PiS broni nierentownego oddziału rehabilitacji
2010-07-16
, aktualizacja: 15.07.2010 21:05
Zlikwidować czy raczej rozwijać nierentowny oddział rehabilitacji kardiologicznej w szpitalu Jana Pawła II? Czy radni sejmiku z PiS-u są za jego utrzymaniem, bo jeden z nich tam pracuje?
ZOBACZ TAKŻE
- Zapamiętajcie ten numer, może się przydać: 12 413 71 33 (13-07-10, 10:00)
- Miejsc w szpitalu brak, chory wraca do domu (06-08-10, 22:00)
- Łatwiej wyrobić nowy dowód niż książeczkę zdrowia (09-07-10, 22:00)
- Prywatna fundacja prześwietla służbę zdrowia (22-07-10, 08:00)
- Nowa siedziba szpitala okulistycznego ruszy w 2012 r. (21-07-10, 17:35)
- Rusza rozbudowa Krakowskiego Centrum Rehabilitacji (08-08-10, 23:00)
- Chore uzdrowiska: pacjenci skreślani z kolejek (04-07-10, 09:00)
SERWISY
Pododdział rehabilitacji kardiologicznej w szpitalu Jana Pawła II to zaledwie 15 łóżek. Mało pacjentów, kiepski kontrakt z NFZ-etem. Efekt? 200 tys. zł miesięcznie deficytu.
Podczas lipcowej sesji sejmiku wojewódzkiego głosowana miała być uchwała o likwidacji rehabilitacji. Wnosiła o to dyrektorka szpitala. - Odpowiadam za ekonomiczne bezpieczeństwo szpitala. Mamy długi, nie stać nas na utrzymywanie tak deficytowego odcinka - wyjaśniała radnym powody podjęcia takiej decyzji Anna Prokop-Staszak, dyrektorka szpitala. Jej zdaniem za likwidacją przemawiała też struktura zatrudnienia. - To tylko 15 łóżek, a zatrudniamy tam pięciu lekarzy i do niedawna dwie sekretarki - mówiła. W dodatku lekarze - wbrew nazwie oddziału - to nie sami rehabilitanci, ale pediatrzy, jest też chirurg.
Przeciwko likwidacji najgłośniej protestowali radni z PiS-u. Przekonywali, że to jedyny oddział rehabilitacji kardiologicznej w województwie i likwidowanie go to wyrządzenie szkody pacjentom. Czy jednak chodziło tylko o pacjentów? Jeden z lekarzy tego pododdziału - Stanisław Rumian - to zarazem radny PiS-u. Pytania o personalny kontekst sprzeciwu wobec likwidacji były przez radnych PiS-u zbywane.
Czy słusznie? Na pytanie o przygotowanie do świadczeń usług z rehabilitacji czy fizjoterapii doktor Rumian wprost odpowiedzieć nie chciał. Powtarzał, że jest chirurgiem i to wystarczające kwalifikacje. - Trafiają tu pacjenci po operacjach kardiochirurgicznych i musi być chirurg, żeby ocenić, jak goi się rana - przekonywał. Problem w tym, że szpital Jana Pawła II zatrudnia dziesiątki chirurgów - jest nim każdy kardiochirurg. Nie ma więc potrzeby zatrudniania osobnego chirurga "od gojenia ran" na rehabilitacji, bo w razie problemów u któregokolwiek z pacjentów można prosić na konsultacje lekarza z kliniki.
Z tego powodu głosy radnych PiS-u były postrzegane przez PO i PSL jako forma obrony miejsca pracy partyjnego kolegi. Przeciwko likwidacji głosowali też radni Wspólnoty Małopolskiej, którzy wiosną zerwali koalicję w sejmiku z PO i PSL-em. - Rehabilitacja w "Janie Pawle II" to jedyna publiczna placówka tego typu w województwie. Z tego powodu jest to strategiczna placówka, bardzo potrzebna pacjentom - przekonuje Andrzej Sasuła, radny Wspólnoty. - Zgadzam się, że 15 łóżek to za mało, żeby to był rentowny oddział. Ale żeby wyjść z długów, zamiast likwidować, trzeba go rozwijać. Powinien liczyć 40-50 łóżek i muszą się znaleźć pieniądze w budżecie, żeby taki stworzyć. Radny Sasuła nie dopatruje się żadnych osobistych podtekstów, jeśli chodzi o doktora Rumiana. - Dobrze, że tam pracuje, dzięki temu lepiej wiemy, co się tam dzieje - kwituje.
Łatwo przyjąć, że rehabilitację lepiej rozwijać, niż likwidować, ale skąd wziąć od 2 do 4 mln zł, bo tyle potrzeba na ten cel? Czy jest szansa na zastrzyk gotówki z samorządu? - Ja takiej nie widzę - kwituje krótko Wojciech Kozak, członek zarządu odpowiedzialny za sprawy ochrony zdrowia w zarządzie województwa.
W szpitalu Jana Pawła II nawet po zlikwidowaniu pododdziału nadal pracować będzie 19 rehabilitantów. - Każdy pacjent po operacji kardiochirurgicznej trafia pod ich opiekę. I to się nie zmieni. Na likwidacji pacjenci nic nie tracą, bo i tak wolą jeździć na nią do sanatoriów. A szpital ekonomicznie zyska - upiera się przy swoim Prokop-Staszak.
Spór trwa, ostateczne decyzje w sprawie rehabilitacji nie zapadły.
Podczas lipcowej sesji sejmiku wojewódzkiego głosowana miała być uchwała o likwidacji rehabilitacji. Wnosiła o to dyrektorka szpitala. - Odpowiadam za ekonomiczne bezpieczeństwo szpitala. Mamy długi, nie stać nas na utrzymywanie tak deficytowego odcinka - wyjaśniała radnym powody podjęcia takiej decyzji Anna Prokop-Staszak, dyrektorka szpitala. Jej zdaniem za likwidacją przemawiała też struktura zatrudnienia. - To tylko 15 łóżek, a zatrudniamy tam pięciu lekarzy i do niedawna dwie sekretarki - mówiła. W dodatku lekarze - wbrew nazwie oddziału - to nie sami rehabilitanci, ale pediatrzy, jest też chirurg.
Przeciwko likwidacji najgłośniej protestowali radni z PiS-u. Przekonywali, że to jedyny oddział rehabilitacji kardiologicznej w województwie i likwidowanie go to wyrządzenie szkody pacjentom. Czy jednak chodziło tylko o pacjentów? Jeden z lekarzy tego pododdziału - Stanisław Rumian - to zarazem radny PiS-u. Pytania o personalny kontekst sprzeciwu wobec likwidacji były przez radnych PiS-u zbywane.
Czy słusznie? Na pytanie o przygotowanie do świadczeń usług z rehabilitacji czy fizjoterapii doktor Rumian wprost odpowiedzieć nie chciał. Powtarzał, że jest chirurgiem i to wystarczające kwalifikacje. - Trafiają tu pacjenci po operacjach kardiochirurgicznych i musi być chirurg, żeby ocenić, jak goi się rana - przekonywał. Problem w tym, że szpital Jana Pawła II zatrudnia dziesiątki chirurgów - jest nim każdy kardiochirurg. Nie ma więc potrzeby zatrudniania osobnego chirurga "od gojenia ran" na rehabilitacji, bo w razie problemów u któregokolwiek z pacjentów można prosić na konsultacje lekarza z kliniki.
Z tego powodu głosy radnych PiS-u były postrzegane przez PO i PSL jako forma obrony miejsca pracy partyjnego kolegi. Przeciwko likwidacji głosowali też radni Wspólnoty Małopolskiej, którzy wiosną zerwali koalicję w sejmiku z PO i PSL-em. - Rehabilitacja w "Janie Pawle II" to jedyna publiczna placówka tego typu w województwie. Z tego powodu jest to strategiczna placówka, bardzo potrzebna pacjentom - przekonuje Andrzej Sasuła, radny Wspólnoty. - Zgadzam się, że 15 łóżek to za mało, żeby to był rentowny oddział. Ale żeby wyjść z długów, zamiast likwidować, trzeba go rozwijać. Powinien liczyć 40-50 łóżek i muszą się znaleźć pieniądze w budżecie, żeby taki stworzyć. Radny Sasuła nie dopatruje się żadnych osobistych podtekstów, jeśli chodzi o doktora Rumiana. - Dobrze, że tam pracuje, dzięki temu lepiej wiemy, co się tam dzieje - kwituje.
Łatwo przyjąć, że rehabilitację lepiej rozwijać, niż likwidować, ale skąd wziąć od 2 do 4 mln zł, bo tyle potrzeba na ten cel? Czy jest szansa na zastrzyk gotówki z samorządu? - Ja takiej nie widzę - kwituje krótko Wojciech Kozak, członek zarządu odpowiedzialny za sprawy ochrony zdrowia w zarządzie województwa.
W szpitalu Jana Pawła II nawet po zlikwidowaniu pododdziału nadal pracować będzie 19 rehabilitantów. - Każdy pacjent po operacji kardiochirurgicznej trafia pod ich opiekę. I to się nie zmieni. Na likwidacji pacjenci nic nie tracą, bo i tak wolą jeździć na nią do sanatoriów. A szpital ekonomicznie zyska - upiera się przy swoim Prokop-Staszak.
Spór trwa, ostateczne decyzje w sprawie rehabilitacji nie zapadły.
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
PiS broni nierentownego oddziału rehabilitacji
pfg
16.07.10, 09:48
muszą się znaleźć pieniądze w budżecie, mówi pan radny. No, pięknie. A skąd się mają tam znaleźć? Krasnoludki mają przynieść?! Jest wiele społecznie słusznych celów, które powinno się »
-
PiS broni nierentownego oddziału rehabilitacji
stasieczek5
16.07.10, 10:13
Skoro oddział nierentowny a szpital traktujemy jak fabrykę, no to zlikwidować.PSNie lubię pisowców !»
-
PiS broni nierentownego oddziału rehabilitacji
antonina55
17.07.10, 06:21
punkt widzenia zależy od punktu siedzenia»
Najczęściej czytane24 htydzień







