Jarosław Kaczyński w antycznym anturażu z pianinem
2010-05-16
, aktualizacja: 14.05.2010 21:17
Jak wszyscy wiemy, Jarosław wygłosił orędzie do Moskali. Mówiąc, siedział w nietypowym dla orędzi polskich pomieszczeniu i wśród wyjątkowych przedmiotów. Natychmiast podjęto kilka prób - mniej lub bardziej udanych - zanalizowania tej scenografii.
ZOBACZ TAKŻE
- Co ja widzę: Polska jest najbiedniejsza... (02-07-10, 07:00)
- Kampania wyborcza w kłębowisku zagadek i symboli (13-06-10, 10:00)
- W trwającej kampanii nawet kot mnie nie poznaje (30-05-10, 10:00)
- Kaczyński w Zakopanem: koniec wojny polsko-polskiej (29-05-10, 23:06)
- Wybory 2010. Kaczyński: Musimy raz na zawsze skończyć polsko-polską wojnę (29-05-10, 13:01)
- Stanisław Kracik chce po sobie zostawić wygodne miasto (16-05-10, 09:00)
- Majchrowski: To, co robiłem, nie może pójść do kosza (16-05-10, 09:00)
GALERIA ZDJĘĆ
- Zdjęcia tygodnia (8-15 maja) (14-05-10, 22:00)
Kilku publicystów wzburzyły analizy i pytania o sens stawiania pianina za plecami Jarosława. Uznali, że to nie na miejscu. Innymi słowy, że ciekawość świata świadczy o zgłupieniu, niskim morale, niskim IQ i niskim poziomie analizowania. Opinia dziennikarzy, że ciekawość - jako cecha silnie plebejska - dyskwalifikuje w poważnej debacie, zwłaszcza wyborczej, jest ewenementem branżowym na skalę światową. Wrogowie ciekawości ułożyli i wdrażają podstawowe hasło tej kampanii: "Nie godzi się pytać". Nie muszę dodawać, ile radochy mają z tego politycy od lewa do prawa. W tej kampanii - jak widać - nie tylko nie godzi się pytać, ale nie godzi się też przypominać. Przypominanie, choćby tego, co Jarosław sądził o ludziach, polityce, Polsce, Europie, przypominanie tego, jak mówił, z kim w chórze, w jakich stacjach radiowych i telewizyjnych, z kim rządził i jak, jest uznawane dziś za haniebny Atak. Oczywiście, zawsze - przezawsze - analizowanie i przypominanie, co powiedział Jarosław, było atakiem, ale dziś jest Atakiem przez "A" znacznie większe. Ponieważ teraz Jarosław mówi mało, przypomnienie czasów, gdy mówił dużo, wydaje się tym bardziej oczywistą oczywistością. Nie jest.
W kampaniach wyborczych w świecie przypominanie tego, co kandydat na prezydenta w każdej sprawie sądzi, sądził, co robił i z kim, nawet dwadzieścia lat wcześniej, jest normą. Puszcza się dawne przemówienia, cytuje polemiki i drukuje zdjęcia. Bada się zmiany, notuje ich brak. Bywały w świecie - jak wiemy - krople potu na nosie kandydata decydujące o wynikach wyborczych, a u nas pytanie o pianino przybyłe do polityki znikąd uważane jest za cios poniżej pasa, godności i sensu. Za brak kultury osobistej niemal.
A po coś pianino się przecież pojawiło. Owszem, z niejakim trudem starała się to objaśnić Elżbieta Jakubiak (ona wiele rzeczy objaśnia z trudem), mówiąc, że instrument ten symbolizuje szacunek prezesa PiS dla kultury. Powiedziała też zresztą, że Kaczyński pianina, w innych celach niż wizerunkowe, nie używa. Sadzając zatem Jarosława w antycznym anturażu, sadzający mieli cel. A jednak. To - jak się okazuje - nie byle wymysł ciekawskich prostaków bez kultury i wrażliwości. Dlatego też pytania o pianino, lampki, abażury, dzbanuszek, filiżankę i zgromadzone wokół Jarosława księgi są jak najbardziej celowe. Oto ten człowiek z upozowanej XIX-wiecznej fotografii gabinetowej chce zostać prezydentem 40-milionowego kraju w XXI wieku. On i jego ludzie dają nam do zrozumienia, że najfajniej już było, że odczuwają silny sentyment wobec czasów dawno minionych, że oni te czasy nam przywrócą, że spełni się marzenie powszechne wielu ludzi - marzenie zamieszkania w muzeum. Znów - jak dawniej - pojedziemy furką do Zakopanego, zatrzymując się tu i ówdzie na paciorek bądź popas w karczmie. Głosuj na nas, pośpiewamy sobie rzewne pieśni ojców naszych przy okarynie i miodzie, a wrogów na pal nawleczemy. Tak będzie. Przypomnijmy sobie na chwilkę orędzia brata tego kandydata, on również pokazywał nam antyczne mapy, dając do zrozumienia, że są aktualne. Teraz jest delikatniej, ale per saldo o tym samym. To pianino miesza nam w głowach. Kiedyś uznano by taką scenografię za groteskową, o czym jeszcze jakoś niedawno wiedzieliśmy wszyscy, dziś nie wiemy. Nie godzi się.
W kampaniach wyborczych w świecie przypominanie tego, co kandydat na prezydenta w każdej sprawie sądzi, sądził, co robił i z kim, nawet dwadzieścia lat wcześniej, jest normą. Puszcza się dawne przemówienia, cytuje polemiki i drukuje zdjęcia. Bada się zmiany, notuje ich brak. Bywały w świecie - jak wiemy - krople potu na nosie kandydata decydujące o wynikach wyborczych, a u nas pytanie o pianino przybyłe do polityki znikąd uważane jest za cios poniżej pasa, godności i sensu. Za brak kultury osobistej niemal.
A po coś pianino się przecież pojawiło. Owszem, z niejakim trudem starała się to objaśnić Elżbieta Jakubiak (ona wiele rzeczy objaśnia z trudem), mówiąc, że instrument ten symbolizuje szacunek prezesa PiS dla kultury. Powiedziała też zresztą, że Kaczyński pianina, w innych celach niż wizerunkowe, nie używa. Sadzając zatem Jarosława w antycznym anturażu, sadzający mieli cel. A jednak. To - jak się okazuje - nie byle wymysł ciekawskich prostaków bez kultury i wrażliwości. Dlatego też pytania o pianino, lampki, abażury, dzbanuszek, filiżankę i zgromadzone wokół Jarosława księgi są jak najbardziej celowe. Oto ten człowiek z upozowanej XIX-wiecznej fotografii gabinetowej chce zostać prezydentem 40-milionowego kraju w XXI wieku. On i jego ludzie dają nam do zrozumienia, że najfajniej już było, że odczuwają silny sentyment wobec czasów dawno minionych, że oni te czasy nam przywrócą, że spełni się marzenie powszechne wielu ludzi - marzenie zamieszkania w muzeum. Znów - jak dawniej - pojedziemy furką do Zakopanego, zatrzymując się tu i ówdzie na paciorek bądź popas w karczmie. Głosuj na nas, pośpiewamy sobie rzewne pieśni ojców naszych przy okarynie i miodzie, a wrogów na pal nawleczemy. Tak będzie. Przypomnijmy sobie na chwilkę orędzia brata tego kandydata, on również pokazywał nam antyczne mapy, dając do zrozumienia, że są aktualne. Teraz jest delikatniej, ale per saldo o tym samym. To pianino miesza nam w głowach. Kiedyś uznano by taką scenografię za groteskową, o czym jeszcze jakoś niedawno wiedzieliśmy wszyscy, dziś nie wiemy. Nie godzi się.
Polecamy: Wybór jest prosty - blog wyborczy Stanisława Mancewicza
- 18 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
28 głosów
-
Jarosław Kaczyński w antycznym anturażu z pianinem
magdolot
16.05.10, 14:33
S.Mancewiczz wdziękiemniezawodnie - tak autor powinien na wizytówce mieć. :-)))»
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.




