Sześciolatku - szkoła czeka na ciebie
2010-07-10
, aktualizacja: 09.07.2010 21:58
Około 800 sześciolatków pójdzie we wrześniu do krakowskich podstawówek. Wszystkie będą miały wyposażone sale, żadna placu zabaw, bo zamierzenia ich budowy utonęły w ostatniej powodzi. Miasto zrealizowało swój plan prawie w 70 procentach
ZOBACZ TAKŻE
- Dlaczego Kraków boi się kontenera? (15-07-10, 11:30)
- Bony oświatowe z gwarancją na tłok w klasie (13-07-10, 11:00)
- Czas na wyprawkę. Gdzie tanio kupić podręczniki? (21-08-10, 14:00)
- Ile punktów podstawówki dostaną za sześciolatka (03-08-10, 08:00)
- Wychowawczynie zdecydowały: kolonia nie dla Milenki (14-07-10, 06:00)
- Nauczyciele nie ufają egzaminatorom, bo robią błędy (08-07-10, 08:00)
- Podstawówki oblały egzamin z wpisywania wyników uczniów (01-07-10, 09:00)
- Dyrekcja liceum: maturzyści zniesławili nauczycieli (30-06-10, 13:23)
- Krakowskie licea w pułapce 65 punktów (30-06-10, 07:00)
- Małopolska: 12 procent oblanych matur z matematyki (30-06-10, 06:00)
- Miasto burzy ruinę, dzieci bez żłobka (06-07-10, 11:52)
- Belfer z własnej pensji książki do szkoły nie kupi (21-07-10, 07:00)
A plan zakładał, że w pierwszych klasach w 2010 r. znajdzie się 1200 dzieci w wieku sześciu lat.
Miały uczyć się w 50 specjalnie przystosowanych do ich potrzeb salach. Na tyle dużych, by można w nich było wygospodarować kącik do nauki i zabawy z małymi stoliczkami i krzesełkami oraz dywanami. Dzieciaki miały mieć zagwarantowaną dziewięciogodzinną opiekę w świetlicy i bogatą ofertę zajęć pozalekcyjnych, za które w przedszkolach trzeba płacić, a w szkole nie.
Jedzenie? - Prócz obiadów w szkolnej stołówce istnieje możliwość zorganizowania podwieczorku za drobną opłatą - przekonywał na początku tego roku Jan Żądło, dyrektor wydziału edukacji.
Przekonywał nie tylko on. By zwabić maluchy do szkoły, dwoiły się i troiły ich dyrektorki. Tym, które przyciągną do siebie największą ich liczbę, wydział edukacji obiecał prezydenckie nagrody (wynoszą ok. 4 tys. zł).
Kraków ma w tym swój interes. Maluchy w szkołach zwolnią miejsca w przedszkolach, których w mieście brakuje, i przyniosą miastu oszczędności (za utrzymanie dziecka w szkole płaci państwo, podczas gdy utrzymanie malucha w przedszkolu jest wyłącznie zadaniem gminy).
W podstawówkach zorganizowano dni otwarte. Miasto nakręciło film o korzyściach płynących z posłania dziecka rok wcześniej do pierwszej klasy.
- Rodzice nie powinni patrzeć na sześciolatka jak na maleńkie dziecko, tylko jak na człowieka z ogromnym potencjałem rozwojowym, który się hamuje poprzez nieposłanie go do szkoły - tłumaczyła wiceprezydent miasta Elżbieta Lęcznarowicz podczas zorganizowanej przez magistrat akcji "Sześciolatku nie trać roku".
Dziś wiadomo, że do szkół zapisanych zostało 800 dzieci sześcioletnich. To o 400 mniej, niż zakładali urzędnicy. Zamiast 50 zostanie dla nich otworzonych 40 klas. Kraków wyposażył w nich kąciki do zabawy za ok. 755 tys. zł z unijnej kasy.
Za to przy żadnej ze szkół, które przyjmą sześciolatków, nie powstanie plac zabaw. Tam, gdzie już są (w 10 podstawówkach na 97), nie ma co marzyć o modernizacji sprzętu. To zwykle jedna huśtawka, dwa koniki i piaskownica.
Tymczasem resort edukacji widzi na placu: drążki, ścianki wspinaczkowe, pomosty, zjeżdżalnie, równoważnie, "przeplotnie" oraz kolorowe huśtawki. Tak, by sześciolatek mógł "czworakować", robić "przeploty", "przeskoki" i "zwisy". Za taki plac zabaw gmina musi zapłacić pół na pół z MEN. W ubiegłym roku chciało je budować 39 krakowskich szkół. Miasto mogło dać pieniądze dla czterech, ale MEN nie dał pieniędzy dla żadnej. Nic więc nie powstało.
W tym roku MEN chciał dać czterem szkołom (ponad 211 tys. zł), ale tym razem miasto nie dało, bo pieniądze przeznaczone na drabinki poszły na usuwanie skutków powodzi.
Wbrew zapowiedziom jednak nie wszystkie maluchy będą się uczyć w specjalnie przystosowanych dla nich klasach.
- Jeśli do szkoły zostało zapisanych na przykład tylko dziesięcioro dzieci, będą się one uczyły w klasie z siedmiolatkami. Dla tak małej liczby dzieci nie jesteśmy w stanie stworzyć odrębnej klasy - mówi Żądło.
Nie kryje też swojej nadziei, że w ciągu wakacji przybędzie rodziców, którzy zdecydują się na posłanie sześciolatka do pierwszej klasy. Szkoły będą czekać na nich nawet do połowy września!
Urzędnicy zdają też sobie sprawę, że jeśli nie uda im się przekonać rodziców, by wcześniej posyłali sześciolatki do szkoły, w 2012 roku (gdy stanie się to obowiązkiem) do pierwszych klas w Krakowie pójdzie naraz prawie 13 tys. dzieci! (sześcio - i siedmiolatków). Będzie kłopot z ich pomieszczeniem nie tylko w podstawówkach, ale potem w gimnazjach i liceach!
W ubiegłym roku do krakowskich szkół poszło 166 sześciolatków.
Miały uczyć się w 50 specjalnie przystosowanych do ich potrzeb salach. Na tyle dużych, by można w nich było wygospodarować kącik do nauki i zabawy z małymi stoliczkami i krzesełkami oraz dywanami. Dzieciaki miały mieć zagwarantowaną dziewięciogodzinną opiekę w świetlicy i bogatą ofertę zajęć pozalekcyjnych, za które w przedszkolach trzeba płacić, a w szkole nie.
Jedzenie? - Prócz obiadów w szkolnej stołówce istnieje możliwość zorganizowania podwieczorku za drobną opłatą - przekonywał na początku tego roku Jan Żądło, dyrektor wydziału edukacji.
Przekonywał nie tylko on. By zwabić maluchy do szkoły, dwoiły się i troiły ich dyrektorki. Tym, które przyciągną do siebie największą ich liczbę, wydział edukacji obiecał prezydenckie nagrody (wynoszą ok. 4 tys. zł).
Kraków ma w tym swój interes. Maluchy w szkołach zwolnią miejsca w przedszkolach, których w mieście brakuje, i przyniosą miastu oszczędności (za utrzymanie dziecka w szkole płaci państwo, podczas gdy utrzymanie malucha w przedszkolu jest wyłącznie zadaniem gminy).
W podstawówkach zorganizowano dni otwarte. Miasto nakręciło film o korzyściach płynących z posłania dziecka rok wcześniej do pierwszej klasy.
- Rodzice nie powinni patrzeć na sześciolatka jak na maleńkie dziecko, tylko jak na człowieka z ogromnym potencjałem rozwojowym, który się hamuje poprzez nieposłanie go do szkoły - tłumaczyła wiceprezydent miasta Elżbieta Lęcznarowicz podczas zorganizowanej przez magistrat akcji "Sześciolatku nie trać roku".
Dziś wiadomo, że do szkół zapisanych zostało 800 dzieci sześcioletnich. To o 400 mniej, niż zakładali urzędnicy. Zamiast 50 zostanie dla nich otworzonych 40 klas. Kraków wyposażył w nich kąciki do zabawy za ok. 755 tys. zł z unijnej kasy.
Za to przy żadnej ze szkół, które przyjmą sześciolatków, nie powstanie plac zabaw. Tam, gdzie już są (w 10 podstawówkach na 97), nie ma co marzyć o modernizacji sprzętu. To zwykle jedna huśtawka, dwa koniki i piaskownica.
Tymczasem resort edukacji widzi na placu: drążki, ścianki wspinaczkowe, pomosty, zjeżdżalnie, równoważnie, "przeplotnie" oraz kolorowe huśtawki. Tak, by sześciolatek mógł "czworakować", robić "przeploty", "przeskoki" i "zwisy". Za taki plac zabaw gmina musi zapłacić pół na pół z MEN. W ubiegłym roku chciało je budować 39 krakowskich szkół. Miasto mogło dać pieniądze dla czterech, ale MEN nie dał pieniędzy dla żadnej. Nic więc nie powstało.
W tym roku MEN chciał dać czterem szkołom (ponad 211 tys. zł), ale tym razem miasto nie dało, bo pieniądze przeznaczone na drabinki poszły na usuwanie skutków powodzi.
Wbrew zapowiedziom jednak nie wszystkie maluchy będą się uczyć w specjalnie przystosowanych dla nich klasach.
- Jeśli do szkoły zostało zapisanych na przykład tylko dziesięcioro dzieci, będą się one uczyły w klasie z siedmiolatkami. Dla tak małej liczby dzieci nie jesteśmy w stanie stworzyć odrębnej klasy - mówi Żądło.
Nie kryje też swojej nadziei, że w ciągu wakacji przybędzie rodziców, którzy zdecydują się na posłanie sześciolatka do pierwszej klasy. Szkoły będą czekać na nich nawet do połowy września!
Urzędnicy zdają też sobie sprawę, że jeśli nie uda im się przekonać rodziców, by wcześniej posyłali sześciolatki do szkoły, w 2012 roku (gdy stanie się to obowiązkiem) do pierwszych klas w Krakowie pójdzie naraz prawie 13 tys. dzieci! (sześcio - i siedmiolatków). Będzie kłopot z ich pomieszczeniem nie tylko w podstawówkach, ale potem w gimnazjach i liceach!
W ubiegłym roku do krakowskich szkół poszło 166 sześciolatków.
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.






