Samolotem do Gdańska polecisz w 1 godz. i 15 min
2010-06-04
, aktualizacja: 04.06.2010 09:49
Od środy z Krakowa równie łatwo dolecieć można do Nowego Jorku co do Gdańska czy innych miast Polski. Na trasach krajowych pojawił się wreszcie duży przewoźnik.
ZOBACZ TAKŻE
- Góralu, Czikago ci nie żal? Koniec rejsów do Jackowa (02-08-10, 08:00)
- Świetne wyniki Balic mimo kryzysu i wulkanu (25-07-10, 22:27)
- Balicom rośnie, Pyrzowicom spada (16-03-10, 09:00)
- Do Nowego Jorku tanią linią przez Islandię (03-03-10, 07:00)
- Wizzair wie już, gdzie jest Kraków (02-03-10, 03:00)
Samolot taniej islandzkiej linii lotniczej Iceland Express w minioną środę po raz pierwszy wzbił się w powietrze w ramach nowego połączenia z Krakowa przez Reykjavik do Nowego Jorku. W samolocie było 90 pasażerów; kilkunastu z nich po blisko 12 godzinach lotu z przesiadką na lotnisku Keflavik wysiadło w porcie lotniczym w Newark w stanie New Jersey. To dziś najtańsze połączenie Krakowa z Nowym Jorkiem; na razie raz w tygodniu. Od czerwca również Gdańsk zyska podobne połączenie.
Co ciekawe, niemal tak samo liczna grupa podróżnych jak ta lecąca do Nowego Jorku przez Reykjavik odlatuje z Balic właśnie do Gdańska. Trzy razy w tygodniu 18-osobowymi maszynami polskiego przewoźnika JetAir. Linia łączy Kraków również z Poznaniem.
- Na razie naszym najlepszym połączeniem w całej Polsce jest Kraków - Gdańsk. Niemal każdy lot przynosi nam dochody, tyle że w naszym przypadku oznacza to zdobycie przynajmniej 12 klientów - mówi Ireneusz Dylczak, specjalista od marketingu JetAir. - Minęło już sporo czasu od uruchomienia naszych krajowych połączeń, ale wciąż trzeba przekonywać Polaków, że połączenie lotnicze jest opłacalnym środkiem transportu - opowiada. Nawet przedsiębiorcy nie zauważają oszczędności czasu, jaką przynosi lot samolotem.
Mimo to szefostwo lotniska w Balicach i LOT-u zastanawiają się nad otwarciem bezpośrednich połączeń Krakowa z innymi miastami Polski. LOT będzie musiał zapełniać maszyny co najmniej 40-osobowe. Na razie opłaca mu się sprzedawać bilety na loty krajowe, bo każdy z nich oznacza przesiadkę w Warszawie, gdzie większość pasażerów samolotów wsiada do samolotów odlatujących za granicę, a tylko nieznaczna część do maszyn lecących do innych polskich miast.
- Zaprosiłem szefów innych regionalnych lotnisk oraz ludzi z LOT-u i Ministerstwa Infrastruktury do współpracy. Wstępnie udało się nam przekonać LOT, by zdecydował się na otwarcie bezpośrednich połączeń między naszymi lotniskami - mówi Jan Pamuła, szef lotniska w podkrakowskich Balicach, który jest zarazem prezesem Związku Regionalnych Portów Lotniczych. Balice przygotowały wstępne szacunki: Kraków powinien mieć według nich bezpośrednie połączenia z Gdańskiem, Poznaniem i Szczecinem, a później także z Bydgoszczą.
Władze LOT-u twierdzą, że pomysł się im podoba. - Pokażemy, że jest środek komunikacji, który pozwala dotrzeć w 1 godz. 15 min np. z Gdańska do Krakowa czy Katowic - zapewnia Sebastian Mikosz, szef LOT-u, i dodaje, że pierwsze takie połączenia mogłyby ruszyć już jesienią. Zdaniem Pamuły, jeśli LOT chce, by przedsięwzięcie się udało, powinien otworzyć swoje bazy przynajmniej w dwu regionalnych lotniskach - w zamian może liczyć na wsparcie marketingowe.
- Polski wewnętrzny rynek lotniczy jest za mały, by mogła na nim funkcjonować normalna konkurencja. Jeśli LOT wejdzie na rynek, może być niewesoło - mówi Dylczak. - Cała tajemnica połączeń bezpośrednich tkwi jednak w tym, by tam i z powrotem można było przelecieć w jeden dzień. Tylko w ten sposób klient oszczędza czas. Nie wiem, czy LOT stać na takie rozwiązanie.
Co ciekawe, niemal tak samo liczna grupa podróżnych jak ta lecąca do Nowego Jorku przez Reykjavik odlatuje z Balic właśnie do Gdańska. Trzy razy w tygodniu 18-osobowymi maszynami polskiego przewoźnika JetAir. Linia łączy Kraków również z Poznaniem.
- Na razie naszym najlepszym połączeniem w całej Polsce jest Kraków - Gdańsk. Niemal każdy lot przynosi nam dochody, tyle że w naszym przypadku oznacza to zdobycie przynajmniej 12 klientów - mówi Ireneusz Dylczak, specjalista od marketingu JetAir. - Minęło już sporo czasu od uruchomienia naszych krajowych połączeń, ale wciąż trzeba przekonywać Polaków, że połączenie lotnicze jest opłacalnym środkiem transportu - opowiada. Nawet przedsiębiorcy nie zauważają oszczędności czasu, jaką przynosi lot samolotem.
Mimo to szefostwo lotniska w Balicach i LOT-u zastanawiają się nad otwarciem bezpośrednich połączeń Krakowa z innymi miastami Polski. LOT będzie musiał zapełniać maszyny co najmniej 40-osobowe. Na razie opłaca mu się sprzedawać bilety na loty krajowe, bo każdy z nich oznacza przesiadkę w Warszawie, gdzie większość pasażerów samolotów wsiada do samolotów odlatujących za granicę, a tylko nieznaczna część do maszyn lecących do innych polskich miast.
- Zaprosiłem szefów innych regionalnych lotnisk oraz ludzi z LOT-u i Ministerstwa Infrastruktury do współpracy. Wstępnie udało się nam przekonać LOT, by zdecydował się na otwarcie bezpośrednich połączeń między naszymi lotniskami - mówi Jan Pamuła, szef lotniska w podkrakowskich Balicach, który jest zarazem prezesem Związku Regionalnych Portów Lotniczych. Balice przygotowały wstępne szacunki: Kraków powinien mieć według nich bezpośrednie połączenia z Gdańskiem, Poznaniem i Szczecinem, a później także z Bydgoszczą.
Władze LOT-u twierdzą, że pomysł się im podoba. - Pokażemy, że jest środek komunikacji, który pozwala dotrzeć w 1 godz. 15 min np. z Gdańska do Krakowa czy Katowic - zapewnia Sebastian Mikosz, szef LOT-u, i dodaje, że pierwsze takie połączenia mogłyby ruszyć już jesienią. Zdaniem Pamuły, jeśli LOT chce, by przedsięwzięcie się udało, powinien otworzyć swoje bazy przynajmniej w dwu regionalnych lotniskach - w zamian może liczyć na wsparcie marketingowe.
- Polski wewnętrzny rynek lotniczy jest za mały, by mogła na nim funkcjonować normalna konkurencja. Jeśli LOT wejdzie na rynek, może być niewesoło - mówi Dylczak. - Cała tajemnica połączeń bezpośrednich tkwi jednak w tym, by tam i z powrotem można było przelecieć w jeden dzień. Tylko w ten sposób klient oszczędza czas. Nie wiem, czy LOT stać na takie rozwiązanie.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.







