Katedry Fizjologii Collegium Medicum prawie bezdomna
2010-06-30
, aktualizacja: 29.06.2010 22:55
Od roku pracownia badań i biologii molekularnej Katedry Fizjologii Collegium Medicum UJ zamknięta jest przed naukowcami na klucz z powodu złego stanu budynku. - Kwitnący w skali nie tylko polskiej zakład i duma mojego życia upada. Nie będę się temu biernie przyglądał! - protestuje prof. Stanisław Konturek.
ZOBACZ TAKŻE
- Lek na raka nerki musiała kupić sama, NFZ nie pomógł (17-06-10, 22:31)
- Robot chirurgiczny da Vinci gościł w Krakowie (03-06-10, 23:00)
- Radni piszą do NFZ-etu w obronie szpitali (01-06-10, 08:00)
SERWISY
W wakacje ubiegłego roku trzecie piętro w budynku przy ul. Grzegórzeckiej 16 zostało zamknięte, opieczętowane, wstęp na nie wzbroniony. Wcześniej mieściło się tam 40 pracowni i laboratoriów zakładów: medycyny sądowej, farmakologii i fizjologii.
Najwięcej powierzchni na tym trzecim piętrze stracili właśnie fizjolodzy. Sala wykładowa dla studentów angielskojęzycznych świeci pustkami, urządzenia w pracowni genetyki molekularnej pozaklejano taśmami, by nikt nie mógł ich używać. Zestawy do badań biochemicznych - czyli do badań biomolekuł tkanek żołądka, serca, płuc, warte setki tysiące złotych - "odpoczywają" w zamrażarkach, czekając na lepsze czasy. Czasy, które nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle nadejdą...
Choć żelazną zasadą fizjologii jest zdolność do adaptacji, to najwybitniejszy fizjolog w dziejach polskiej nauki, czyli profesor Stanisław Konturek, postanowił nie przystosowywać się do nowej sytuacji. - 18 sierpnia 2009 roku zakład, w którym pracuję od 60 lat, przestał istnieć. Przez jedną nieprzemyślaną decyzję prorektora ds. Collegium Medicum kwitnąca placówka popada w ruinę. Naukowcy są sfrustrowani, badania nie posuwają się naprzód. To krzywda całej uczelni, bo aż około 60 procent dorobku naukowego Collegium Medicum to prace naszych fizjologów. Dość milczenia w tej sprawie! - denerwuje się prof. Konturek, którego prace naukowe (prawie 1200) w świecie cytowane były około 16 tysięcy razy, który jest autorem 35 książek i ma na koncie rekordową w Polsce liczbę wypromowanych doktoratów (46!).
18 sierpnia zeszłego roku to dzień, w którym rektor Collegium Medicum prof. Wojciech Nowak oficjalnie podjął decyzję o bezterminowym wyłączeniu z użytkowania trzeciego piętra i poddasza w budynku przy Grzegórzeckiej. Jak do tego doszło?
- W ubiegłym roku część pracowników z Grzegórzeckiej wysłała do prokuratury, sanepidu i inspekcji pracy pisma, w których poinformowała, że pracują w warunkach zagrożenia zdrowia i życia - wyjaśnia Ewa Pędracka-Kwaskowska, zastępczyni kanclerza w Collegium Medicum. - Prokuratura wszczęła postępowanie, które jeszcze trwa. Sanepid przeprowadził kontrole i dał zalecenia do natychmiastowego wykonania. Spełniliśmy je tak, jak się dało. Najgroźniejszy w skutkach efekt kontroli jest taki, że okazało się, że na górze nie ma dróg ewakuacji w razie pożaru, a zabudowa strychu zamknęła kanały wentylacyjne w całym budynku. W tej sytuacji nie mieliśmy innego wyjścia, jak zamknąć trzecie piętro.
Prof. Konturek nie przyjmuje do wiadomości ekspertyz strażackich i inspekcji pracy. - Bo nawet jeśli oni dopatrzyli się nieprawidłowości, to minął rok, odkąd wypędzono naszych naukowców z pracowni i rozproszono po różnych pomieszczeniach, np. w Domu Medyka. Przez ten czas nic nie zostało zrobione, żeby tę sytuację zmienić - argumentuje.
- Ta sytuacja zaburza pracę naukową i badania - potwierdza prof. Tomasz Brzozowski, obecny szef Katedry Fizjologii. - Strata powierzchni utrudniła pracę zespołu. Wobec faktu, że nie udało nam się zdobyć pieniędzy na remont, musimy dawać sobie radę w tych warunkach, w jakich jesteśmy, jeszcze co najmniej do końca tego roku.
Czy badań i laboratoriów nie można przenieść na campus uniwersytecki, gdzie warunki do pracy naukowej są świetne? - Oprócz nauki katedra ma jeszcze obowiązki dydaktyczne, a nasi studenci zajęcia mają przy ulicy Łazarza. Przenosiny dla moich pracowników byłyby ogromną stratą czasu - odpowiada prof. Brzozowski.
Najwięcej powierzchni na tym trzecim piętrze stracili właśnie fizjolodzy. Sala wykładowa dla studentów angielskojęzycznych świeci pustkami, urządzenia w pracowni genetyki molekularnej pozaklejano taśmami, by nikt nie mógł ich używać. Zestawy do badań biochemicznych - czyli do badań biomolekuł tkanek żołądka, serca, płuc, warte setki tysiące złotych - "odpoczywają" w zamrażarkach, czekając na lepsze czasy. Czasy, które nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle nadejdą...
Choć żelazną zasadą fizjologii jest zdolność do adaptacji, to najwybitniejszy fizjolog w dziejach polskiej nauki, czyli profesor Stanisław Konturek, postanowił nie przystosowywać się do nowej sytuacji. - 18 sierpnia 2009 roku zakład, w którym pracuję od 60 lat, przestał istnieć. Przez jedną nieprzemyślaną decyzję prorektora ds. Collegium Medicum kwitnąca placówka popada w ruinę. Naukowcy są sfrustrowani, badania nie posuwają się naprzód. To krzywda całej uczelni, bo aż około 60 procent dorobku naukowego Collegium Medicum to prace naszych fizjologów. Dość milczenia w tej sprawie! - denerwuje się prof. Konturek, którego prace naukowe (prawie 1200) w świecie cytowane były około 16 tysięcy razy, który jest autorem 35 książek i ma na koncie rekordową w Polsce liczbę wypromowanych doktoratów (46!).
18 sierpnia zeszłego roku to dzień, w którym rektor Collegium Medicum prof. Wojciech Nowak oficjalnie podjął decyzję o bezterminowym wyłączeniu z użytkowania trzeciego piętra i poddasza w budynku przy Grzegórzeckiej. Jak do tego doszło?
- W ubiegłym roku część pracowników z Grzegórzeckiej wysłała do prokuratury, sanepidu i inspekcji pracy pisma, w których poinformowała, że pracują w warunkach zagrożenia zdrowia i życia - wyjaśnia Ewa Pędracka-Kwaskowska, zastępczyni kanclerza w Collegium Medicum. - Prokuratura wszczęła postępowanie, które jeszcze trwa. Sanepid przeprowadził kontrole i dał zalecenia do natychmiastowego wykonania. Spełniliśmy je tak, jak się dało. Najgroźniejszy w skutkach efekt kontroli jest taki, że okazało się, że na górze nie ma dróg ewakuacji w razie pożaru, a zabudowa strychu zamknęła kanały wentylacyjne w całym budynku. W tej sytuacji nie mieliśmy innego wyjścia, jak zamknąć trzecie piętro.
Prof. Konturek nie przyjmuje do wiadomości ekspertyz strażackich i inspekcji pracy. - Bo nawet jeśli oni dopatrzyli się nieprawidłowości, to minął rok, odkąd wypędzono naszych naukowców z pracowni i rozproszono po różnych pomieszczeniach, np. w Domu Medyka. Przez ten czas nic nie zostało zrobione, żeby tę sytuację zmienić - argumentuje.
- Ta sytuacja zaburza pracę naukową i badania - potwierdza prof. Tomasz Brzozowski, obecny szef Katedry Fizjologii. - Strata powierzchni utrudniła pracę zespołu. Wobec faktu, że nie udało nam się zdobyć pieniędzy na remont, musimy dawać sobie radę w tych warunkach, w jakich jesteśmy, jeszcze co najmniej do końca tego roku.
Czy badań i laboratoriów nie można przenieść na campus uniwersytecki, gdzie warunki do pracy naukowej są świetne? - Oprócz nauki katedra ma jeszcze obowiązki dydaktyczne, a nasi studenci zajęcia mają przy ulicy Łazarza. Przenosiny dla moich pracowników byłyby ogromną stratą czasu - odpowiada prof. Brzozowski.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Katedry Fizjologii Collegium Medicum prawie bez...
konsulhonorowypernambuco
30.06.10, 11:28
"Katedry Fizjologii Collegium Medicum prawie bezdomna", a język Polska trudna jest.»
Najczęściej czytane24 htydzień






