Absurdy kolejowe według naszych Czytelników
2010-07-13
, aktualizacja: 13.07.2010 16:56
- W wagonach 1. klasy nie otwierają się okna, ponieważ dopływ chłodnego powietrza powinna zapewnić klimatyzacja. Powinna, ale od miesiąca nie działa. Naciskany przez pasażerów konduktor zamiast wyjaśnić, po prostu uciekł... - Czytelnicy na tropie kolejowych absurdów.
ZOBACZ TAKŻE
- Do pociągu z rowerem? Możesz nie wsiąść (27-07-10, 23:10)
- Listy. Przedział dla matki z dzieckiem, ale nie każdym (26-07-10, 11:28)
- InterCity o podróży na Hel: wyjaśniamy i przepraszamy (23-07-10, 09:00)
- Pociągiem na Hel: postój w lesie i 6 godzin gratis (23-07-10, 09:00)
- Kolejowy absurd z ulgami. Udowodnij, że to niemowlę (20-07-10, 08:00)
- Absurdy kolejowe. Podróże upojne i coraz dłuższe (17-07-10, 13:00)
- Kraków - Warszawa: Permanentne kolejowe opóźnienie (15-07-10, 10:47)
- Znikające wagony i inne absurdy kolejowe (13-07-10, 23:00)
- Absurdy PKP: magia kolejowego stempla (13-07-10, 12:26)
- Akcja "Gazety": Tropimy absurdy PKP! Czekamy na listy (11-07-10, 23:24)
SERWISY
Listy. Klimatyzacja tylko w teorii
W sobotę wracałem z Gdyni do Krakowa pociągiem EIC, 1. kl. Klimatyzacja działała tak, że nie dało się wysiedzieć; nie było regulacji chłodzenia, więc temperatura była sporo niższa od 20 st. C. Konduktor tłumaczył to starym typem wagonu. W drugim wagonie, do którego nas przesadzono, klimatyzacja miała już regulację - nominalnie od 20 do 25 st. C - ale póki świeciło słońce, i tak nie dało się wytrzymać, bo było za gorąco nawet przy ustawieniu na 20 st. W efekcie aż do zachodu słońca trzeba było jechać przy uchylonym oknie albo wracać do poprzedniej lodówki. Po zachodzie klimatyzacja nadrobiła poprzednie zaległości i chłodziła tak samo mocno jak w pierwszym wagonie Wysiadaliśmy zziębnięci i ubrani w polary. Efekt - zapalenie krtani dziecka. To samo przechodziliśmy zimą, ale wtedy powodem była awaria ogrzewania. Kiedy więc jeździć PKP? Chyba tylko wiosną i jesienią.
Michał Romanek
Listy. A konduktor uciekł...
Eurocity "Wawel" Krk - Hamburg. Z roku na rok wyjeżdża coraz wcześniej, aby mieć zapas czasu w razie ewentualnego opóźnienia na terytorium Niemiec (temat był już poruszany na łamach gazeta.pl).
Podróżuję tym pociągiem z Krk do Żagania:
1. Bilet z Krakowa do Żagania jest droższy niż w przeciwnym kierunku. Zrozumiałbym jeszcze sytuacje odwrotną (jeżeli nieznacznie tańszy jest bilet na przejazd od stacji początkowej).
2. W wagonach 1 klasy nie otwierają się okna, ponieważ dopływ chłodnego powietrza powinna zapewnić klimatyzacja. Powinna. Jadąc początkiem czerwca nie działała na całej trasie Żg - Kr. Konduktor zapewniał , że awaria nastąpiła w Niemczech i zostanie usunięta po powrocie do Polski. 2 tyg później - bez zmian. 3 i pół tyg później - wciąż bez zmian. Konduktor próbował tłumaczyć się awarią bezpieczników itp, jednak gdy kilkoro pasażerów zaczęło domagać się wyjaśnienia zaistniałej sytuacji - po prostu uciekł !
3. Jadąc półtora roku temu IC KR - Waw, czekałem na konduktora (chciałem kupić bilet, gdyż spóźniłem się na dworzec) stojąc akurat w korytarzu wagonu klasy 1. Na zewnątrz mróz, a w wagonie temp niewiele powyżej zera. Spytałem, czy jest może jakaś awaria, ale konduktor nie owijał w bawełnę: "1 klasą mało kto jeździ, to nie opłaca się grzać, siądź pan lepiej w następnym wagonie (2 klasie)."
4. Kasa Żagań, kupuję bilet na wspomniany wyżej EC do Kr. Okazało się, że w pociągu brak już miejsc (przynajmniej taka informacja wyświetla się w magicznym 'systemie' (w praktyce i tak jest wtedy w połowie wolny). Okazuje się jednak, że jest możliwość wykupienia biletu bez miejscówki, tzn. konkretnego miejsca, opłacam bilet za trasę + opłatę miejscówkową, ale PKP nie daje mi za to przydziału kolejnego fotela, ale jeżeli GDZIEŚ usiąde, zajmę jakieś miejsce (którego opuszczenia może oczywiście domagać się pasażer wsiadający np. na kolejnej stacji i mający wykupioną daną miejscówkę), to będę siedział. Jeśli żadne miejsce nie będzie wolne, mogę domagać się zwrotu opłaty za miejscówkę w kasie w Krakowie, jeżeli konduktor mojego pociągu "pisemnie poświadczy fakt niezajęcia miejsca" = 8 godzin + planowane nieplanowane spóźnienie 30 - 70 minut na stojaka. W takim razie możliwości dwie - czekam na kolejny pociąg (następnego dnia o tej samej porze), albo kupuję tzw. bilet bez miejscówki. Muszę jechać, więc wybieram bilet. I tutaj szok - bilet ten jest droższy od tego z miejscówką (zwykłego) o ok 7-8 zł (już nie pamiętam dokładnie). Pytam kasjerki - jak to, dlaczego? Ona: "Pfffff, bilet bez miejscówki zawsze jest droższy! No tak, przecież to oczywiste....
Pozdrawiam, BW
Listy. Wagonowe roszady
Bardzo często, tj. conajmniej raz w tygodniu podróżuję na trasie Kraków - Warszawa - Kraków. Do szału doprowadza mnie polityka taborowa PKP IC - wciąż zdarza się, że w skład pociągu ExpressIC łączone są stare, śmierdzące wagony z przedziałami 8-osobowymi (bez klimatyzacji), czasami również nieklimatyzowane 6-osobowe. Dlaczego firma, która pobiera 100 zlotych za bilet, oferuje w pociągach oznaczonych jako ExIC różny standard? To wyjątkowo nie fair! Zdarza się, że różne wagony (np. klimatyzowane bezprzedziałowe + nieklimatyzowne, przedziałowe, 8 os./przedz) znajdują się w jednym składzie. A cena biletu wciąż ta sama. To zwyczajne oszustwo! Skoro firma nie ma taboru na odpowiednim poziomie, powinna zakwalifikować pociąg jako TLK, a nie EXIC.
Pozdrawiam, Daniel Braun
Listy. Klasa 1 w klasie 2
Wiosną tego roku, w okresie świąt Wielkiej Nocy, podróżowaliśmy razem z żona na trasie Kraków - Piła, pociągiem firmowanym przez TLK. Nie będę się rozwodził nad złym stanem technicznym wagonów, nieczynnymi toaletami, czy ślimaczym tempem podróży, ale wspomnę o dwóch zdarzeniach, które miały miejsce w czasie podróży powrotnej do Krakowa.
1. Pociąg zaczynał bieg w Kołobrzegu, a do Piły dojechał jak się okazało z nieczynnym wagonem. Nie otwierały się w nim drzwi i z tego powodu konduktor ostatecznie kazał wszystkim pasażerom opuścić ten wagon i przenieść się do pełnych już pozostałych wagonów składu. Konduktor poinformował nas, że wagon jest zepsuty od samego początku, gdy był formowany skład w Kołobrzegu. Po co zatem w ogóle puszczano go w trasę? Zapewne tylko koleje wiedzą.
2. We Wrocławiu do naszego wagonu 2 klasy dosiadła się starsza Pani przeklinając koleje jak te są długie i szerokie. Otóż kasa na dworcu we Wrocławiu sprzedała jej bilet na ten właśnie pociąg na wagon 1 klasy, mimo iż w całym składzie takiego wagonu nie było od samego początku (czyli od Kołobrzegu).
3. Jadąc przez pół Polski w czasie gdy zieleń budziła się dopiero do życia miałem okazję podziwiać dziesiątki walących się stacji i stacyjek, które wyglądały, jakby wojna się skończyła w zeszłym roku. Obraz biedy, rozpaczy i zacofania. Wrażenie potęgowane było ogromem śmieci wyrzucanych zgodnie z PRL'ową tradycją przez okno przez samych pasażerów, których nie zdążono jeszcze profilaktycznie wypalić wraz z przyległymi chaszczami ani nie pokryła je jeszcze świeża zieleń.
Krzysztof
W sobotę wracałem z Gdyni do Krakowa pociągiem EIC, 1. kl. Klimatyzacja działała tak, że nie dało się wysiedzieć; nie było regulacji chłodzenia, więc temperatura była sporo niższa od 20 st. C. Konduktor tłumaczył to starym typem wagonu. W drugim wagonie, do którego nas przesadzono, klimatyzacja miała już regulację - nominalnie od 20 do 25 st. C - ale póki świeciło słońce, i tak nie dało się wytrzymać, bo było za gorąco nawet przy ustawieniu na 20 st. W efekcie aż do zachodu słońca trzeba było jechać przy uchylonym oknie albo wracać do poprzedniej lodówki. Po zachodzie klimatyzacja nadrobiła poprzednie zaległości i chłodziła tak samo mocno jak w pierwszym wagonie Wysiadaliśmy zziębnięci i ubrani w polary. Efekt - zapalenie krtani dziecka. To samo przechodziliśmy zimą, ale wtedy powodem była awaria ogrzewania. Kiedy więc jeździć PKP? Chyba tylko wiosną i jesienią.
Michał Romanek
Listy. A konduktor uciekł...
Eurocity "Wawel" Krk - Hamburg. Z roku na rok wyjeżdża coraz wcześniej, aby mieć zapas czasu w razie ewentualnego opóźnienia na terytorium Niemiec (temat był już poruszany na łamach gazeta.pl).
Podróżuję tym pociągiem z Krk do Żagania:
1. Bilet z Krakowa do Żagania jest droższy niż w przeciwnym kierunku. Zrozumiałbym jeszcze sytuacje odwrotną (jeżeli nieznacznie tańszy jest bilet na przejazd od stacji początkowej).
2. W wagonach 1 klasy nie otwierają się okna, ponieważ dopływ chłodnego powietrza powinna zapewnić klimatyzacja. Powinna. Jadąc początkiem czerwca nie działała na całej trasie Żg - Kr. Konduktor zapewniał , że awaria nastąpiła w Niemczech i zostanie usunięta po powrocie do Polski. 2 tyg później - bez zmian. 3 i pół tyg później - wciąż bez zmian. Konduktor próbował tłumaczyć się awarią bezpieczników itp, jednak gdy kilkoro pasażerów zaczęło domagać się wyjaśnienia zaistniałej sytuacji - po prostu uciekł !
3. Jadąc półtora roku temu IC KR - Waw, czekałem na konduktora (chciałem kupić bilet, gdyż spóźniłem się na dworzec) stojąc akurat w korytarzu wagonu klasy 1. Na zewnątrz mróz, a w wagonie temp niewiele powyżej zera. Spytałem, czy jest może jakaś awaria, ale konduktor nie owijał w bawełnę: "1 klasą mało kto jeździ, to nie opłaca się grzać, siądź pan lepiej w następnym wagonie (2 klasie)."
4. Kasa Żagań, kupuję bilet na wspomniany wyżej EC do Kr. Okazało się, że w pociągu brak już miejsc (przynajmniej taka informacja wyświetla się w magicznym 'systemie' (w praktyce i tak jest wtedy w połowie wolny). Okazuje się jednak, że jest możliwość wykupienia biletu bez miejscówki, tzn. konkretnego miejsca, opłacam bilet za trasę + opłatę miejscówkową, ale PKP nie daje mi za to przydziału kolejnego fotela, ale jeżeli GDZIEŚ usiąde, zajmę jakieś miejsce (którego opuszczenia może oczywiście domagać się pasażer wsiadający np. na kolejnej stacji i mający wykupioną daną miejscówkę), to będę siedział. Jeśli żadne miejsce nie będzie wolne, mogę domagać się zwrotu opłaty za miejscówkę w kasie w Krakowie, jeżeli konduktor mojego pociągu "pisemnie poświadczy fakt niezajęcia miejsca" = 8 godzin + planowane nieplanowane spóźnienie 30 - 70 minut na stojaka. W takim razie możliwości dwie - czekam na kolejny pociąg (następnego dnia o tej samej porze), albo kupuję tzw. bilet bez miejscówki. Muszę jechać, więc wybieram bilet. I tutaj szok - bilet ten jest droższy od tego z miejscówką (zwykłego) o ok 7-8 zł (już nie pamiętam dokładnie). Pytam kasjerki - jak to, dlaczego? Ona: "Pfffff, bilet bez miejscówki zawsze jest droższy! No tak, przecież to oczywiste....
Pozdrawiam, BW
Listy. Wagonowe roszady
Bardzo często, tj. conajmniej raz w tygodniu podróżuję na trasie Kraków - Warszawa - Kraków. Do szału doprowadza mnie polityka taborowa PKP IC - wciąż zdarza się, że w skład pociągu ExpressIC łączone są stare, śmierdzące wagony z przedziałami 8-osobowymi (bez klimatyzacji), czasami również nieklimatyzowane 6-osobowe. Dlaczego firma, która pobiera 100 zlotych za bilet, oferuje w pociągach oznaczonych jako ExIC różny standard? To wyjątkowo nie fair! Zdarza się, że różne wagony (np. klimatyzowane bezprzedziałowe + nieklimatyzowne, przedziałowe, 8 os./przedz) znajdują się w jednym składzie. A cena biletu wciąż ta sama. To zwyczajne oszustwo! Skoro firma nie ma taboru na odpowiednim poziomie, powinna zakwalifikować pociąg jako TLK, a nie EXIC.
Pozdrawiam, Daniel Braun
Listy. Klasa 1 w klasie 2
Wiosną tego roku, w okresie świąt Wielkiej Nocy, podróżowaliśmy razem z żona na trasie Kraków - Piła, pociągiem firmowanym przez TLK. Nie będę się rozwodził nad złym stanem technicznym wagonów, nieczynnymi toaletami, czy ślimaczym tempem podróży, ale wspomnę o dwóch zdarzeniach, które miały miejsce w czasie podróży powrotnej do Krakowa.
1. Pociąg zaczynał bieg w Kołobrzegu, a do Piły dojechał jak się okazało z nieczynnym wagonem. Nie otwierały się w nim drzwi i z tego powodu konduktor ostatecznie kazał wszystkim pasażerom opuścić ten wagon i przenieść się do pełnych już pozostałych wagonów składu. Konduktor poinformował nas, że wagon jest zepsuty od samego początku, gdy był formowany skład w Kołobrzegu. Po co zatem w ogóle puszczano go w trasę? Zapewne tylko koleje wiedzą.
2. We Wrocławiu do naszego wagonu 2 klasy dosiadła się starsza Pani przeklinając koleje jak te są długie i szerokie. Otóż kasa na dworcu we Wrocławiu sprzedała jej bilet na ten właśnie pociąg na wagon 1 klasy, mimo iż w całym składzie takiego wagonu nie było od samego początku (czyli od Kołobrzegu).
3. Jadąc przez pół Polski w czasie gdy zieleń budziła się dopiero do życia miałem okazję podziwiać dziesiątki walących się stacji i stacyjek, które wyglądały, jakby wojna się skończyła w zeszłym roku. Obraz biedy, rozpaczy i zacofania. Wrażenie potęgowane było ogromem śmieci wyrzucanych zgodnie z PRL'ową tradycją przez okno przez samych pasażerów, których nie zdążono jeszcze profilaktycznie wypalić wraz z przyległymi chaszczami ani nie pokryła je jeszcze świeża zieleń.
Krzysztof
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.




