Chciał pomóc Nelly z Afryki i wpadł w kłopoty

Jarosław Sidorowicz
2010-06-06 , aktualizacja: 07.06.2010 09:08
A A A Drukuj
Uczeń policealnej szkoły chciał pomóc w wydostaniu się z obozu dla uchodźców w Afryce młodej kobiecie. A przy okazji nieźle się wzbogacić. Tak bardzo zaangażował się w sprawę, że nie zawahał się wyłudzić kredyt z banku.
Temida
Temida
Temida
Wszystko zaczęło się kilkanaście miesięcy temu, gdy Filip O., uczeń policealnej szkoły w Krakowie, nawiązał przez internet znajomość z kobietą przedstawiającą się jako Nelly. Nieznajoma napisała, że przebywa w obozie dla uciekinierów w Senegalu. W kolejnych e-mailach informowała, że musi wydostać się z Afryki i potrzebuje pomocy. Pisała, że jej nieżyjący rodzice mieli fundację, na koncie której zdeponowanych jest 7,5 mln dolarów, i teraz chce z jego pomocą je odzyskać. Ale do tego konieczne jest wykupienie jej z obozu, przeprowadzenie sprawy spadkowej, pokrycie jej kosztów i opłacenie adwokata. Na to potrzebne było chwilowe wsparcie finansowe. Nelly oczywiście zapewniała, że nie za darmo. Obiecywała nagrodę.

- Nelly w zamian za sprowadzenie do Polski chciała zapłacić spore pieniądze - zeznał potem w prokuraturze Jakub B., kolega Filipa O. W jednym z listów Afrykanka obiecywała krakowianinowi 15 procent wynagrodzenia z depozytu oraz kolejne 5 procent na pokrycie poniesionych kosztów.

Filip O. dostawał także e-maile od osób przedstawiających się jako pełnomocnicy rodziny bądź jako wysocy urzędnicy banku, w którym były zdeponowane miliony dolarów. Nadawcy podawali numery telefonów, pod którymi można się było z nimi skontaktować, a także numer konta w znanym brytyjskim banku, na którym miały leżeć owe miliony. - Mieliśmy nawet numery do adwokata i przedstawicieli tego obozu dla uchodźców - mówił Jakub B., który pomagał koledze.

Filip O. i Jakub B. obliczyli, że na wyjazd i załatwienie sprawy potrzebują 50 tys. zł. Filip O. postanowił zaciągnąć kredyt. Tyle że nigdzie nie pracował i nie miał dochodów - był na utrzymaniu matki.

Pomocną dłoń wyciągnął Jakub B., preparując zaświadczenia o rzekomym zatrudnieniu Filipa O. w swojej firmie remontowej. Z tymi papierami młody mężczyzna poszedł do banku i złożył wniosek o 40 tys. zł pożyczki. Jakub B. w tym czasie zarezerwował już bilety na lot do Afryki. Jednak pracownicy banku okazali się czujni. Dokumenty od razu wydały im się fałszywe. Gdy Filip O. przyszedł podpisać umowę kredytową i wziąć gotówkę, w banku czekali już na niego policjanci.

Filip O. początkowo nic nie mówił o ratowaniu Nelly. Twierdził, że pieniądze miały iść na spłatę rodzinnych długów, ale kredyt chciał w całości zwrócić. Dopiero Jakub B. wyjawił prawdę. - Od dawna planowaliśmy wyjazd do Afryki - tłumaczył prokuratorowi.

- Nie miałem pewności, czy przeżyję, ale chciałem zaryzykować tę podróż - stwierdził przy powtórnym przesłuchaniu Filip O. Ryzyko kosztowało go 700 zł grzywny i rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata, bo na tyle skazał go sąd za usiłowanie wyłudzenia pożyczki z banku.

Przeczytaj: Został oszukany "na powódź". Stracił całe swoje oszczędności



Podziel się

  • 25 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu