Znikające wagony i inne absurdy kolejowe

Bartosz Piłat
2010-07-13 , aktualizacja: 15.07.2010 13:26
A A A Drukuj
- Pociąg odjechał z Płaszowa z ponadgodzinnym opóźnieniem. Tyle czasu zajęło zdezorientowanym kolejarzom poszukiwanie wagonów, na które harcerze mieli rezerwację, a których nie było w składzie - pisze Czytelniczka. Publikujemy listy o absurdach kolejowych.

Fot.Stanisław Rozpędzik / AG
Część listów nie wymaga komentarza lub nie ma już jak ich wyjaśnić. Pozostałe listy traktujemy jednak jak prośby o interwencje i będziemy się nimi zajmować. Poniżej niektóre z nich.

Dowód, tylko po co?

Jednym z absurdów jest konieczność posiadania dokumentu tożsamości i wpisania jego numeru na bilet weekendowy (ważny od godz. 19 w piątek do 6 rano w poniedziałek). Skoro kupuję bilet i mam go przy sobie, to po co u licha mam wpisywać na nim jeszcze numer dowodu osobistego i mieć ten dowód ze sobą? Czemu to ma niby przeciwdziałać? Przekazywaniu biletu komuś innemu? Przecież kiedy konduktor go skasuje, już nikt go nie wykorzysta.

Co to za różnica dla PKP, kto podróżuje na tym bilecie, skoro i tak firma zarobiła na nim, bo przecież go kupiłem ? Równie dobrze mogę przekazać komuś normalny bilet zakupiony na jeden przejazd w kasie - i co z tego?

To totalna bzdura, która tylko zniechęca klientów do kupowania biletów weekendowych, bo są tańsze niż drogie bilety "normalne". Czyli promocja niby jest, ale w rzeczywistości jej nie ma.

Tomasz Siudak

Z rowerem na korytarzu

Plan podróży był mało skomplikowany. Wyglądał następująco:

* o godz. 9.35 wyjazd pociągiem TLK z Gdyni do Władysławowa, cztery osoby dorosłe plus cztery rowery.

* pociąg oznaczony w rozkładzie internetowym jako przewidziany do przewozu rowerów, co potwierdza kasjerka sprzedająca bilety.

Oczywiście okazuje się, że choć pociąg przyjeżdża do Gdyni bardzo punktualnie, to żadnego specjalnego miejsca dla rowerów nie ma. Upychamy je więc na końcu składu na korytarzu i w przedziałach, mordując się przy ich targaniu przez wysoko usytuowane wąskie drzwi od wagonu. Blokujemy przejście do WC, korytarz i przedział, ale konduktorka nie ma nic przeciwko temu, bo w końcu pociąg oznaczony jest jako przewożący rowery.

Urszula Jarosz

Skąd te opóźnienia?

Największym absurdem PKP jest punktualność. Koleje są uprzywilejowanym środkiem transportu, zamykane są dla nich przejazdy kolejowe umożliwiające bezzwłoczny przejazd, nie napotykają korków. Jedyne wyzwanie, jakie stoi przed koleją, to synchronizacja z innymi pociągami. Ktoś przecież układa rozkład jazdy i powinien robić to sensownie. Tak mogłoby się wydawać. W praktyce w 90 proc. przypadków (a na dworcu PKP bywam często jako pasażer lub też jako osoba odbierająca pasażera) pociągi mają opóźnienia. Czy ten postkomunistyczny moloch PKP nie potrafi dojechać punktualnie, mając podporządkowane sobie wszystkie inne środki transportu? Dodam, że stan torowisk nie ma tu nic do rzeczy, ponieważ powinien zostać uwzględniony przy planowaniu rozkładu jazdy.

Wojciech Madej

Zaginęły wagony

Wieczorem 28 czerwca na dworcu w Płaszowie odprowadzałam moje dziecko wyjeżdżające na obóz harcerski nad morze (pociąg nr 38502/3 do Kołobrzegu). Pociąg odjechał z Płaszowa z ponadgodzinnym opóźnieniem. Tyle czasu zajęło zdezorientowanym kolejarzom poszukiwanie wagonów, na które harcerze mieli rezerwację, a których nie było w składzie tego pociągu (pociąg przyjechał z Przemyśla). Po interwencji kadry harcerskiej i rodziców, którzy grozili wezwaniem policji, kolejarze odczepili wagony z jakiegoś ekspresu, który właśnie nadjechał, i ponad setka harcerzy, w tym grupa skautów z USA, mogła zająć miejsca w pociągu. Harcerze będą wracać wieczorem w najbliższą sobotę - ciekawe, jakich atrakcji mogą się tym razem spodziewać?

AS

Szybciej, pewniej i wygodniej stopem

Razem z chłopakiem postanowiliśmy spontanicznie wybrać się do Gdańska na weekend. Niestety, sprawy nie przemyśleliśmy i pojechaliśmy w weekend Open'era. Przyjazd był spokojny, weekend słoneczny, piękna plaża, słońce. Schody zaczęły się, gdy trzeba było wracać.

Nie kupiliśmy biletów od razu, bo nie byliśmy pewni, o której będziemy wracać. Stanęło jednak na pociąg TLK, właśnie ten z Kołobrzegu do Krakowa. Pani w kasie poinformowała nas, że to jedyny pociąg z Gdańska do Warszawy, na który jeszcze ma bilety. Kupiliśmy i ruszyliśmy na peron. Pociąg spóźnił się pół godziny i przyjechał tak zatłoczony, że ludzie mdleli! Nie dało się otworzyć drzwi do przedziałów. Zdesperowani biegaliśmy z resztą tłumu na peronie od drzwi do drzwi. Konduktor poinformował, że nie ma miejsca, i kazał czekać na inne "specjalne" pociągi uruchomione w związku z Open'erem.

Nastałam się więc w ogromnej kolejce razem z osobami, które wysiadły z opisanego pociągu. Kiedy dotarłam do okienka, usłyszałam, że nie ma żadnych specjalnych pociągów poza składem do Bydgoszczy. Stanęłam więc w drugiej kolejce, by oddać bilety. Pół godziny później pani kasjerka kazała mi wrócić do punktu informacji, by tam unieważnić bilet. Po dłuższej dyskusji łaskawie unieważniła bilet u siebie, przystawiając stempel, który stał na jej biurku. Oczywiście nie otrzymałam całej kwoty. Z biletów została potrącona prowizja w wysokości 25 zł. To nic, że z winy PKP nie dostaliśmy się do pociągu, bo nie potrafią liczyć liczby sprzedanych biletów. Do domu wróciliśmy stopem. Czekając już w Warszawie na drugi pociąg, usłyszeliśmy tylko komunikat, że pociąg z Kołobrzegu do Krakowa Głównego zwiększył opóźnienie o 30 minut. TLK, do którego się nie zmieściliśmy, jechał o półtorej godziny dłużej, niż planowano. Przyjechał po tym, jak my dojechaliśmy stopem.

Po co więc płacić PKP 60 zł za ścisk, opóźnienia i brak możliwości skorzystania z toalety przez siedem i pół godziny. Można jak my złapać stopa. Czekaliśmy 15 minut, gdy zatrzymała się cysterna i zawiozła nas do Warszawy. Szybciej i wygodniej.

Monika

Czekamy na wasze listy

Często podróżujesz koleją? Zauważasz problemy, które można by usunąć? Napisz do nas! Do końca wakacji zbieramy przykłady kolejowych absurdów i staramy się im zaradzić. Listy z waszymi propozycjami przysyłajcie na adres e-mail: redakcja@krakow.agora.pl. W tytule wiadomości prosimy wpisać "Absurdy PKP".

Podziel się

  • 14 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

  • "Absurdy PKP". Listy Czytelników poborowy102 13.07.10, 23:12

    PKP to spółka państwowa, a prezesi jej są z POlitycznego nadania. Ewentualne pretensje prosimy zatem kierować do przecudownego rzadu polskiego z premierem Donaldem Tuskiem na »

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.