Małopolska szkoła etyki się nie tyka
2010-06-16
, aktualizacja: 15.06.2010 22:38
Polscy uczniowie powinni mieć realną możliwość wyboru pomiędzy lekcjami religii a etyki - orzekł wczoraj Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Tymczasem w Małopolsce lekcje etyki prowadzi się zaledwie w 0,05 proc. szkół! Czy wyrok to zmieni?
ZOBACZ TAKŻE
- Prędzej połączą szkoły niż wybudują salę (24-06-10, 22:00)
- Martyrologia za dobre świadectwo szkolne (25-06-10, 07:00)
- Maturzystów czeka poprawka przed niezależną komisją (23-06-10, 06:00)
- NIK o szkolnych obiadach: niesmak po kontroli (19-06-10, 13:00)
- Wakacje za pasem: Krótka lekcja o miłości (15-06-10, 00:50)
- Podstawówki oblały egzamin z wpisywania wyników uczniów (01-07-10, 09:00)
- Krakowskie licea w pułapce 65 punktów (30-06-10, 07:00)
- Coraz więcej dzieci postanawia odebrać sobie życie (28-06-10, 00:00)
- Do krakowskiego liceum już nie tak łatwo się dostać (08-06-10, 08:00)
- Certyfikaty dla szkół za patriotyzm na co dzień (09-06-10, 08:00)
- Licealiści: oblana matura to zemsta za kabaret (12-06-10, 09:00)
SERWISY
Trybunał rozpatrzył wczoraj skargę, którą w 2002 r. wnieśli rodzice Mateusza Grzelaka z Wielkopolski. Chłopak musiał dwa razy zmieniać szkołę, ponieważ był dyskryminowany przez swoich kolegów za to, że nie chodził na lekcje religii. Na jego świadectwie w rubryce: "religia/etyka" szkoła postawiła kreskę, co - zdaniem rodziców - godzi w prawo każdego obywatela do milczenia w kwestii sumienia i wyznania. Urszula i Czesław Grzelakowie podkreślali też, że gdy koledzy syna mieli lekcje religii, on siedział w szkole bez należytej opieki.
Za to wszystko rodzina z Wielkopolski żądała od państwa 150 tys. euro odszkodowania. Trybunał go nie zasądził, uznając, że orzeczenie powinno być wystarczającą satysfakcją. A mówi ono, że brak możliwości wyboru w polskich szkołach etyki zamiast religii narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.
Razem z Grzelakami na wyrok czekali rodzice wielu uczniów, którzy nie chodzą na religię i którym szkoły nie gwarantują w zamian lekcji etyki. - Syn siedzi przez 45 min. na szkolnym korytarzu, podczas gdy jego klasa ma religię. Liczę, że ten wyrok tę chorą sytuację zmieni - komentowała wczoraj mama Łukasza, krakowskiego gimnazjalisty.
Ilu takich jak Łukasz jest w całym Krakowie? Ilu w województwie? Ani Małopolskie Kuratorium Oświaty, ani krakowski wydział edukacji nie mają takich danych. Podają za to, że etyka odbywa się w 40 szkołach w województwie. Biorąc pod uwagę, że szkół mamy 4600, to stanowią one 0,05 proc.! W samym Krakowie lekcje etyki mamy zaledwie w siedmiu szkołach, w tym w dwóch prywatnych.
- Skoro szkoły nie są w stanie zagwarantować uczniom lekcji etyki w miejsce religii, niech przynajmniej religia odbywa się na pierwszej albo ostatniej lekcji - od lat apelują rodzice tych, którzy na religię nie chodzą.
Tymczasem dyrektorzy szkół twierdzą, że nie są w stanie ułożyć wszystkim uczniom w ten sposób planu zajęć. - W dużej szkole to fizycznie niemożliwe - tłumaczy Barbara Chmura kierująca XVII LO. W jej szkole na religię nie chodzi kilkudziesięciu uczniów. Sześciu z nich uczestniczy za to w lekcjach etyki, które liceum, jako jedne z niewielu, gwarantuje chętnym. Chmura zdecydowała się na etykę 5 lat temu, gdy uczniowie masowo rezygnowali z religii, bo nie odpowiadał im ksiądz. Ksiądz się zmienił, etyka została.
Zgodnie z przepisami dyrektor szkoły ma obowiązek zorganizować te lekcje, gdy zawnioskuje o nie siedmiu uczniów. W 2009 r. resort edukacji planował to zmienić. Chciał, by wszyscy uczniowie, którzy nie chodzą na religię, obowiązkowo chodzili na lekcje etyki. Dla szkół, w których na religię nie będzie chodzić zaledwie kilka osób, lekcje międzywydziałowe z etyki miały organizować samorządy. Pomysł upadł. Dlaczego? - Bo to skutkowałoby zwiększeniem wydatków budżetowych. Ale planujemy do niego wrócić - zdradza Grzegorz Żurawski, rzecznik prasowy MEN-u.
W sprawie wyroku trybunału resort zamieścił na swoich stronach internetowych wyjaśnienie przygotowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, reprezentujące Polskę w sprawie. Czytamy w nim, że stwierdzone przez trybunał naruszenie "ma swoje przyczyny w złej praktyce placówek oświatowych, w których naukę pobierał skarżący, a nie w regulacjach prawnych dotyczących nauczania religii i etyki w polskich szkołach".
