszechnej opinii Opera Krakowska to jeden z najtańszych budynków użyteczności publicznej, jaki powstał w Polsce. Koszt wybudowania i supernowoczesnego wyposażenia 1 m2 był tu niższy od kosztu wybudowania 1 m2 mieszkania w stanie deweloperskim na Ruczaju czy Górce Narodowej.

W przypadku nowej filharmonii powinniśmy więc zacząć od debaty urbanistycznej - co i w jakim miejscu optymalnie budować, a nie gdzie zmieści się nasz mały budyneczek. Od takiego założenia wyjdziemy, pracując w zespole zadaniowym powołanym i kierowanym przez marszałka województwa małopolskiego.

Konkurs urbanistyczny?

- Byłby ciekawym i chyba najlepszym wyjściem, bo pokazałby różne rozwiązania w różnych możliwych lokalizacjach i pozwolił szerzej spojrzeć na problem tej inwestycji. Musimy jednak sprawdzić, czy takie podejście jest dla nas realne czasowo, bo jednak celem jest jak najszybsze zbudowanie nowego obiektu filharmonii. Ale przede wszystkim mieszkańcy Krakowa sami zadają już sobie pytanie, czy Kraków jest w stanie wskazać kilka takich lokalizacji, które będą nie tylko atrakcyjne, lecz także realne choćby z punktu widzenia własności i pozyskania nieruchomości. Dyskutujmy. Bo warto.

Polecamy: Nowy gmach filharmonii - dwie lokalizacje nad Wisłą | Zabłocie - tak, Konopnickiej - nie!



Podziel się

  • 31 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    20 głosów

  • Zamiast "upychać" filharmonię, zbudujmy dzielnicę! kjhubner 11.05.10, 10:28

    Dlaczego nie w Nowej Hucie ?Piękne miejsca i parki to tereny koło AWF czy kampusu PK !Wystarczy stanąć na skrzyżowaniu Stella-Sawickiego i JP II !prosze zobaczyć jaki piękny widok i ile »

  • krzysztof markiel via UPC jukej 14.05.10, 16:49

    pracował dla amerykańskiej korporacji, która wręczała łapówki za podłączanie spółdzielni mieszkaniowych do sieci kablowych. Za dobrą współpracę dla amerykanów dostał posadę w krakowskim »

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.