Dlaczego na Podhalu nie ma klas integracyjnych?

Olga Szpunar
2010-06-18 , aktualizacja: 17.06.2010 22:55
A A A Drukuj
Szkoła integracyjna fot. Sławomir Kamiński / AG Szkoła integracyjna
800 osób podpisało się pod apelem o stworzenie klasy integracyjnej w powiecie tatrzańskim. Czy się uda? Gminy powiatu przerzucają temat między sobą jak gorący kartofel
Sześcioletni Klimek Zięba (po prawej)ze swoim tatą Filipem i siostrą Hanią
Sześcioletni Klimek Zięba (po prawej)ze swoim tatą Filipem i siostrą Hanią
SERWISY
O Klimku Ziębie pisaliśmy w marcu. Ma sześć lat i zespół Downa. We wrześniu powinien pójść do szkoły. Według psychologa najlepsza byłaby podstawówka z klasami integracyjnymi, ale takiej nie ma w całym powiecie tatrzańskim, gdzie mieszka Klimek. Upośledzone dzieci z powiatu albo siedzą w domu i czekają na nauczyciela, który kilka razy w tygodniu przyjdzie do nich na lekcje, albo próbują odnaleźć się w klasach ogólnodostępnych. Ale nauka w nich zazwyczaj kończy się fiaskiem. Siedzą na uboczu, nikt się nimi nie zajmuje i zamiast się rozwijać, idą w dół.

Tymczasem poradnia psychologiczno-pedagogiczna w Zakopanem co roku wystawia kilkanaście zaświadczeń o upośledzeniu dzieci w stopniu lekkim lub umiarkowanym. Jej pracownicy nie mają wątpliwości, że dzieci te powinny trafiać do klas integracyjnych (są tam uczniowie niepełnosprawni z pełnosprawnymi; tymi pierwszymi opiekuje się dodatkowo tzw. nauczyciel wspomagający).

800 podpisów

Tyle że żadna z gmin powiatu nie chce takich klas. Naczelniczka wydziału edukacji zakopiańskiego magistratu Zofia Kiełpińska tłumaczyła nam, że nikt nigdy nie zgłosił takiej potrzeby. - Nie wierzę, że w 30-tys. mieście nie ma upośledzonych dzieci w tym samym wieku, których rodzice nie byliby zainteresowani integracją. Trzeba tylko im powiedzieć, że jest taka możliwość. Brak zainteresowania, którym zasłania się miasto, wynika z braku oferty - uważa mama Klimka, Zofia Michniak.

O klasach integracyjnych w Zakopanem marzy także Ewa Kain, mama sześcioletniego Kuby z autyzmem. - Nie wierzę, że w całym mieście jestem jedyną taką osobą - mówi.

Po naszym tekście Zofia Michniak razem z kilkoma rodzicami dzieci niepełnosprawnych napisała apel o utworzenie klas integracyjnych w powiecie tatrzańskim. Podpisało go 800 osób, w tym rodzice dzieci zdrowych. Apel trafił do burmistrza Zakopanego. - Z naszego rozeznania wynika, że nie ma potrzeby założenia tego typu klasy akurat w Zakopanem - powtarza Ewa Matuszewska, rzeczniczka urzędu miasta. Podkreśla, że Klimek mieszka w Kościelisku i to Kościelisko powinno zająć się problemem.

Plama na honorze

W Kościelisku mieszka też mały Antek, który ma zespół Downa i poważną wadę wzroku. Jego mama chętnie zapisałaby go do integracyjnej klasy razem z Klimkiem. W maju radni Kościeliska uznali, że jej stworzenie jest konieczne. Jednak wójt Bogdan Pitoń poinformował nas kilka dni temu, że klasa nie powstanie wcześniej niż za rok. Dlaczego? - Muszę na coś takiego przygotować środowisko. Jak otworzę klasę integracyjną, zjadą mi się tu dzieci niepełnosprawne z całego powiatu. Mogą być niebezpieczne i rodzice zdrowych uczniów zaczną protestować.

Wójt zastanawia się, czy tatrzańskie gminy nie mogłyby się podzielić obowiązkiem. W jaki sposób? - Mogę przyjmować dzieci do klas integracyjnych przez trzy lata. Niech one u mnie kończą szkołę, ale przez kolejne trzy lata niech nowych uczniów przyjmuje już inna gmina - tłumaczy.

Wojewoda Stanisław Kracik: - Dla mnie to sygnał o braku dostatecznej wyobraźni ze strony samorządowców. Obiecuję zająć się sprawą na tyle skutecznie, by zmyć tę plamę na honorze Podhala.

W czwartek wójt Pitoń zmienił zdanie: nie wyklucza stworzenia klasy integracyjnej już we wrześniu.

Komentarz

Stworzenie klasy integracyjnej to koszt zatrudnienia jednego dodatkowego nauczyciela. W Krakowie wynosi rocznie około 40 tys. zł. 80 proc. tej sumy pokrywają pieniądze z rządu, resztę musi dać gmina. Powiat tatrzański jest bogaty i nie ma wątpliwości, że na taki wydatek go stać. Tyle że żadna gmina nie chce wziąć go na swoje barki. "To nie nasze dziecko. Niech martwi się Kościelisko" - słyszymy w Zakopanem. "Jak otworzę klasy integracyjne u siebie, zaraz zjadą mi tu dzieci z całego powiatu" - odpowiada Kościelisko. Do tego i tu, i tu trzeba liczyć się z protestami rodziców pełnosprawnych uczniów. To ostatnie przeraża urzędników jeszcze bardziej niż koszt utrzymywania nauczyciela. Wpadają na karkołomne pomysły otwierania tych klas co kilka lat w innej gminie. Żeby było sprawiedliwie.

Z niepełnosprawnymi dziećmi los nie obszedł się sprawiedliwie. Zamiast uczyć się żyć w normalnym świecie, siedzą zamknięte w domach. Wstyd.

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Dlaczego na Podhalu nie ma klas integracyjnych? jakubdiduch 18.06.10, 10:18

    Po co na Podhale jechać? W Krakowie integracja powoli ale systematycznie wygasa. W jednej ze szkół - do niedawna stawianej za wzór jeśli chodzi o integrację nie ma już naborów. Zresztą »

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu