Wystawa w Muzeum Fabryka Schindlera została otwarta
2010-06-10
, aktualizacja: 10.06.2010 22:35
- Naszym zamysłem było stworzenie wrażenia uczestnictwa w scenach z filmu. Staraliśmy się jak najdokładniej odtwarzać wnętrza i ściągać jak najwięcej autentycznych eksponatów - mówi Łukasz Czuj z Muzeum Schindlera na Zabłociu.

Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazata
Wystawa "Kraków - czas okupacji 1939 - 1945"

Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Wystawa "Kraków - czas okupacji 1939 - 1945"

Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Wystawa "Kraków - czas okupacji 1939 - 1945"

Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Wystawa "Kraków - czas okupacji 1939 - 1945"

Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Wystawa "Kraków - czas okupacji 1939 - 1945"
ZOBACZ TAKŻE
- Lekcja historii Krakowa na Lipowej (10-06-10, 23:00)
- A co mi pani zrobi jak sobie dotknę tego popiersia? (11-09-10, 08:00)
- Muzeum Schindlera oblegają tłumy turystów (17-08-10, 06:00)
- Fabryka Schindlera: kto pierwszy, ten za darmo (02-07-10, 09:00)
- Nowe muzeum w Krakowie. W potrzasku wojny (25-06-10, 12:00)
- Milcząca promocja krakowskich muzeów w Londynie (21-07-10, 07:00)
- Nazwy, których turysta nie zrozumie i nie powtórzy (04-08-10, 09:00)
- Nudny przerywnik w fajnej zagranicznej delegacji (21-07-10, 07:00)
Muzeum Fabryka Schindlera przy ul. Lipowej 4, ulokowane w dawnych pomieszczeniach administracyjnych fabryki naczyń emaliowanych Oskara Schindlera, przyjęła pierwszych zwiedzających 10 czerwca. Muzeum jest jednym z najbardziej atrakcyjnych miejsc na kulturalnej mapie Krakowa. Kilka tygodni temu przeprowadziłem rozmowę z autorami aranżacji wystawy. Przypominała ona wtedy raczej plac budowy. - Wiem, wygląda to kiepsko, ale zapewniam, że zdążymy - uśmiechał się Łukasz Czuj, reżyser, wspólnie ze scenografem Michałem Urbanem autor aranżacji plastyczno-multimedialnej wystawy. Oprowadzał mnie po salach przyszłego muzeum i opowiadał, na co natkną się zwiedzający.
Bez Spielberga byłoby inaczej
Trudno będzie się nam pozbyć łatki miejsca ze Spielbergowskiej "Listy Schindlera". Wszyscy, którzy do tej pory odwiedzali to miejsce, mają w świadomości właściwie jedynie jego historię opowiedzianą w filmie. Przed nami więc wyzwanie, by pokazać klimat całego współczesnego mu Krakowa, historię wszystkich jego mieszkańców. Inna sprawa, że gdyby nie film, to muzeum albo by nie powstało, albo powstałoby w innym kształcie lub dużo później. Na pewno nie miałoby tak mocnej marki już od samego startu.
Główną rolę w naszej wystawie grać będzie kontekst historyczny. Nie przypadkiem przecież pojawił się tu przedsiębiorca Oskar Schindler. Coś się tu działo, co doprowadziło do jego przemiany? Coś spowodowało, że ryzykował, by uratować ponad 1,1 tys. Żydów. Oczywiście wśród 45 sal z ekspozycją będą i te dotyczące tylko historii Schindlera. Będą to jego sekretariat oraz gabinet. W gabinecie w głowach zwiedzających utkwi pewnie najsilniej autentyczna mapa Europy, rozpostarta na całej ścianie przy jego biurku. Naprzeciw zaś stanie znana już niektórym współczesna rzeźba. Przezroczysta skrzynia wypełniona metalowymi naczyniami produkowanymi w fabryce Schindlera, z umieszczoną w środku metalową rotundą, na ścianach której wypisane są wszystkie nazwiska uratowanych przez niego Żydów. Otwierająca ekspozycję sala na parterze będzie także w całości poświęcona ocalonym przez Schindlera.
**
Mamy świadomość, że trafią do nas również turyści z zagranicy, nieznający historii Polski ani Krakowa. Mają tu zobaczyć opowieść o przedwojennym mieście Kraków, w którym obok siebie żyły różne narodowości i ludzie różnych kultur. O asymilacji i wciąż funkcjonującym podziale m.in. Żydów i Polaków - bo znajdą się oczywiście również te przykre strony przedwojennej Polski, jak np. getto ławkowe. A potem przyjdzie wojna.
Wszystkie kolory Krakowa
To nie będzie klasyczna ekspozycja muzealna. Idziemy szlakiem zapoczątkowanym przez Muzeum Powstania Warszawskiego. Oprócz dokumentów i autentyków do turysty mówić ma również scenografia.
**
Chcemy pokazać Kraków sprzed wojny i okresu okupacji. Dziwne miejsce, gdzie wojenna zawierucha nie była tak intensywna jak choćby w Warszawie. Miejsce, gdzie przez całą okupację doszło jedynie do dwóch zamachów wykonanych przez AK, a życie toczyło się w miarę normalnie. I najtrudniejsze: na tle tego wszystkiego musimy pokazać dramat odseparowanych od reszty miasta Żydów, którzy wcześniej byli nieodłączną częścią kolorytu Krakowa.
**
Wśród elementów pokazujących życie przedwojenne będzie np. autentyczny fotoplastykon ze zdjęciami z Anschlussu Austrii - tymi samymi, jakie można było zobaczyć w roku 1939. Działał do lat 70. przy pl. Szczepańskim. Sala za salą pokażemy jednak, jak to spokojne miasto ulega w czasie wojny dramatycznym przemianom. Z jednej strony Niemcy umożliwiają w miarę normalne funkcjonowanie, z drugiej krakowianie obserwują najpierw obostrzenia w stosunku do Żydów, potem wysiedlenie ich do getta, a potem widzą jego likwidację i funkcjonowanie obozu w Płaszowie. Nie zabraknie też sali poświęconej Sonderaktion Krakau.
Obraz okupacji rozpocznie od zaprowadzenia zwiedzającego pod słupy ogłoszeniowe z zakazami i nowymi przepisami, jakie wprowadzili Niemcy. Będą scenki z plotkującymi krakowianami oparte na wspomnieniach z tamtej epoki. Będą też informacje o życiu Niemców w Krakowie, o ich planach rozbudowy miasta, o tych, które udało się zrealizować w rejonie Łobzowa, i o tych, które pozostały jedynie na papierze, jak plany nowego miasta na Dębnikach.
**
Okupacja będzie w naszym muzeum zderzeniem normalnego życia z tragedią wojny. Z jednej strony krakowianie oglądający filmy na Plantach na ekranach na świeżym powietrzu, z drugiej autentyczne dokumenty nagrywane potajemnie przez AK, m.in. pokazujące obóz w Płaszowie.
Zwiedzający przejdą też przez ciasny labirynt getta. Zobaczą fotografie i dokumenty z życia za jego murami. Przejdą przez pokój, w którym odtwarzamy wnętrze mieszkania żydowskiego. Tam znajdą się jedyne w muzeum figury naturalnej wielkości. Będą jednak całkowicie białe, jak duchy. Nie zależy nam na wizerunku muzeum figur woskowych.
**
Pod koniec ekspozycji turyści natkną się na wyobrażenie Festung Krakau. Bo i Kraków był w końcu wojny ufortyfikowany. Na szczęście Festung Krakau nigdy nie musiała działać. Przy okazji zwiedzający dowiedzą się też prawdy o wyzwoleniu Krakowa spod okupacji hitlerowskiej. Obalimy mit o genialnym manewrze Koniewa.
Film dokumentalny
Ideą było w pewnym sensie zrobienie z naszego muzeum takiego niezrealizowanego filmu dokumentalnego o Krakowie w latach 1920-1945. Nasz niezrealizowany film będzie jednak w systemie 4D. Zwiedzający wejdą w ekran. Będą poruszać się w trójwymiarze, będą wszystkiego mogli dotykać. Dla żądnych wiedzy opracowaliśmy interaktywne informatory na dotykowych ekranach. Nie będzie żadnych sznurków i barierek oddzielających od ekspozycji. Na dłuższą metę może się to jednak okazać ryzykowne, bo wśród autentyków, które udało się nam zdobyć, są m.in. słoiki z przetworami z okresu wojny. Nikt nie ryzykował ich otwarcia. Może trafić się więc przykra niespodzianka, jeśli któryś zwiedzający stłucze jeden ze słoików.
Bez Spielberga byłoby inaczej
Trudno będzie się nam pozbyć łatki miejsca ze Spielbergowskiej "Listy Schindlera". Wszyscy, którzy do tej pory odwiedzali to miejsce, mają w świadomości właściwie jedynie jego historię opowiedzianą w filmie. Przed nami więc wyzwanie, by pokazać klimat całego współczesnego mu Krakowa, historię wszystkich jego mieszkańców. Inna sprawa, że gdyby nie film, to muzeum albo by nie powstało, albo powstałoby w innym kształcie lub dużo później. Na pewno nie miałoby tak mocnej marki już od samego startu.
Główną rolę w naszej wystawie grać będzie kontekst historyczny. Nie przypadkiem przecież pojawił się tu przedsiębiorca Oskar Schindler. Coś się tu działo, co doprowadziło do jego przemiany? Coś spowodowało, że ryzykował, by uratować ponad 1,1 tys. Żydów. Oczywiście wśród 45 sal z ekspozycją będą i te dotyczące tylko historii Schindlera. Będą to jego sekretariat oraz gabinet. W gabinecie w głowach zwiedzających utkwi pewnie najsilniej autentyczna mapa Europy, rozpostarta na całej ścianie przy jego biurku. Naprzeciw zaś stanie znana już niektórym współczesna rzeźba. Przezroczysta skrzynia wypełniona metalowymi naczyniami produkowanymi w fabryce Schindlera, z umieszczoną w środku metalową rotundą, na ścianach której wypisane są wszystkie nazwiska uratowanych przez niego Żydów. Otwierająca ekspozycję sala na parterze będzie także w całości poświęcona ocalonym przez Schindlera.
**
Mamy świadomość, że trafią do nas również turyści z zagranicy, nieznający historii Polski ani Krakowa. Mają tu zobaczyć opowieść o przedwojennym mieście Kraków, w którym obok siebie żyły różne narodowości i ludzie różnych kultur. O asymilacji i wciąż funkcjonującym podziale m.in. Żydów i Polaków - bo znajdą się oczywiście również te przykre strony przedwojennej Polski, jak np. getto ławkowe. A potem przyjdzie wojna.
Wszystkie kolory Krakowa
To nie będzie klasyczna ekspozycja muzealna. Idziemy szlakiem zapoczątkowanym przez Muzeum Powstania Warszawskiego. Oprócz dokumentów i autentyków do turysty mówić ma również scenografia.
**
Chcemy pokazać Kraków sprzed wojny i okresu okupacji. Dziwne miejsce, gdzie wojenna zawierucha nie była tak intensywna jak choćby w Warszawie. Miejsce, gdzie przez całą okupację doszło jedynie do dwóch zamachów wykonanych przez AK, a życie toczyło się w miarę normalnie. I najtrudniejsze: na tle tego wszystkiego musimy pokazać dramat odseparowanych od reszty miasta Żydów, którzy wcześniej byli nieodłączną częścią kolorytu Krakowa.
**
Wśród elementów pokazujących życie przedwojenne będzie np. autentyczny fotoplastykon ze zdjęciami z Anschlussu Austrii - tymi samymi, jakie można było zobaczyć w roku 1939. Działał do lat 70. przy pl. Szczepańskim. Sala za salą pokażemy jednak, jak to spokojne miasto ulega w czasie wojny dramatycznym przemianom. Z jednej strony Niemcy umożliwiają w miarę normalne funkcjonowanie, z drugiej krakowianie obserwują najpierw obostrzenia w stosunku do Żydów, potem wysiedlenie ich do getta, a potem widzą jego likwidację i funkcjonowanie obozu w Płaszowie. Nie zabraknie też sali poświęconej Sonderaktion Krakau.
Obraz okupacji rozpocznie od zaprowadzenia zwiedzającego pod słupy ogłoszeniowe z zakazami i nowymi przepisami, jakie wprowadzili Niemcy. Będą scenki z plotkującymi krakowianami oparte na wspomnieniach z tamtej epoki. Będą też informacje o życiu Niemców w Krakowie, o ich planach rozbudowy miasta, o tych, które udało się zrealizować w rejonie Łobzowa, i o tych, które pozostały jedynie na papierze, jak plany nowego miasta na Dębnikach.
**
Okupacja będzie w naszym muzeum zderzeniem normalnego życia z tragedią wojny. Z jednej strony krakowianie oglądający filmy na Plantach na ekranach na świeżym powietrzu, z drugiej autentyczne dokumenty nagrywane potajemnie przez AK, m.in. pokazujące obóz w Płaszowie.
Zwiedzający przejdą też przez ciasny labirynt getta. Zobaczą fotografie i dokumenty z życia za jego murami. Przejdą przez pokój, w którym odtwarzamy wnętrze mieszkania żydowskiego. Tam znajdą się jedyne w muzeum figury naturalnej wielkości. Będą jednak całkowicie białe, jak duchy. Nie zależy nam na wizerunku muzeum figur woskowych.
**
Pod koniec ekspozycji turyści natkną się na wyobrażenie Festung Krakau. Bo i Kraków był w końcu wojny ufortyfikowany. Na szczęście Festung Krakau nigdy nie musiała działać. Przy okazji zwiedzający dowiedzą się też prawdy o wyzwoleniu Krakowa spod okupacji hitlerowskiej. Obalimy mit o genialnym manewrze Koniewa.
Film dokumentalny
Ideą było w pewnym sensie zrobienie z naszego muzeum takiego niezrealizowanego filmu dokumentalnego o Krakowie w latach 1920-1945. Nasz niezrealizowany film będzie jednak w systemie 4D. Zwiedzający wejdą w ekran. Będą poruszać się w trójwymiarze, będą wszystkiego mogli dotykać. Dla żądnych wiedzy opracowaliśmy interaktywne informatory na dotykowych ekranach. Nie będzie żadnych sznurków i barierek oddzielających od ekspozycji. Na dłuższą metę może się to jednak okazać ryzykowne, bo wśród autentyków, które udało się nam zdobyć, są m.in. słoiki z przetworami z okresu wojny. Nikt nie ryzykował ich otwarcia. Może trafić się więc przykra niespodzianka, jeśli któryś zwiedzający stłucze jeden ze słoików.
**
Choć ten nasz wyimaginowany film jest dokumentalny, nie obeszło się bez pewnej dozy fabuły. Staramy się zdradzać miejsca, gdzie się pojawia. W opowieści o wrześniu 1939 roku będziemy zderzać opowieść krakowianki wspominającej, że na Kraków spadło jedynie pięć bomb, z zebranymi przez historyków danymi o całkiem intensywnych bombardowaniach, które na szczęście nie zrujnowały miasta. Chodzi o to, by pokazać, że pamięć ludzka jest z jednej strony niezmiernie cenna, bo opisuje doznania i obraz wojny w oczach ludzi żyjących w tamtym czasie, z drugiej strony jednak trzeba pokazać, jak bardzo bywa ona subiektywna.
**
Żeby film był dobry, staramy się, by wnętrza jak najdokładniej odtworzono. Akurat teraz znajdujemy się w sali odwzorowującej zakład fryzjerski. Większość eksponatów pochodzi z autentycznego zakładu fryzjerskiego, który zachował wyposażenie z epoki przedwojennej. Za chwilę pójdziemy brudnym krakowskim zaułkiem. Nie jest łatwo na nowej ścianie umieścić brudny odpadający tynk, tym bardziej że zwiedzający ma prawo wszystkiego dotykać, ale nie powinno mu się udać niczego zniszczyć. Żeby zarówno brudne ściany, jak i wnętrze żydowskiego mieszkania z getta wyglądały prawdziwie, musieliśmy zatrudnić specjalistów od scenografii filmowej. Z tego, co wiem, najtrudniejszym ich zadaniem będzie przygotowanie tankietki TKS [jednego z podstawowych wozów pancernych polskiego przedwojennego wojska - przyp. red.] tak, by wyglądała na spaloną, bez podpalania jej.
Autentyzmowi mogą jedynie zaszkodzić ekrany. O! Tu np. stoimy obok kryjówki Żydów w piwnicy. Przy prymitywnych pryczach w ścianie tkwi 40-calowy ekran. Niektórych może to razić, ale jednocześnie widz przez ten ekran ukryty za oknem zobaczy nagrany ukradkiem film z ulicznej łapanki.
**
Historię opowiadają tu też podłogi. Gdzieniegdzie idziemy po miejskim bruku, potem po posadzce betonowej, później po przemysłowej kostce drewnianej albo po parkiecie z mieszkania krakowskiego. Mieliśmy kłopoty z podłogą sali, która ma pokazać hitlerowską estetykę i życie Niemców w Krakowie. Musieliśmy specjalnie zamawiać płytki, bo autentycznych nie znaleźliśmy, a nikt od czasów wojny nie produkuje już takich, które mają wzór swastyki.
Szukanie autentyków to była zresztą praca na kilkanaście miesięcy. Część nam darowano, inne musieliśmy kupować. Niektóre trzeba było w całości zrekonstruować, jak wspomniana wcześniej tankietka czy... tramwaj typu SN2 Sanok, który jeździł w czasie wojny po Krakowie. Na wystawie zamieniliśmy go w kabinę projekcyjną -kiedy turysta wejdzie do jego wnętrza, w oknach wagonu zobaczy film pokazujący zdjęcia dokumentalne z ulic Krakowa.
**
Osoba odwiedzająca muzeum przejdzie przez 45 sal. Teoretycznie przejście przez całą ścieżkę w muzeum powinno zająć około godziny, ale jeśli ktoś utknie przy wszystkich ekranach interaktywnych i będzie wnikliwie oglądał wszystkie eksponaty wystawy, może tu spędzić nawet cały dzień.
Choć ten nasz wyimaginowany film jest dokumentalny, nie obeszło się bez pewnej dozy fabuły. Staramy się zdradzać miejsca, gdzie się pojawia. W opowieści o wrześniu 1939 roku będziemy zderzać opowieść krakowianki wspominającej, że na Kraków spadło jedynie pięć bomb, z zebranymi przez historyków danymi o całkiem intensywnych bombardowaniach, które na szczęście nie zrujnowały miasta. Chodzi o to, by pokazać, że pamięć ludzka jest z jednej strony niezmiernie cenna, bo opisuje doznania i obraz wojny w oczach ludzi żyjących w tamtym czasie, z drugiej strony jednak trzeba pokazać, jak bardzo bywa ona subiektywna.
**
Żeby film był dobry, staramy się, by wnętrza jak najdokładniej odtworzono. Akurat teraz znajdujemy się w sali odwzorowującej zakład fryzjerski. Większość eksponatów pochodzi z autentycznego zakładu fryzjerskiego, który zachował wyposażenie z epoki przedwojennej. Za chwilę pójdziemy brudnym krakowskim zaułkiem. Nie jest łatwo na nowej ścianie umieścić brudny odpadający tynk, tym bardziej że zwiedzający ma prawo wszystkiego dotykać, ale nie powinno mu się udać niczego zniszczyć. Żeby zarówno brudne ściany, jak i wnętrze żydowskiego mieszkania z getta wyglądały prawdziwie, musieliśmy zatrudnić specjalistów od scenografii filmowej. Z tego, co wiem, najtrudniejszym ich zadaniem będzie przygotowanie tankietki TKS [jednego z podstawowych wozów pancernych polskiego przedwojennego wojska - przyp. red.] tak, by wyglądała na spaloną, bez podpalania jej.
Autentyzmowi mogą jedynie zaszkodzić ekrany. O! Tu np. stoimy obok kryjówki Żydów w piwnicy. Przy prymitywnych pryczach w ścianie tkwi 40-calowy ekran. Niektórych może to razić, ale jednocześnie widz przez ten ekran ukryty za oknem zobaczy nagrany ukradkiem film z ulicznej łapanki.
**
Historię opowiadają tu też podłogi. Gdzieniegdzie idziemy po miejskim bruku, potem po posadzce betonowej, później po przemysłowej kostce drewnianej albo po parkiecie z mieszkania krakowskiego. Mieliśmy kłopoty z podłogą sali, która ma pokazać hitlerowską estetykę i życie Niemców w Krakowie. Musieliśmy specjalnie zamawiać płytki, bo autentycznych nie znaleźliśmy, a nikt od czasów wojny nie produkuje już takich, które mają wzór swastyki.
Szukanie autentyków to była zresztą praca na kilkanaście miesięcy. Część nam darowano, inne musieliśmy kupować. Niektóre trzeba było w całości zrekonstruować, jak wspomniana wcześniej tankietka czy... tramwaj typu SN2 Sanok, który jeździł w czasie wojny po Krakowie. Na wystawie zamieniliśmy go w kabinę projekcyjną -kiedy turysta wejdzie do jego wnętrza, w oknach wagonu zobaczy film pokazujący zdjęcia dokumentalne z ulic Krakowa.
**
Osoba odwiedzająca muzeum przejdzie przez 45 sal. Teoretycznie przejście przez całą ścieżkę w muzeum powinno zająć około godziny, ale jeśli ktoś utknie przy wszystkich ekranach interaktywnych i będzie wnikliwie oglądał wszystkie eksponaty wystawy, może tu spędzić nawet cały dzień.
- 19 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Re: Wystawa w Muzeum Fabryka Schindlera została o
ira_07
10.06.10, 23:45
I znowu narzekanie...»
-
Wystawa w Muzeum Fabryka Schindlera została otw...
happypiotr
11.06.10, 00:32
Już się nie mogę doczekać kiedy pójdę! Hmmm... Może na dniach..»
-
Wystawa w Muzeum Fabryka Schindlera została otw...
alisha.79
11.06.10, 12:49
super, ide w niedziele :) bilet normalny 15 zł, trzeba rezerwowac nakonkretna godzinępozdrawiam»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć