"Gdyby nie ekolodzy..." - konflikt o wały w Oświęcimiu

Dominika Wantuch, Olga Szpunar
2010-05-21 , aktualizacja: 21.05.2010 17:19
A A A Drukuj
Woda wdarła się teren obozu Auschwitz-Birkenau (zdjęcie Pawła Sawickiego - Muzeum Auschwitz) Woda wdarła się teren obozu Auschwitz-Birkenau (zdjęcie Pawła Sawickiego - Muzeum Auschwitz)
Ekologa jednego z drugim teraz bym tu posadził. Niech bronią - mówił wójt Oświęcimia, gdy Wisła przelała się przez wały w Brzezince. Nie podniesiono ich, bo protestowali ekolodzy. Ci odpowiadają: - Najprościej teraz na nas zwalić winę.
Woda zalewa były niemiecki obóz śmierci Auschwitz II - Birkenau
Fot. Jarek Praszkiewicz AP
Woda zalewa były niemiecki obóz śmierci Auschwitz II - Birkenau
Woda zalewa były niemiecki obóz śmierci Auschwitz II - Birkenau
Fot. Jarek Praszkiewicz AP
Woda zalewa były niemiecki obóz śmierci Auschwitz II - Birkenau
Woda zalewa były niemiecki obóz śmierci Auschwitz II - Birkenau
Fot. Jarek Praszkiewicz AP
Woda zalewa były niemiecki obóz śmierci Auschwitz II - Birkenau
Sołtys Brzezinki Agata Dybczak nie ma wątpliwości: - Gdyby wały były wyższe, Wisła by nie wylała i nie doszłoby do podtopienia.

- Należało porządnie umocnić i podwyższyć wały. Byliby bezpieczni i mieszkańcy, i muzeum - potwierdza Bogusław Borowski, dyrektor Małopolskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Krakowie. Kilka lat temu prowadził prace modernizacyjne na wałach. Umocnił, wyremontował i podniósł je o 1,5 metra na odcinku od wsi Babice po Broszkowice. Ale w Brzezince do modernizacji nie doszło. Przeciwko wycięciu drzew na mniej więcej dwukilometrowym odcinku Wisły zaprotestowali ekolodzy. W środę zbyt niskie wały przepuściły wodę. Zalane zostały gospodarstwa i część obozu Auschwitz-Birkenau.

Nie tylko wójt Oświęcimia i sołtys Dybczak złorzeczyli na ekologów. Pretensji do nich nie kryli też mieszkańcy, którzy od wtorku po południu układali worki z piaskiem, próbując ratować swoje domy.

- Jasne. Najprościej na nas zwalić winę - komentuje Piotr Rymarowicz, prezes ekologicznego Towarzystwa na rzecz Ziemi. Tłumaczy, że protestował przeciw podniesieniu wałów w okolicy, bo jest to bardzo cenny teren przyrodniczy i nie można dopuścić, by został zniszczony przez prace remontowe.

Dodaje też, że zamiast podwyższenia wałów organizacja proponowała alternatywne rozwiązanie - zbudowanie ścianki szczelnej, którą można by ustawić w każdej chwili. Ale ten pomysł został odrzucony.

- Architekci uznali, że nie zabezpieczą terenów wokół Wisły przed powodzią - tłumaczy Andrzej Bibrzycki, wójt gminy Oświęcim. I opowiada, nie kryjąc wzburzenia, że konflikt z ekologami trwa już pięć lat. - Jakbym ich teraz zobaczył, to bym jednego z drugim na tych wałach posadził. Niech ich bronią - mówił zaraz po tym, gdy Wisła wylała w Brzezince.

Dobro publiczne najlepiej chronią wały

- Ochrona środowiska i bezpieczeństwo powodziowe są ze sobą od lat w konflikcie - mówi Adam Cebula, zastępca dyrektora Małopolskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Krakowie. - Ekolodzy chcieliby przywrócić rzeki do stanu naturalnego, ale nic już nie poradzimy, że człowiek się nad nimi osiedlił i zaczął zagospodarowywać teren. Rozumiem, że trzeba chronić przyrodę, ale też trzeba zadać sobie pytanie, co jest ważniejsze. Czy się to komuś podoba, czy nie, trzeba tu wprowadzić nadrzędność dobra publicznego.

Według niego to dobro publiczne najlepiej ochronią solidne wały. Z odpowiednim nachyleniem, gęstością i wysokością. I odpowiednio zadbane. A w tej chwili nie starcza pieniędzy, żeby wszędzie wykosić trawy, odmulić dno, wyciąć drzewa i porosty - czyli zrobić to wszystko, co według dyrektora Cebuli zrobić się powinno, by zwiększyć przepustowość rzek i tym samym odpowiednio zadbać o zabezpieczenie przeciwpowodziowe.

Jedna rynna do Bałtyku

Dyrektor mówi też o konieczności uświadamiania ludzi, którzy powinni dbać o utrzymanie rowów przy własnych posesjach. - Zazwyczaj jest tak, że o rów ciągnący się przez trzy kilometry dba trzech na dziesięciu mieszkańców. Taki rów staje się niedrożny. Przytrzymuje wodę i podtopienie gotowe. Jeśli do tych wszystkich kłopotów dodamy protesty ekologów, to z całą tą ochroną przeciwpowodziową nie jest wesoło - mówi Cebula.

W przyszłym tygodniu w sądzie administracyjnym odbędzie się rozprawa przeciw ekologom blokującym budowę wału w Brzezince. Skierował ją tam Małopolski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Krakowie zmęczony ciągnącym się pięć lat protestem.

Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot komentuje: - Jeśli idzie o ochronę przeciwpowodziową, nasz kraj jest w głębokiej komunie, ale nie przez ekologów, którzy nie dopuszczają do powstawania wałów. Wały nie są tu żadnym rozwiązaniem. Postawienie ich w jednym miejscu powoduje, że woda spiętrza się w drugim. Natury nie da się ujarzmić. Powinniśmy dać rzekom swobodnie się rozlewać. Wygospodarować tereny, które byłyby dla nich naturalnym ujściem. Tymczasem w Polsce na tych terenach pozwala się ludziom budować. W zachodnich państwach nikt nie ubezpieczyłby takich domów. U nas się je ubezpiecza, a potem, gdy zostaną zalane, towarzystwa ubezpieczeniowe wszystkim podnoszą składki, by wypłacić odszkodowania powodzianom. Potrzebujemy porządnej dyskusji, jak mądrze zarządzać rzekami. Wycinać przy nich drzewa? Nic podobnego. Ich korzenie spowalniają fale. Jasne, że ona się potem cofnie, ale mogłaby na rozlewisko. Hydrologom nie uda się zbudować jednej prostej rynny, którą wszystkie rzeki spłyną do Bałtyku. Przyrody tak uregulować się nie da. Chcieli Niemcy i wybetonowali Ren. Nie uchroniło ich to przed powodzią. Widać, że nie tędy droga - mówi Ślusarczyk.

Sześć głównych polskich grzechów powodziowych: Przeczytaj, co o budowaniu wałów myślą ekolodzy. Wypowiedz się na forum



Czekamy na wasze relacje i zdjęcia z miejsc dotkniętych powodzią, interwencje oraz opinie i komentarze do bieżących wydarzeń. Wyślij nam maila na: redakcja@krakow.agora.pl



Podziel się

  • 375 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    97 głosów

  • "Gdyby nie ekolodzy..." Konflikt o wały w Oświę... siberiancat 21.05.10, 10:29

    Racja - "nie" dla budowania sie na terenach zalewowych.»

  • "Gdyby nie ekolodzy..." Konflikt o wały w Oświę... ben-oni 21.05.10, 12:14

    Wg. tego co proponują ekologowie (tzn. nie walczyć z naturą tylko odejść odrzek i pozwalać im wylewać się swobodnie) nie powstałoby ŻADNE duże miasto wPolsce, bo na terenach zalewowych »

  • Gdyby nie ekolodzy... kukos1 21.05.10, 13:43

    to ludziom żyło by się dostatniej i bezpieczniej. Drogi nie zbudujemy bożółwie, albo ropucha, motyl czy storczyk. Wałów nie podniesiemy, bo drzewatrzeba wyciąć. Mostu nie zbudujemy bo ptaki »