Chcieliśmy spytać rzecznika MSZ-etu, czy zdaje sobie sprawę z tego, że "zła praktyka" trwa w ponad 90 proc. polskich szkół, ale był nieuchwytny. Za to rzecznik Żurawski powiedział tak: - Wiem, że zła praktyka jest powszechna i mam nadzieję, że orzeczenie trybunału wymusi na dyrektorach polskich szkół respektowanie polskiego prawa. A mówi ono, że każdy uczeń, który chce chodzić na etykę, a jest w szkole w zdecydowanej mniejszości [mniej niż siedem osób - red.], ma zostać zgłoszony do organu prowadzącego, a ten ma obowiązek zorganizować mu lekcje poza szkołą.
Tyle że jeśli uczniów jest mniej niż siedmiu, ich podania lądują na dnie dyrektorskich szuflad i "organ prowadzący" nie ma o nich pojęcia. Jeszcze dwa lata temu o schowaniu ich w swojej szufladzie opowiadał nam obecny małopolski kurator oświaty Aleksander Palczewski, który kierował wówczas I LO. To nie sędziowie w Strasburgu, ale polskie władze oświatowe - w tym kurator - powinny teraz zabrać się za pilnowanie, żeby takie sytuacje się nie zdarzały.
Za to wszystko rodzina z Wielkopolski żądała od państwa 150 tys. euro odszkodowania. Trybunał go nie zasądził, uznając, że orzeczenie powinno być wystarczającą satysfakcją. A mówi ono, że brak możliwości wyboru w polskich szkołach etyki zamiast religii narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.
Razem z Grzelakami na wyrok czekali rodzice wielu uczniów, którzy nie chodzą na religię i którym szkoły nie gwarantują w zamian lekcji etyki. - Syn siedzi przez 45 min. na szkolnym korytarzu, podczas gdy jego klasa ma religię. Liczę, że ten wyrok tę chorą sytuację zmieni - komentowała wczoraj mama Łukasza, krakowskiego gimnazjalisty.
Ilu takich jak Łukasz jest w całym Krakowie? Ilu w województwie? Ani Małopolskie Kuratorium Oświaty, ani krakowski wydział edukacji nie mają takich danych. Podają za to, że etyka odbywa się w 40 szkołach w województwie. Biorąc pod uwagę, że szkół mamy 4600, to stanowią one 0,05 proc.! W samym Krakowie lekcje etyki mamy zaledwie w siedmiu szkołach, w tym w dwóch prywatnych.
- Skoro szkoły nie są w stanie zagwarantować uczniom lekcji etyki w miejsce religii, niech przynajmniej religia odbywa się na pierwszej albo ostatniej lekcji - od lat apelują rodzice tych, którzy na religię nie chodzą.
Tymczasem dyrektorzy szkół twierdzą, że nie są w stanie ułożyć wszystkim uczniom w ten sposób planu zajęć. - W dużej szkole to fizycznie niemożliwe - tłumaczy Barbara Chmura kierująca XVII LO. W jej szkole na religię nie chodzi kilkudziesięciu uczniów. Sześciu z nich uczestniczy za to w lekcjach etyki, które liceum, jako jedne z niewielu, gwarantuje chętnym. Chmura zdecydowała się na etykę 5 lat temu, gdy uczniowie masowo rezygnowali z religii, bo nie odpowiadał im ksiądz. Ksiądz się zmienił, etyka została.
Zgodnie z przepisami dyrektor szkoły ma obowiązek zorganizować te lekcje, gdy zawnioskuje o nie siedmiu uczniów. W 2009 r. resort edukacji planował to zmienić. Chciał, by wszyscy uczniowie, którzy nie chodzą na religię, obowiązkowo chodzili na lekcje etyki. Dla szkół, w których na religię nie będzie chodzić zaledwie kilka osób, lekcje międzywydziałowe z etyki miały organizować samorządy. Pomysł upadł. Dlaczego? - Bo to skutkowałoby zwiększeniem wydatków budżetowych. Ale planujemy do niego wrócić - zdradza Grzegorz Żurawski, rzecznik prasowy MEN-u.
W sprawie wyroku trybunału resort zamieścił na swoich stronach internetowych wyjaśnienie przygotowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, reprezentujące Polskę w sprawie. Czytamy w nim, że stwierdzone przez trybunał naruszenie "ma swoje przyczyny w złej praktyce placówek oświatowych, w których naukę pobierał skarżący, a nie w regulacjach prawnych dotyczących nauczania religii i etyki w polskich szkołach".
Chcieliśmy spytać rzecznika MSZ-etu, czy zdaje sobie sprawę z tego, że "zła praktyka" trwa w ponad 90 proc. polskich szkół, ale był nieuchwytny. Za to rzecznik Żurawski powiedział tak: - Wiem, że zła praktyka jest powszechna i mam nadzieję, że orzeczenie trybunału wymusi na dyrektorach polskich szkół respektowanie polskiego prawa. A mówi ono, że każdy uczeń, który chce chodzić na etykę, a jest w szkole w zdecydowanej mniejszości [mniej niż siedem osób - red.], ma zostać zgłoszony do organu prowadzącego, a ten ma obowiązek zorganizować mu lekcje poza szkołą.
Tyle że jeśli uczniów jest mniej niż siedmiu, ich podania lądują na dnie dyrektorskich szuflad i "organ prowadzący" nie ma o nich pojęcia. Jeszcze dwa lata temu o schowaniu ich w swojej szufladzie opowiadał nam obecny małopolski kurator oświaty Aleksander Palczewski, który kierował wówczas I LO. To nie sędziowie w Strasburgu, ale polskie władze oświatowe - w tym kurator - powinny teraz zabrać się za pilnowanie, żeby takie sytuacje się nie zdarzały.
- 25 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Re: Małopolska szkoła etyki się nie tyka
basia181
02.09.10, 14:19
Mogę uczyć etyki, mam kwalifikacje, tylko nie ma dla mnie pracy w szkole: "U nas nie ma etyki". So true.»
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.





