Szkoła 2.0. Kurator boi się presji komputerowej

Rozmawiała Renata Radłowska
2010-05-24 , aktualizacja: 23.05.2010 22:52
A A A Drukuj
Mam wrażenie, że ucieczka w rzeczywistość wirtualną nie jest najlepszą metodą wychowania młodego człowieka - mówi małopolski kurator oświaty
Małopolski kurator oświaty Aleksander Palczewski
Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Małopolski kurator oświaty Aleksander Palczewski
Renata Radłowska: Wie Pan, jak wyglądają lekcje informatyki w szkole?

Aleksander Palczewski, małopolski kurator oświaty: Odbywają się zgodnie z założeniami programu nauczania z tego przedmiotu.

Dzieciaki wciąż uczą się budowy klawiatury, a to chyba dziś już im jest niepotrzebne?

- Szkoły realizują program nauczania, w którym określone są wiedza i umiejętności, jakie powinien osiągnąć uczeń. Oczywiście zdarzają się uczniowie, którzy są wybitnie uzdolnieni i z nimi pracuje się trochę inaczej, może to być indywidualny tok nauczania, ale ten fakt nie może wpływać na zmiany w programie nauczania dla całej klasy.

Czy krakowska szkoła jest szkołą 2.0?

- W małopolskich szkołach mamy prawie 115 tys. komputerów, 466 tablic multimedialnych i aż 1,2 tys. zestawów komputerowych w bibliotekach! To wszystko sprzęt na przyzwoitym poziomie, który pozwala nie tylko na realizację programu z zakresu technologii informatycznej, informatyki, lecz również może być wykorzystywany do realizacji programów nauczania z różnych przedmiotów - fizyki, chemii, geografii, biologii. To od samych uczących zależy, czy są gotowi podjąć to wyzwanie.

A czy nauczyciele są 2.0?

- Nauczyciele mają obowiązek ustawowy, na przykład przy kolejnych stopniach awansu zawodowego, wykazywać się formami doskonalenia swojej wiedzy i umiejętności z zakresu wykorzystywania technologii informatycznej w pracy. Trudno sobie wyobrazić dzisiejszego nauczyciela bez tych umiejętności. Ale - jak to w życiu - mogą zdarzać się odstępstwa od tej zasady.

Nauczyciele powinni spotykać się z uczniami na blogach, forach, portalach społecznościowych?

- Mam wrażenie, że ucieczka w rzeczywistość wirtualną nie jest najlepszą metodą wychowania młodego człowieka.

Dzieciaki są tam obecne i tworzą swoje - jak napisał nasz Czytelnik - getta internetowe. Mamy zostawić je samym sobie?

- W każdym działaniu potrzebne są rozwaga i umiejętne wykorzystywanie zdobyczy technicznych. Musi być ono dostosowane do rozwoju psychofizycznego każdego ucznia. Komputer nie może stać się jedyną wyrocznią i źródłem prawdy. W procesie wychowawczym udział biorą nie tylko szkoła i rodzice, lecz może pojawić się kolejny czynnik, jakim może stać się oddziaływanie treści z blogów forów, itp. I tutaj nie możemy jako nauczyciele i rodzice być bierni. W przypadkach zagrożenia powinniśmy interweniować zdecydowanie. Komputer jako nośnik informacji jest bardzo ważny, ale nie przesadzajmy - cenna jest rzeczywistość. Nie ulegajmy zbyt dużej presji komputerowej.

Dzieci wolą często rzeczywistość wirtualną i szkoła nie ma na to wpływu. Może natomiast uczyć mądrego poruszania się w niej.

- I uczy. Umiejętność poruszania się, dokonywania analiz i osądów, co jest wartościowe, a co nie, kształtujemy w sobie przez całe życie. Tej mądrości uczymy w naszych szkołach.

Dzieciaki są 2.0 i zdarza się, że uczą nauczycieli poruszania się w przestrzeni wirtualnej. Czasem podpowiadają, gdzie znaleźć ciekawe informacje, bo na przykład same interesują się astrofizyką. To źle?

- Wzajemna wymian informacji nie jest niczym złym. Lecz weryfikacja, ocena i dialog winny być, moim zdaniem, dostosowane do rozwoju ucznia.

Podziel się

  • 20 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu