Małopolska szkoła etyki się nie tyka

Olga Szpunar
2010-06-16 , aktualizacja: 15.06.2010 22:38
A A A Drukuj
Lekcja etyki w zielonogórskim III LO Fot. Agnieszka Wocal / Agencja Gazeta Lekcja etyki w zielonogórskim III LO
Polscy uczniowie powinni mieć realną możliwość wyboru pomiędzy lekcjami religii a etyki - orzekł wczoraj Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Tymczasem w Małopolsce lekcje etyki prowadzi się zaledwie w 0,05 proc. szkół! Czy wyrok to zmieni?
SERWISY
Trybunał rozpatrzył wczoraj skargę, którą w 2002 r. wnieśli rodzice Mateusza Grzelaka z Wielkopolski. Chłopak musiał dwa razy zmieniać szkołę, ponieważ był dyskryminowany przez swoich kolegów za to, że nie chodził na lekcje religii. Na jego świadectwie w rubryce: "religia/etyka" szkoła postawiła kreskę, co - zdaniem rodziców - godzi w prawo każdego obywatela do milczenia w kwestii sumienia i wyznania. Urszula i Czesław Grzelakowie podkreślali też, że gdy koledzy syna mieli lekcje religii, on siedział w szkole bez należytej opieki.

Za to wszystko rodzina z Wielkopolski żądała od państwa 150 tys. euro odszkodowania. Trybunał go nie zasądził, uznając, że orzeczenie powinno być wystarczającą satysfakcją. A mówi ono, że brak możliwości wyboru w polskich szkołach etyki zamiast religii narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Razem z Grzelakami na wyrok czekali rodzice wielu uczniów, którzy nie chodzą na religię i którym szkoły nie gwarantują w zamian lekcji etyki. - Syn siedzi przez 45 min. na szkolnym korytarzu, podczas gdy jego klasa ma religię. Liczę, że ten wyrok tę chorą sytuację zmieni - komentowała wczoraj mama Łukasza, krakowskiego gimnazjalisty.

Ilu takich jak Łukasz jest w całym Krakowie? Ilu w województwie? Ani Małopolskie Kuratorium Oświaty, ani krakowski wydział edukacji nie mają takich danych. Podają za to, że etyka odbywa się w 40 szkołach w województwie. Biorąc pod uwagę, że szkół mamy 4600, to stanowią one 0,05 proc.! W samym Krakowie lekcje etyki mamy zaledwie w siedmiu szkołach, w tym w dwóch prywatnych.

- Skoro szkoły nie są w stanie zagwarantować uczniom lekcji etyki w miejsce religii, niech przynajmniej religia odbywa się na pierwszej albo ostatniej lekcji - od lat apelują rodzice tych, którzy na religię nie chodzą.

Tymczasem dyrektorzy szkół twierdzą, że nie są w stanie ułożyć wszystkim uczniom w ten sposób planu zajęć. - W dużej szkole to fizycznie niemożliwe - tłumaczy Barbara Chmura kierująca XVII LO. W jej szkole na religię nie chodzi kilkudziesięciu uczniów. Sześciu z nich uczestniczy za to w lekcjach etyki, które liceum, jako jedne z niewielu, gwarantuje chętnym. Chmura zdecydowała się na etykę 5 lat temu, gdy uczniowie masowo rezygnowali z religii, bo nie odpowiadał im ksiądz. Ksiądz się zmienił, etyka została.

Zgodnie z przepisami dyrektor szkoły ma obowiązek zorganizować te lekcje, gdy zawnioskuje o nie siedmiu uczniów. W 2009 r. resort edukacji planował to zmienić. Chciał, by wszyscy uczniowie, którzy nie chodzą na religię, obowiązkowo chodzili na lekcje etyki. Dla szkół, w których na religię nie będzie chodzić zaledwie kilka osób, lekcje międzywydziałowe z etyki miały organizować samorządy. Pomysł upadł. Dlaczego? - Bo to skutkowałoby zwiększeniem wydatków budżetowych. Ale planujemy do niego wrócić - zdradza Grzegorz Żurawski, rzecznik prasowy MEN-u.

W sprawie wyroku trybunału resort zamieścił na swoich stronach internetowych wyjaśnienie przygotowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, reprezentujące Polskę w sprawie. Czytamy w nim, że stwierdzone przez trybunał naruszenie "ma swoje przyczyny w złej praktyce placówek oświatowych, w których naukę pobierał skarżący, a nie w regulacjach prawnych dotyczących nauczania religii i etyki w polskich szkołach".

Chcieliśmy spytać rzecznika MSZ-etu, czy zdaje sobie sprawę z tego, że "zła praktyka" trwa w ponad 90 proc. polskich szkół, ale był nieuchwytny. Za to rzecznik Żurawski powiedział tak: - Wiem, że zła praktyka jest powszechna i mam nadzieję, że orzeczenie trybunału wymusi na dyrektorach polskich szkół respektowanie polskiego prawa. A mówi ono, że każdy uczeń, który chce chodzić na etykę, a jest w szkole w zdecydowanej mniejszości [mniej niż siedem osób - red.], ma zostać zgłoszony do organu prowadzącego, a ten ma obowiązek zorganizować mu lekcje poza szkołą.

Tyle że jeśli uczniów jest mniej niż siedmiu, ich podania lądują na dnie dyrektorskich szuflad i "organ prowadzący" nie ma o nich pojęcia. Jeszcze dwa lata temu o schowaniu ich w swojej szufladzie opowiadał nam obecny małopolski kurator oświaty Aleksander Palczewski, który kierował wówczas I LO. To nie sędziowie w Strasburgu, ale polskie władze oświatowe - w tym kurator - powinny teraz zabrać się za pilnowanie, żeby takie sytuacje się nie zdarzały.

Podziel się

  • 25 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu