Sztorc w sejmie poczeka na uprawomocnienie wyroku

Bartłomiej Kuraś
2010-05-16 , aktualizacja: 16.05.2010 23:11
A A A Drukuj
Oskarżony o wyłudzenie unijnych dopłat rolniczych przewodniczący sejmiku Małopolski Andrzej Sztorc z PSL-u właśnie zrezygnował z tego stanowiska. Ale nie z powodu wyrzutów sumienia. Dostał lepsze stanowisko - komentarz Bartłomieja Kurasia.
Andrzej Sztorc
Fot. Paweł Małecki / AG
Andrzej Sztorc

Polecamy: Wybór jest prosty - blog wyborczy Stanisława Mancewicza



Przez ostatnie miesiące postać Sztorca była solą w oku dla radnych małopolskiego sejmiku. Członek Polskiego Stronnictwa Ludowego, pełniący w myśl umowy koalicyjnej z PO funkcję przewodniczącego sejmiku, został już w dwóch instancjach sądowych skazany na więzienie w zawieszeniu za wyłudzenie ponad 21 tys. zł unijnych dopłat dla rolników. Wyrok nie uprawomocnił się, więc formalnie ludowiec nadal mógł pełnić swoją funkcję. W PO doskonale zdawali sobie sprawę, że taka sytuacja nie służy ani sejmikowi, ani koalicji. Mimo to PO milczała na sesjach sejmiku. Bała się drażnić PSL, by nie uciekło pod skrzydła PiS-u. PiS zresztą też milczało w sprawie przewodniczącego z PSL-u, choć wydawałoby się, że to wymarzona okazja dla opozycji do zaatakowania koalicji. Plotkowano, że PiS także nie chciało zadzierać z potencjalnym partnerem do rządzenia Małopolską. Wszak nowe wybory samorządowe już jesienią.

Teraz przewodniczący Sztorc wspaniałomyślnie sam zrzekł się swojego stanowiska. Pewnie w końcu ruszyło go sumienie - pomyśli ktoś. Jednak chyba nie. Cuda wprawdzie zdarzają się, ale nie na zawołanie. I raczej nie w sejmiku Małopolski. Ludowiec został posłem, objął mandat po tragicznie zmarłym Wiesławie Wodzie. W świetle prawa może zasiadać na Wiejskiej, bo wyrok ciągle jeszcze nie jest prawomocny, ostatnią rozprawę zaplanowano na początek czerwca.

Do czasu ostatecznego wyjaśnienia sprawy pozostał niepełna miesiąc. Wypadałoby członkowi PSL-u zawiesić swoją działalność polityczną, bo za chwilę może okazać się - jeśli poprzednie wyroki zostaną utrzymane - że jest przestępcą. A przestępcy raczej nie powinni reprezentować narodu w Sejmie.

Ale poseł broni się, że to przez pomyłkę dostał za dużo pieniędzy z Unii Europejskiej, że dopiero uczył się wypełniać wnioski o dotacje. A nie zdziwiła go hojność Brukseli, bo pewnie myślał, że Bruksela jest tak hojna ze swej natury. I dodaje, że skazanie go za taką ledwie pomyłkę uczyniłoby z niego prawdziwą ofiarę przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.

Dlatego postanowił przyjąć mandat posła. Dla dobra - jak mówi - ruchu ludowego i regionu małopolskiego.

O swojej prywatnej korzyści poseł nie wspomina. O tym, że jeśli nawet zostanie w końcu skazany, to nadal będzie mógł w tej kadencji być posłem, Sztorc ani się nie zająknie.

W Polsce już niedługo ma obowiązywać prawo wprowadzające do naszego parlamentu europejskie standardy, tak by przestępcy nie mogli być posłami. Więc jeśli Sztorc zostanie prawomocnie skazany, to przed kolejnymi wyborami do Sejmu - gdy już nie będzie mógł kandydować - pewnie znów chętnie opowie, jak to został ofiarą przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.

Wywiady z kandydatami na prezydenta Krakowa: Stanisławem Kracikiem i Jackiem Majchrowskim





Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.