Obok tej wystawy nie da się przejść obojętnie
2010-06-14
, aktualizacja: 14.06.2010 10:25
Pracownicy Muzeum Historycznego miasta Krakowa mogą być z siebie dumni. Na ul. Lipowej 4 stworzyli jedną z najlepszych ekspozycji w Polsce. "Kraków - czas okupacji 1939-1945" jest daleki od pouczania, ale po wystawie nie da się przejść obojętnie.
ZOBACZ TAKŻE
- Pat wokół planowanego w Krakowie Muzeum PRL-u (25-08-10, 07:00)
- Muzeum Schindlera oblegają tłumy turystów (17-08-10, 06:00)
- Dzięki kulturze jestem szczęśliwym człowiekiem (17-06-10, 00:00)
- Sztuka i rozrywka wędruje do fabrycznych hal (16-06-10, 10:00)
- Nazwy, których turysta nie zrozumie i nie powtórzy (04-08-10, 09:00)
Jeśli chcesz znaleźć wśród 28 sal najnowszego dziecka MHK, czyli wystawy "Czas okupacji" na Zabłociu, tę jedną najbardziej reprezentatywną, to może nią być ta z numerem 21. Przedstawia obóz pracy Płaszów. Jest to jedno z najmocniejszych miejsc w muzeum Fabryka Emalia Oskara Schindlera. Oglądamy w niej film pokazujący działający jeszcze Płaszów nagrany przez członków AK. Stoimy na podłodze z wysypanego białego żwiru. Na ścianie zdjęcie obozu z opisem. Pośrodku sali symboliczny wózek kopalniany przesłonięty szkłem. Na suficie fotografia - jakby odbicie lustrzane podłogi - pokazująca słynną drogę z macew.
- Wydawało się nam, że to jeden z ważniejszych symboli poniżenia Żydów przez nazistów. Chcieliśmy być jak najbardziej autentyczni, ale pewnej granicy nie dało się tu przekroczyć. Nie odważyliśmy się umieścić tego obrazu na podłodze - opowiadał Łukasz Czuj, reżyser, jeden z autorów scenariusza wystawy. Dzięki takim zabiegom wystawa nie staje się kolejnym smutnym muzeum opisującym dramat II wojny światowej. Nie przygniata powagą tematu, ale i nie pozwala zapomnieć o ofiarach. Sale numer 20 i 21 wydają się kulminacją scenariusza całej ścieżki nowej wystawy. Pokazują likwidację getta i obozu Płaszów. A wszystko zaczyna się dość sielankowo, niemal znienacka. Na klatce schodowej pachnącej jeszcze farbą - nowe muzeum znajduje się w dawnym budynku administracyjnym fabryki naczyń - napotykamy lekko odrapane drzwi polakierowane na biało. Na nich informacja, że punkt fotograficzny jest otwarty w takich a takich godzinach. W środku pierwszego pomieszczenia na ścianach zdjęcia młodej pary, portrety poważnych ludzi. Tu zatrzymujemy się zaledwie na chwilę. Ale już w drugiej sali śmiało można spędzić pół godziny. Do obejrzenia setki zdjęć z przedwojennego Krakowa - w albumach na ścianach, na interaktywnych ekranach, które obok każdego zdjęcia pokazują obfite opisy. Pośrodku sali nie lada gratka: fotoplastikon (jeszcze w latach 70 maszyna działała na pl. Szczepańskim) ze zdjęciami z Anschlussu Austrii oraz z obrazkami "z kraju i zagranicy". Takie rzeczy oglądali krakowianie w przededniu wojny. Obok pomieszczenia z fotoplastikonem sala kinowa; w niej film "Lipowa 4".
MHK udało się stworzyć ekspozycję z niemal nieskończoną liczbą warstw informacyjnych. Każda sala wystawowa opowiada swoją historię, a wszystkie razem tworzą wyjątkową opowieść historyczną.
To muzeum dosłownie dla każdego. Zadowolony z wizyty będzie zarówno profesor historii, uczeń liceum, jak i pierwszej klasy podstawówki. Każdy z nich może też przejść przez wystawę w dowolnym tempie. Jeśli po prostu będzie szedł, niezbyt dokładnie czytając opisy, wyjdzie z muzeum po godzinie zadowolony z lekcji historii o Krakowie. Gdy zaś ktoś postanowi - nie znając wcześniej Krakowa - przyglądać się każdemu eksponatowi i opisowi, wizyta w muzeum może się zamienić w wielodniową sesję. W jeden dzień całego muzeum w ten sposób nie da się bowiem obejrzeć.
Istotną rolę pełnią tu autentyki. MHK zbierało je przez lata, począwszy od broni i wyposażenia wojskowego, po zdjęcia i elementy wyposażenia domów czy przedsiębiorstw. Część eksponatów trzeba było jednak "podrobić". Zajęli się tym scenografowie filmowi. Wszystko razem tworzy spójną całość, w której trudno odróżnić autentyk od kopii (pomagają opisy). Na przykład ocalała z getta notatka z pamiętnika kilkuletniego Romana Polańskiego. Są to zapisane dziecięcą ręką na kartce (wyprodukowanej przez scenografów) wspomnienia dojrzałego już reżysera.
MHK przygotowało też najlepszą jak dotąd pamiątkę muzealną: stalowe emaliowane kubeczki. Ich uroda i symbolika sprawią zapewne, że staną na dziesiątkach tysięcy półek w domach turystów. "Czas okupacji" niemal pod każdym względem przeniósł krakowskie muzealnictwo o kilka dekad do przodu.
- Wydawało się nam, że to jeden z ważniejszych symboli poniżenia Żydów przez nazistów. Chcieliśmy być jak najbardziej autentyczni, ale pewnej granicy nie dało się tu przekroczyć. Nie odważyliśmy się umieścić tego obrazu na podłodze - opowiadał Łukasz Czuj, reżyser, jeden z autorów scenariusza wystawy. Dzięki takim zabiegom wystawa nie staje się kolejnym smutnym muzeum opisującym dramat II wojny światowej. Nie przygniata powagą tematu, ale i nie pozwala zapomnieć o ofiarach. Sale numer 20 i 21 wydają się kulminacją scenariusza całej ścieżki nowej wystawy. Pokazują likwidację getta i obozu Płaszów. A wszystko zaczyna się dość sielankowo, niemal znienacka. Na klatce schodowej pachnącej jeszcze farbą - nowe muzeum znajduje się w dawnym budynku administracyjnym fabryki naczyń - napotykamy lekko odrapane drzwi polakierowane na biało. Na nich informacja, że punkt fotograficzny jest otwarty w takich a takich godzinach. W środku pierwszego pomieszczenia na ścianach zdjęcia młodej pary, portrety poważnych ludzi. Tu zatrzymujemy się zaledwie na chwilę. Ale już w drugiej sali śmiało można spędzić pół godziny. Do obejrzenia setki zdjęć z przedwojennego Krakowa - w albumach na ścianach, na interaktywnych ekranach, które obok każdego zdjęcia pokazują obfite opisy. Pośrodku sali nie lada gratka: fotoplastikon (jeszcze w latach 70 maszyna działała na pl. Szczepańskim) ze zdjęciami z Anschlussu Austrii oraz z obrazkami "z kraju i zagranicy". Takie rzeczy oglądali krakowianie w przededniu wojny. Obok pomieszczenia z fotoplastikonem sala kinowa; w niej film "Lipowa 4".
MHK udało się stworzyć ekspozycję z niemal nieskończoną liczbą warstw informacyjnych. Każda sala wystawowa opowiada swoją historię, a wszystkie razem tworzą wyjątkową opowieść historyczną.
To muzeum dosłownie dla każdego. Zadowolony z wizyty będzie zarówno profesor historii, uczeń liceum, jak i pierwszej klasy podstawówki. Każdy z nich może też przejść przez wystawę w dowolnym tempie. Jeśli po prostu będzie szedł, niezbyt dokładnie czytając opisy, wyjdzie z muzeum po godzinie zadowolony z lekcji historii o Krakowie. Gdy zaś ktoś postanowi - nie znając wcześniej Krakowa - przyglądać się każdemu eksponatowi i opisowi, wizyta w muzeum może się zamienić w wielodniową sesję. W jeden dzień całego muzeum w ten sposób nie da się bowiem obejrzeć.
Istotną rolę pełnią tu autentyki. MHK zbierało je przez lata, począwszy od broni i wyposażenia wojskowego, po zdjęcia i elementy wyposażenia domów czy przedsiębiorstw. Część eksponatów trzeba było jednak "podrobić". Zajęli się tym scenografowie filmowi. Wszystko razem tworzy spójną całość, w której trudno odróżnić autentyk od kopii (pomagają opisy). Na przykład ocalała z getta notatka z pamiętnika kilkuletniego Romana Polańskiego. Są to zapisane dziecięcą ręką na kartce (wyprodukowanej przez scenografów) wspomnienia dojrzałego już reżysera.
MHK przygotowało też najlepszą jak dotąd pamiątkę muzealną: stalowe emaliowane kubeczki. Ich uroda i symbolika sprawią zapewne, że staną na dziesiątkach tysięcy półek w domach turystów. "Czas okupacji" niemal pod każdym względem przeniósł krakowskie muzealnictwo o kilka dekad do przodu.
- 23 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
14 głosów
-
Obok tej wystawy nie da się przejść obojętnie
oracz_prawdziwy
22.07.10, 06:06
Wystawy jeszcze nie widziałem. Oglądając fotografie natychmiast wyłapuje sie błędy - tramwaj nie pochodzi z okresu okupacji. Jest to pojazd ze "środkowego PRL".»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Szklany kort do squasha stanie koło ...
- Górka Narodowa wywalczyła zmiany w komunikacji
- Pedofil fotografował 8-latkę w szpitalnej ...
- Squattersi z ul. Zamoyskiego zatrzymani ...
- Porażony prądem kilka godzin leżał na łące
- Centrum grzęźnie w korkach, przerwy w ...
- Budowali autostradę A4. Teraz zwalniają ...






więcej zdjęć