Lekarze najwięcej pacjentów ratują w poniedziałki

Iwona Hajnosz
2010-05-13 , aktualizacja: 13.05.2010 10:29
A A A Drukuj
Z danych NFZ-etu w Krakowie wynika, że w soboty i niedziele liczba zawałów serca czy udarów mózgu maleje o połowę w stosunku do początku tygodnia
NFZ
Fot. Tomasz Wiech / AG
NFZ
Lekarski stetoskop
Fot. archiwum
Lekarski stetoskop
W soboty i niedziele w szpitalach nic się nie dzieje. Operacje, zabiegi i badania wykonywane są od poniedziałku do piątku. W weekend nawet nie ma kto udzielić informacji o stanie zdrowia chorych. Byłaby to tylko obiegowa opinia, gdyby nie dane opublikowane przez małopolski oddział NFZ-etu. - Od ubiegłego roku gwałtownie wzrosła liczba procedur klasyfikowanych przez lekarzy jako ratujące życie. Stało się to tak nagle, że zaczęliśmy analizować, co się dzieje - mówi Barbara Bulanowska, dyrektorka małopolskiego oddziału NFZ-etu.

W funduszu powołano zespół, który zaczął analizować to zjawisko. Jego członkowie doszukali się niepokojących prawidłowości: w poniedziałki wszystkie placówki medyczne w regionie, do których trafiają chorzy w nagłych stanach (m.in. z zawałami serca, udarami mózgu, urazami po wypadkach), mają dwa razy więcej pacjentów niż w niedzielę i sobotę. Jedyny wyjątek to toksykologia: tam liczba przyjmowanych każdego dnia jest taka sama.

Wykresy pokazują średnią z całego 2009 roku ze wszystkich placówek w regionie dla poszczególnych rodzajów świadczeń. - To są niepokojące dane na tyle, że zamierzamy dokładnie sprawdzić, skąd się biorą te skoki. Najpierw poprosimy o wyjaśnienia dyrektorów szpitali. Równocześnie zamierzamy wysłać kontrolerów, żeby ustalili, co się dzieje z pacjentami pomiędzy piątkiem a poniedziałkiem. Dlaczego liczba np. zawałowców spada gwałtownie około piątku, a w poniedziałek równie gwałtownie rośnie - wyjaśnia Andrzej Świątek, naczelnik wydziału świadczeń opieki zdrowotnej małopolskiego NFZ-etu.

Opcja łagodniejsza: wykazy szpitalne są nierzetelne, nie wszyscy wykazywani chorzy są w stanie zagrażającym życiu, a chodzi o wyciągnięcie od NFZ-etu pieniędzy. Opcja gorsza: pacjenci wymagali natychmiastowej, specjalistycznej pomocy w sobotę czy niedzielę, ale otrzymali ją dopiero w poniedziałek. - Tak czy inaczej te statystyki sygnalizują nieprawidłowości - podkreśla Bulanowska.

- Bardzo interesujące znalezisko - komentuje prof. Tomasz Trojanowski, konsultant krajowy w neurochirurgii. - W USA kurs opisywania świadczeń do rozliczeń z płatnikiem kosztuje więcej niż kurs uczący nowej techniki operacyjnej. Z czego wniosek, że na dobrym kodowaniu można zarobić więcej niż na operowaniu. NFZ powinien próbować różnicować stany zagrożenia zdrowia od zagrożenia życia. Jednego chorego można bezpiecznie przetrzymać do poniedziałku, innego nie wolno. Skoro mają takie dane, powinni skrupulatnie sprawdzić każdy przypadek.

- Zauważyłem prawidłowość polegającą na tym, że w poniedziałki my, kardiolodzy, mamy więcej pacjentów, ale nigdy nie sądziłem, że to są aż takie różnice. Nie umiem wytłumaczyć, skąd się biorą, ale na pewno będę starał się to wyjaśnić - mówi prof. Piotr Podolec, konsultant wojewódzki ds. kardiologii.

NFZ chciałby zakończyć kontrole we wszystkich placówkach ratujących życie do końca roku.

Polecamy: Znani krakowscy lekarze staną przed sądem | Wynalazek fizyków z UJ może obniżyć ceny tomografów o połowę



Podziel się

  • 18 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu