Chciał pomóc Nelly z Afryki i wpadł w kłopoty
2010-06-06
, aktualizacja: 07.06.2010 09:08
Uczeń policealnej szkoły chciał pomóc w wydostaniu się z obozu dla uchodźców w Afryce młodej kobiecie. A przy okazji nieźle się wzbogacić. Tak bardzo zaangażował się w sprawę, że nie zawahał się wyłudzić kredyt z banku.
ZOBACZ TAKŻE
- Z notatnika straży miejskiej. Pili i krzyczeli (10-06-10, 13:19)
- Paczkowy oszust grasuje w górskich pensjonatach (16-06-10, 23:00)
- Za spacer z psem chcieli utopić mężczyznę w Wiśle (08-06-10, 15:06)
- 15-latek dla żartu alarmował służby. Zagrożeń nie było (07-06-10, 12:32)
- Oszukany "na powódź". Stracił całe oszczędności (02-06-10, 14:00)
- Miał pilnować aresztantów, okradał ich z komórek (02-06-10, 11:00)
- Paczka od oszusta do pensjonatu w Zakopanem (29-05-10, 08:30)
- Szczęść Boże, podeślij mi swoje CV i kopię dowodu (14-05-10, 08:00)
Wszystko zaczęło się kilkanaście miesięcy temu, gdy Filip O., uczeń policealnej szkoły w Krakowie, nawiązał przez internet znajomość z kobietą przedstawiającą się jako Nelly. Nieznajoma napisała, że przebywa w obozie dla uciekinierów w Senegalu. W kolejnych e-mailach informowała, że musi wydostać się z Afryki i potrzebuje pomocy. Pisała, że jej nieżyjący rodzice mieli fundację, na koncie której zdeponowanych jest 7,5 mln dolarów, i teraz chce z jego pomocą je odzyskać. Ale do tego konieczne jest wykupienie jej z obozu, przeprowadzenie sprawy spadkowej, pokrycie jej kosztów i opłacenie adwokata. Na to potrzebne było chwilowe wsparcie finansowe. Nelly oczywiście zapewniała, że nie za darmo. Obiecywała nagrodę.
- Nelly w zamian za sprowadzenie do Polski chciała zapłacić spore pieniądze - zeznał potem w prokuraturze Jakub B., kolega Filipa O. W jednym z listów Afrykanka obiecywała krakowianinowi 15 procent wynagrodzenia z depozytu oraz kolejne 5 procent na pokrycie poniesionych kosztów.
Filip O. dostawał także e-maile od osób przedstawiających się jako pełnomocnicy rodziny bądź jako wysocy urzędnicy banku, w którym były zdeponowane miliony dolarów. Nadawcy podawali numery telefonów, pod którymi można się było z nimi skontaktować, a także numer konta w znanym brytyjskim banku, na którym miały leżeć owe miliony. - Mieliśmy nawet numery do adwokata i przedstawicieli tego obozu dla uchodźców - mówił Jakub B., który pomagał koledze.
Filip O. i Jakub B. obliczyli, że na wyjazd i załatwienie sprawy potrzebują 50 tys. zł. Filip O. postanowił zaciągnąć kredyt. Tyle że nigdzie nie pracował i nie miał dochodów - był na utrzymaniu matki.
Pomocną dłoń wyciągnął Jakub B., preparując zaświadczenia o rzekomym zatrudnieniu Filipa O. w swojej firmie remontowej. Z tymi papierami młody mężczyzna poszedł do banku i złożył wniosek o 40 tys. zł pożyczki. Jakub B. w tym czasie zarezerwował już bilety na lot do Afryki. Jednak pracownicy banku okazali się czujni. Dokumenty od razu wydały im się fałszywe. Gdy Filip O. przyszedł podpisać umowę kredytową i wziąć gotówkę, w banku czekali już na niego policjanci.
Filip O. początkowo nic nie mówił o ratowaniu Nelly. Twierdził, że pieniądze miały iść na spłatę rodzinnych długów, ale kredyt chciał w całości zwrócić. Dopiero Jakub B. wyjawił prawdę. - Od dawna planowaliśmy wyjazd do Afryki - tłumaczył prokuratorowi.
- Nie miałem pewności, czy przeżyję, ale chciałem zaryzykować tę podróż - stwierdził przy powtórnym przesłuchaniu Filip O. Ryzyko kosztowało go 700 zł grzywny i rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata, bo na tyle skazał go sąd za usiłowanie wyłudzenia pożyczki z banku.
- Nelly w zamian za sprowadzenie do Polski chciała zapłacić spore pieniądze - zeznał potem w prokuraturze Jakub B., kolega Filipa O. W jednym z listów Afrykanka obiecywała krakowianinowi 15 procent wynagrodzenia z depozytu oraz kolejne 5 procent na pokrycie poniesionych kosztów.
Filip O. dostawał także e-maile od osób przedstawiających się jako pełnomocnicy rodziny bądź jako wysocy urzędnicy banku, w którym były zdeponowane miliony dolarów. Nadawcy podawali numery telefonów, pod którymi można się było z nimi skontaktować, a także numer konta w znanym brytyjskim banku, na którym miały leżeć owe miliony. - Mieliśmy nawet numery do adwokata i przedstawicieli tego obozu dla uchodźców - mówił Jakub B., który pomagał koledze.
Filip O. i Jakub B. obliczyli, że na wyjazd i załatwienie sprawy potrzebują 50 tys. zł. Filip O. postanowił zaciągnąć kredyt. Tyle że nigdzie nie pracował i nie miał dochodów - był na utrzymaniu matki.
Pomocną dłoń wyciągnął Jakub B., preparując zaświadczenia o rzekomym zatrudnieniu Filipa O. w swojej firmie remontowej. Z tymi papierami młody mężczyzna poszedł do banku i złożył wniosek o 40 tys. zł pożyczki. Jakub B. w tym czasie zarezerwował już bilety na lot do Afryki. Jednak pracownicy banku okazali się czujni. Dokumenty od razu wydały im się fałszywe. Gdy Filip O. przyszedł podpisać umowę kredytową i wziąć gotówkę, w banku czekali już na niego policjanci.
Filip O. początkowo nic nie mówił o ratowaniu Nelly. Twierdził, że pieniądze miały iść na spłatę rodzinnych długów, ale kredyt chciał w całości zwrócić. Dopiero Jakub B. wyjawił prawdę. - Od dawna planowaliśmy wyjazd do Afryki - tłumaczył prokuratorowi.
- Nie miałem pewności, czy przeżyję, ale chciałem zaryzykować tę podróż - stwierdził przy powtórnym przesłuchaniu Filip O. Ryzyko kosztowało go 700 zł grzywny i rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata, bo na tyle skazał go sąd za usiłowanie wyłudzenia pożyczki z banku.
Przeczytaj: Został oszukany "na powódź". Stracił całe swoje oszczędności
- 25 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
14 głosów
-
Nelly, zwróć się do Stasia a nie do Filipa.
w.i.l
07.06.10, 08:20
Tak odpowiada się na emaile Nelly z Afryki.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Policja i straż miejska usunęła ...
- Kierowca potrącił dwulatka przy Kleparzu. ...
- Naukowcy przebadali Berlinkę. Odkryli ...
- Test rowerowy - sprawdź swoją wiedzę [CZĘŚĆ 1]
- Dziewczynka zmarła przygnieciona przez drzewo
- Okiem kierowcy. Rowerzyści i motocykliści ...
- Test rowerowy - sprawdź swoją wiedzę [CZĘŚĆ 2]






