Ostatnie 20 lat to był złoty okres w rozwoju miasta

Magdalena Kursa
2010-05-28 , aktualizacja: 27.05.2010 19:56
A A A Drukuj
Gdybym miał wystawić samorządowi ocenę za te 20 lat, dałbym 4+ w skali do 5. Kraków zmienił się nie do poznania - mówi Kazimierz Barczyk, pierwszy przewodniczący odrodzonej w 1990 roku rady miasta.
Wczoraj z okazji 20-lecia odrodzenia samorządu terytorialnego w Krakowie w magistracie spotkali się samorządowcy wszystkich kadencji. W ławach prezydium rady zasiedli: obecny przewodniczący rady Józef Pilch, pierwszy przewodniczący Kazimierz Barczyk oraz Jacek Purchla, wiceprezydent Krakowa w latach 1990-1991. Mówiono o sukcesach, ale też o "obszarach wstydu". Przypomnijmy, że pierwsza sesja odrodzonej rady odbyła się 8 czerwca 1990 roku.



Rozmowa z Kazimierzem Barczykiem, pierwszym przewodniczącym odrodzonej Rady Miasta Krakowa.

Magdalena Kursa: Pamięta Pan pierwszą radę, tę sprzed 20 lat?

- To było bardzo romantyczna kadencja. Wówczas w radzie miasta spotkało się wiele indywidualności, wielu liderów "Solidarności" z przeróżnych środowisk - od huty po uczelnie. Każdemu na czymś zależało, dlatego strasznie mocno się spieraliśmy. Sesje odbywały się co tydzień, siedzieliśmy często do trzeciej nad ranem. To były giełdy pomysłów.

Z czasem było coraz mniej romantyki, a coraz więcej polityki. Dobrze wykorzystaliśmy w Krakowie te 20 lat samorządności? Może można było zrobić więcej?

- Gdybym miał wystawić samorządowi ocenę, dałbym 4+ w skali do 5. Przecież Kraków zmienił się w tym czasie z miasta pokrytego przez kilkadziesiąt lat szarością, z brakiem oznak życia w wielu dziedzinach w tętniącą życiem metropolię z nowymi mostami, wieloma instytucjami kultury, odwiedzaną przez miliony ludzi z całego świata. Przed 20 laty w obrębie Plant działało może z 10 restauracji, teraz mamy na tym obszarze ponad 500 lokali gastronomicznych. Od czasów złotego wieku nie mieliśmy w Krakowie tak dobrego okresu.

Działający w trudnych czasach autonomii galicyjskiej samorząd zrobił dla miasta chyba więcej. Poszerzenie granic Krakowa, odbudowa Sukiennic, budowa Teatru Słowackiego czy nowego gmachu uniwersytetu to tylko kilka przykładów.

- No to powiedzmy, że ostatnie dwudziestolecie to najlepszy czas w rozwoju miasta od okresu autonomii galicyjskiej. Przecież przez te dwie dekady Krakowowi przybyły nowe mosty, kampus UJ, obwodnica autostradowa, mnóstwo nowych tras komunikacyjnych, dwa nowe stadiony, wiele instytucji kultury, takich jak. np. Międzynarodowe Centrum Kultury lub wkrótce otwierane Fabryka Schindlera czy Muzeum Sztuki Współczesnej.

Wyzwania na kolejne 20 lat? Podczas swojego wystąpienia mówił Pan też o "obszarach wstydu", np. braku budynku filharmonii.

- To prawdziwy wstyd - jesteśmy jedynym miastem wojewódzkim, które nie ma budynku filharmonii z prawdziwego zdarzenia. Kraków musi mieć też z pewnością jakiś rodzaj prametra. A także dobre, tzn. trwające mniej niż godzinę, połączenie kolejowe z Katowicami. W moich wystąpieniach często używam sformułowania Krakowice - jeśli chcemy, by nasze teatry czy galerie tętniły życiem, musimy się też otworzyć na aglomerację śląską. Kraków w ogóle musi myśleć jak metropolia, stolica całego regionu, zadbać np. o miejsca styku z okolicznymi gminami.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu